28 kwietnia 2014

Garnier hydra adept lekki krem łagodzący, czy aby na pewno?


Lubię wyzwania i muszę przyznać,że używanie tego kremu takim wyzwaniem dla mnie było. Wszystko to dlatego,że nie tak dawno miałam do czynienia z kremem Garniera z tej samej linii, który kompletnie się u mnie nie sprawdził, a wręcz przeciwnie - tak bardzo mi podrażnił twarz,że musiałam ostro ją leczyć. Mowa o tym kremie. Grr.. nigdy więcej. Będąc na zakupach popełniłam 1 błąd, otóż korzystając z promocji kupiłam sobie aż 3 garnierki z tej linii. Nie muszę już pisać,że żałuję:/ Kiedy sięgałam po braciszka tego wielkiego niewypału, o którym pisałam już na blogu, troszkę się bałam, ale mimo to chciałam się przekonać czy sprawdzi się lepiej?

Opakowanie:
Plastikowa tuba z zamknięciem typu klik. Dla mnie wygodna, nie zajmuje dużo miejsca na półce pod lustrem. Tuba zamknięta była dodatkowo w kartonowe pudełko.




Opis producenta:



A tutaj jeszcze opis z kartonika:



Zapowiada si ciekawie, prawda?

Skład:



Działanie:
Łagodzący lekki krem hydra adept jest przeznaczony dla normalnej i suchej cery. Ma on bardzo lekką konsystencję i kolor, który odpowiada barwie tuby. Zresztą zobaczcie sami.



Krem pachnie ładnie, delikatnie. Zapach przypomina mi kwiaty. Nigdy nie wąchałam niebieskiego lotosu, więc trudno jest mi określić czy zapach jest odpowiednikiem woni tego kwiatu. Stosowałam ten krem zarówno na twarz jak i szyję. Muszę przyznać,że dobrze się wchłania, nie pozostawia po sobie klejącej warstwy.Co do działania.. na początku myślałam,że jest ok, bo nie borykałam się ze suchą skórą. Sądziłam,że nawilżenie jest widoczne, ale pamiętając jaką nauczkę  miałam ostatnim razem postanowiłam nie zapeszać i po prostu sprawdzić jego działanie stosując go kilka tygodni. Jakie są moje spostrzeżenia. Przez pierwsze 2 tygodnie nic się nie działo i byłam z niego zadowolona. Natomiast po upływie 2 tygodni skóra na policzkach zaczęła się czerwienić, znowu:( Jednak oprócz tego nic więcej się nie stało. Spisał się lepiej od poprzednika, ale łagodzący to on nie jest. U mnie przy dłuższym stosowaniu wywołał podrażnienie. Na pewno go ponownie nie kupię.



Znacie ten krem? Może u Was się lepiej sprawdził?

..................................................

Przy okazji przypominam Wam o konkursie  z Hurtownią Oleńka, w którym do wygrania jest piękna bielizna:) Na zgłoszenia czekam do północy:)

32 komentarze:

  1. Jako nieświadoma nastolatka kupowałam kremy drogeryjne (w tym te z Garniera). Moja cera była w coraz gorszym stanie (trądzik, bardzo tłusta skóra, podraznienia, pózniej miejscowe wysuszenia, plamy- ogólnie katastrofa). Teraz kiedy omijam szerokim łukiem kremy z drogerii, moja skóra wygląda znacznie lepiej. Po kremy do twarzy polecam zaglądac do apteki :) Jeśli szukasz czegoś delikatnego i łagodzącego podrażnienia to polecam różnego rodzaju żele (np. z aloesem). Dobrze nawilżające kremy robi Iwostin czy Pharmaceris.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak skończą mi się zapasy to poszukam sobie kremu w aptece:)

      Usuń
  2. Aż boje się swój otworzyć. Miałam co prawda cała linie, dostałam od firmy, ale zostawiłam sobie tylko ten żółty. Na lato się przyda ze względu na posiadany filtr, trochę lekki, ale jest. Musze w końcu go wyciągnąć, choć po tym co piszesz coraz bardziej się boje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam jeszcze jeden krem z garniera, ale na razie dam skórze odpocząć

      Usuń
  3. Nie lubię tych kremów, miałam dwa i obydwa mnie zawiodły niestety, szkoda, ze u Ciebie tez bez szału :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawa jestem jak sprawdzi się ten ostatni co mi został, wiem jednak,żę więcej się nie zdecyduje na te kremy

      Usuń
  4. Też nie lubię tych kremów. Stosowałam z tej serii zielony i niestety poszedł do kosza. Nawet nie chciałam, by ktoś inny go używał. Po jednym razie zamiast nawilżać skórę to ją dziwnie wysuszał. Okropność. Dlatego od tego czasu używam kremów z Yves Rocher.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z YR jeszcze nic nie miałam, ale dużo o nich słyszałam

      Usuń
  5. Ja miałam z tej serii krem-sorbet i byłam zadowolona :) Tą wersję widziałam ostatnio na wyprzedaży w Rossmannie, ale chyba dobrze, że się nie skusiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze mówię,że to co nie służy mojej skórze, może sprawdzić się u kogoś innego. jesteśmy tak różni, nasza skóra ma różne preferencje. Ja nie jestem zadowolona, ale to nie znaczy,żę komuś te kremy mogą służyć

      Usuń
  6. mnie jakoś nigdy nie kusiło żeby go zakupić

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam kilka próbek tego kremu, ale mnie nie zachwycił

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda,że ja wcześniej nie miałam ich próbek

      Usuń
  8. Tez mnie nie przekonują te kremy,jeszcze się na żaden nie skusiłam i widać nie ma co żałować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tylko żałuję,żę się dałam namówić reklamie

      Usuń
  9. jakos po przeczytaniu kilku negatywów nie mam na te kremy ochoty

    OdpowiedzUsuń
  10. ja miałam kiedyś ,ale nie mam problematycznej cery poza jedną firmą po której miałam wykwity skórne nic mnie nie uczula :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawa jestem tej firmy, która Cię zawiodła

      Usuń
  11. Ja miałam zieloną wersję, ale szału nie było niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojć czerwonych policzków to ja mam dość! :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakoś nie mam zaufania do tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  14. nigdy nie ciągnęło mnie do tej serii kosmetyków garnier. mam wymagającą skórę. i zapas kremów na długi czas. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och te zapasy;p byle tylko je wykorzystać:)

      Usuń
  15. Szkoda że się nie sprawdził :\

    OdpowiedzUsuń
  16. czerwone policzki od kosmetyku to ja też bym nie chciała ,chyba ,że od różu ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Alicja Szpunar-Chyćko:) Dobrze,że napisałaś tak szczegółowo o tym kremie , bo kusiło mnie żeby sobie kupić , ale widzę ,że dobrze zrobiłam , bo jeszcze mam pozostałości na twarzy po podrażnieniu czym innym

    OdpowiedzUsuń

Witaj na moim blogu. Miło mi,że do mnie zajrzałeś :) Jeśli już jesteś zostaw po sobie jakiś ślad, ale nie spamuj linkami - wierz mi - znajdę Cię i bez tego :)

Zachęcam do dołączenia do grona obserwatorów:)