29 czerwca 2014

Nieproszeni goście - meszki + Oliwka dała czadu :)

Kochani dzisiaj kolejny post z cyklu nieproszeni goście. Opiszę Wam jak sobie radzić z małymi paskudami jakimi są meszki, zanim jednak to nastąpi muszę Wam się czymś pochwalić:) Otóż byłam dzisiaj na zabawie, ale nie na takiej zwykłej - na zabawie dla dzieci:) Nigdy nie ukrywałam tego,że mieszkam na wsi. Imprezka była zorganizowana przez nasze sołectwo i po wpłaceniu wpisowego (zaledwie 5zł) chętnie się na nią wybrałyśmy. Po dotarciu na miejsce okazało się,że przybyło na nią bardzo dużo dzieci - nawet nie wiedziałam,że w okolicy tyle ich jest. Była muzyka, konkursy z nagrodami, balony, ciastka, soki, zapiekanki, oraz kawa i herbata dla rodziców. Oliwka świetnie się bawiła:)) Co jak co, ale jako jedynaczka (jak na razie) to po prostu ciągnie do dzieci. Bawiła się, biegała, tańczyła i zawarła wiele nowych znajomości. Wzięła udział w konkursie rzutu maskotką do hula - hop. Koło było położone na ziemi, a dzieci stały od niego w określonej odległości. Miały również możliwość wyboru maskotki, którą chcą celować do celu - Oliwka wybrała pingwina i okazało się,że przyniósł jej szczęście:) Rzutów było 3 i wszystkie trafione:))) Pokonała starszaków i stanęła na podium z dwójką innych dzieci, którym się udało. Ja jako matka jestem taaaaaaaaaaaka duuuuuumna:)) Moja 3latka pierwszy raz w życiu wzięła udział w konkursie i wygrała:))) Musiałam się tym pochwalić, po prostu musiałam:) Cała oprawa była fajna. Dzieci do końca nie wiedziały o co grały. Przed odebraniem nagrody dzieci dostały do ręki śrubokręt i przebijały nim balona. W jego wnętrzu była karteczka z numerkiem - córeczka miała nr 18 i dostał breloczek w kształcie pieska. Niby nic, ale jak my się cieszyłyśmy - to trzeba zobaczyć:)

A teraz główny temat postu, czyli meszki...





Meszki to owady, które wbrew pozorom są groźniejsze od, np komarów. Atakują chmarami i potrafią wcisnąć się w trudno dostępne miejsca jak oczy, usta, nos, a nawet pod powieki. Nie nakłuwają one skóry jak komary, ale rozszarpując ją. Tym samym otwierając drzwi bakteriom.

Ukąszenia meszek mogą krwawić, są bolesne. Ślady utrzymują się niestety dłużej niż po komarach. Mogą pojawić się obrzęki, bąble, oraz gorączka a to dlatego,że ślina meszek zawiera toksyny.

Jeśli dziecko zostało ukąszone, posmaruj te miejsca Fenistilem, Soventolem lub antybzzz... Można podać także leki przeciwzapalne jak Clemastin i Loratan. Jeśli dziecko nadal źle się czuje trzeba jechać do lekarza.

Meszki to niepozorne owady, które często lekceważymy. Okazują się jednak gorsze od tak nas nękających i powszechnie znanych komarów.

17 komentarzy:

  1. oj fuj, fuj:D na szczęście zawsze mam w domu fenistil

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie brawa dla Oliwki :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. jak ja nie cierpię owadów :( u mnie latają takie ogromne, brzęczące cmy... dawniej takich nie było koło nas :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie miałam z nimi jakiegoś bliższego kontaktu ;p A co do zabawy to Oliwka jest nieźle utalentowana jak tak przy pierwszej okazji brania udziału w konkursie wygrała :)

    http://martusiadlawszystkich.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie niestety wszystkie robaki kochają, do tego moje biuro jest w lesie,, wieczory są ciężkie

    OdpowiedzUsuń
  6. mega sie brzydzę takich potworów!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kredki Rimmel są dostępne za około 20 zł, ale często w Rossmannie są promocje na szafe Rimmel :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No to brawa dla dzielnej trzylatki :-) Macierzyństwo to też takie cudowne chwile, nie tylko obowiązki, teraz myślę, że dzieci zbyt szybko rosną... Meszki bardziej mi szkodzą niż komary. Dobrze, że na moim osiedlu nie widzę wcale ani jednych, ani drugich, chociaż mieszkam na wsi również. Za to wystarczy wejść do lasu, właśnie dzisiaj się drapię po wczorajszym rowerowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie na szczęście żaden nie dorwał ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Brawa dla córy! :)
    Z meszkami nie miałam nigdy problemów, za to komary są moją zmorą, zawsze gdzieś się jakiś przypałęta i mnie pożre, mimo że inni nietknięci ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś też mieszkałam na wsi i tego typu zabawy i festyny były non stop .Lubiłam to bardzo mieszkańcy się integrowani i każdy każdego znał. Teraz mieszkam w mieście i tylko raz w roku organizują coś takiego i przeważnie pogoda nie dopisuje ,bo pod koniec sierpnia ,a czasem to już nawet wrzesień. Całe lato nie ma co w mieście robić . Gratulacje dla małej ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję Oliwce nagrody, fajnie, że spędziłyście dzień tak ciekawie :)

    A co do meszek to chyba nigdy nie miałam z nimi problemu, sama nie wiem :P

    OdpowiedzUsuń
  13. no to gratuluję wygranej, Twoja córka ma dobrą koordynacją:p

    OdpowiedzUsuń

Witaj na moim blogu. Miło mi,że do mnie zajrzałeś :) Jeśli już jesteś zostaw po sobie jakiś ślad, ale nie spamuj linkami - wierz mi - znajdę Cię i bez tego :)

Zachęcam do dołączenia do grona obserwatorów:)