17 sierpnia 2014

Kokosowy olejek do opalania Dax Cosmetics

Podczas mojego pobytu nad morzem miałam w końcu okazję wypróbować parę kosmetyków, które zalegały mi na półce, takie samotne, zapomniane ;) Mowa tu o produktach do opalania - jakoś nie kręci mnie smażenie się w pełnym słońcu, leżenie plackiem na kocyku i nic nie robienie. Lubię być w ruchu, ale urlop to urlop, słońce nieuniknione zwłaszcza na plaży. W tym roku towarzyszył mi kokosowy olejek do opalania firmy Dax Cosmetics.

Opakowanie:

Profilowana, plastikowa butelka o pojemności 150ml. Pod nakrętką znajduje się rozpylacz.



Opis producenta:

" Kokosowy olejek SPF 15 zapewnia bezpieczeństwo skórze o średniej wrażliwości na promienie słoneczne. Skuteczną ochronę przed oparzeniami słonecznymi gwarantuje fotostabilny system filtrów ochronnych UVA/UVB Balance, zgodny ze standardami UE. Intensywną pielęgnację zapewnia olej kokosowy. Chroni skórę przed wysuszeniem, odpowiednio nawilża, uelastycznia i wygładza. Preparat wodoodporny - chroni skórę również podczas kąpieli. Nie powoduje podrażnienia fototoksycznego. Kompozycja zapachowa nie zawiera alergenów. Preparat przebadany dermatologicznie i fotoalergologicznie."

Sposób użycia:

" Olejek nanieść obficie na skórę 30 minut przed wyjściem na słońce. Zaleca się kilkakrotne smarowanie skóry w czasie opalania, szczególnie po wyjściu z wody lub wytarciu ciała ręcznikiem. Unikać kontaktu z oczami i odzieżą."

Skład:


Moja opinia:

Na początek kilka słów o opakowaniu, które jest profilowane i dzięki temu dobrze leży w ręku. Nawet upaćkane od olejku - nie wyślizguje się z niej. Dodatkowo jest ono przezroczyste i w łatwy sposób można kontrolować poziom zużycia. Olejek jest w formie sprayu - wg mnie jest to najlepsze z możliwych rozwiązanie. Wystarczy kilka psiknięć i gotowe. Pompka działa sprawnie.



Według producenta powinno się go nakładać 30 minut przed ekspozycją na słońce. Mnie się to nigdy nie udało i zawsze aplikowałam go już na plaży. Zapach skradł moje serce - nie sądziłam,że kiedykolwiek spodoba mi się kokos, bo np wiórków kokosowych nie znoszę.  Po spryskaniu ciała olejek trzeba równomiernie rozsmarować. Ciało zaczyna ładnie błyszczeć w słońcu, ale trzeba uważać na piasek, bo do tak tłustej powłoki wszystko się przykleja. Olejek potrzebuje kilkunastu minut do wchłonięcia, a i tak pozostawia na skórze cienką otoczkę, która jednak w niczym nie przeszkadza.



Olejek jest całkowicie wodoodporny. Można go jednak wytrzeć ręcznikiem i wtedy konieczna jest kolejna aplikacja. Najlepiej jest się nie wycierać po kąpieli lub delikatnie zbierać ręcznikiem wodę nie trąc przy tym skóry.

Czy produkt ten chroni przed oparzeniem słonecznym? Tak, zawiera SPF 15, dla mnie jest to wystarczający filtr jeśli chodzi o ciało, do twarzy używam SPF 30. Podczas kiedy mój mąż, który nie znosi smarować się jakimikolwiek kremami męczył się ze schodzącą skórą, ja cieszyłam się zdrową opalenizną.

Jego cena to ok 23zł, ale można go kupić o wiele taniej podczas różnych promocji.

Podsumowując: Z olejku jestem zadowolona, bo bardzo dobrze się u mnie sprawdził. Nie dość,że chroni skórę przed poparzeniami, to także ładnie pachnie i podczas ekspozycji na słońce możemy liczyć na ładną, zdrową opaleniznę. Jedyny minus jaki zauważam to fakt,że piasek przykleja się do skóry, ale olejki już tak mają. Kupując go musiałam się z tym liczyć, dlatego ostatecznie mi to nie przeszkadzało.

Jaki kosmetyk przeciwsłoneczny podbił w tym roku Wasze serca?

35 komentarzy:

  1. Nam w tym roku na urlopie towarzyszył olejek z Eveline, też z filtrem SPF15 ;) Wolę jednak olejki w sprayu, niż tradycyjne kremy czy balsamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi ta forma aplikacji też bardziej odpowiada:)

      Usuń
  2. W tym roku nie zainwestowałam w nic przeciwsłonecznego. Jakoś w sumie nie było potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo,że nie lubię leżeć plackiem i się opalać to w domu muszę mieć zawsze coś na słońce, bo na spacery lubię chodzić,a o skórę trzeba dbać:)

      Usuń
  3. Podoba mi się, że jest w sprayu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie w tym roku Pharmaceris S:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też używam olejków w sprayu i jestem z nich bardzo zadowolona. Jeszcze nie spotkałam się z olejkiem do opalania, który nie spełniłby moich oczekiwań. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś czuję,że ten choć jest pierwszy to będzie jednym z wielu:)

      Usuń
  6. Kiedyś go miałam i miło wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie używam olejków do opalania ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czasami tylko używam olejki ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja na wyjazd wzięłam balsam z soraya przyśpieszający opalanie, szkoda tylko, że pogoda nie dopisała...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przepadam za olejkami, szczególnie takimi na bazie parafiny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że tak późno dodałaś ten post, może i bym się skusiła, a tak musiałam męczyć się z emulsją :( Jednak recenzja świetna :*
    +Obserwuję
    Jeśli chcesz wpadnij na rozdanie u mnie
    http://silkybomb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku późno wyjechaliśmy na wakacje to dlatego;)
      dziękuję, lecę do Ciebie:)

      Usuń
  12. Nie znoszę zapachu kokosów! :P (tak jestem dziwna). Ja uwielbiam mleczko do opalania z AVONu. Już sama aplikacja nadaje ładny odcień skóry.
    ________________________________________
    Polska Ibiza, to Mielno. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działa jak coś w rodzaju balsamu koloryzującego?

      ps tak też myślałam:) też byłam w Mielnie w tym roku;)

      Usuń
  13. Do opalania najbardziej lubię używać właśnie olejków. Szkoda, że nie słyszałam wcześniej o kokosowym z DAX, niedawno kupiłam z Eveline.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już w zeszłym roku go kupiłam, ale wtedy nie było jakoś okazji,żeby go wypróbować;p

      Usuń
  14. Lubię kokosowe specyfiki, ale nie wszystkie, bo kiedyś jednym zapachem się zraziłam i teraz mój nos jest bardziej wrażliwy na coco zapachy ;)
    Zawsze używałam na plaży zwykłej oliwki dla dzieci, ale ten produkt wydaję mi się, że wypróbuję w następne wakacje, bo chyba teraz pogody już jako takiej nie będzie. Plusik za spray, bo to na prawdę wygoda, nie lubię produktów, które trzeba wyciskać, wylewać i przy tym wyślizgują się z dłoni.
    Mam tak samo jak Ty, że mimo zalecanej aplikacji ileś minut przed wyjściem na słońce, zawsze nakładam dopiero na plaży czy też rozłożeniu ręczniczka na trawce :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie jestem zwolenniczką olejków. Wolę zwykłe kremy do opalania. A zapachu kokosowego nie lubię, nie cierpię. I tak rzadko korzystam z takich produktów do opalania, chociaż powinnam. Przecież o skórę trzeba dbać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi tego lata towarzyszył inny wariant i też jestem z niego bardzo zadowolona. Oj mam tak samo jak Ty, że dopiero na plaży zaczynam się smarować ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Widziałam go w promocji, obwącham na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja się w tym roku niestety nie opalałam, nie miałam upału na wczasach :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj na moim blogu. Miło mi,że do mnie zajrzałeś :) Jeśli już jesteś zostaw po sobie jakiś ślad, ale nie spamuj linkami - wierz mi - znajdę Cię i bez tego :)

Zachęcam do dołączenia do grona obserwatorów:)