15 sierpnia 2014

Moja nadmorska opowieść - Wakacje 2014

Nareszcie udało mi się uporządkować wakacyjne fotki:) Już myślałam,że nigdy tego nie zrobię, bo po powrocie czekała na mnie góra prania, prasowania, rozpakowywania, masa ogórków do przerobienia i teraz na dodatek moja córcia się rozchorowała. Kiedy dziecko jest chore to jest bardzo marudne i potrzebuje więcej uwagi niż zazwyczaj. Oliwka najchętniej nie schodziłaby mi z kolan, przylepka moja. Jesteśmy już po wizycie u pediatry i wytoczymy ciężką artylerię przeciwko wirusom. No a teraz zapraszam Was na przegląd zdjęć z naszego pobytu w Mielnie:)


Mimo,że wstałam o 3 rano to w podróż wyruszyliśmy chwile przed 5. Na miejscu byliśmy ok 9.30 i pierwsze co to uderzyliśmy szukać sobie jakiejś miejscówki do spania. Mieliśmy szczęście, bo znaleźliśmy ją w pierwszym miejscu, do którego uderzyliśmy. Miejsce było nam już znane, bo w zeszłym roku też tam gościliśmy. A tak wyglądał nasz domek.



Domek bardzo przytulny. Mąż się napalił i stwierdził,że kiedyś taki wybuduje;)

Chwile po ulokowaniu się w domku i zjedzeniu śniadania wyruszyliśmy na plażę i tak codziennie. W tym roku było o tyle lepiej,że mogliśmy siedzieć na plaży po 3 godziny bez marudzenia Oliwki, która w zeszłe wakacje najlepiej czuła się zwiedzając wszystkie stragany i na karuzeli. Teraz już miała ogromną frajdę i mnóstwo pomysłów do zabawy na plaży:)



Zamek obowiązkowo musiał być zbudowany:)


Jednego dnia Oliwka pozbierała na plaży wszystkie pióra, które tylko widziała. Nagle zrobiło się ich tak dużo,że zaczęłam się zastanawiać czy nie dorwała gdzieś jakiejś mewy, którą oskubała ;)




A tu całą rodzina i sesja we wodzie:)







Pogoda przeważnie dopisywała, oprócz drugiego dnia pobytu, w którym 3/4 dnia padało. Wybraliśmy się wtedy odwiedzić latarnię morską w Gądkach. Pokonać tyle schodów to było wyzwanie, ale najgorzej było wyjść na ten balkon. Wyszłam, ale zapuściłam korzenie i ruszyć się nie mogłam - mam taki lęk wysokości:( jeszcze ten wiatr i deszcz... uff.. strasznie.




Po wizycie w latarni morskiej wybraliśmy się do piernikowego domku. Jest to nowa atrakcja turystyczna Mielna - tam to dopiero była jazda.



Dom jest postawiony na dachu, wszystkie podłogi ma krzywe (skośne) i wszystkie meble znajdują się na suficie. Kiedy weszłam na parter i zrobiłam parę kroków musiałam szybko wyjść, bo tak mi się kręciło w głowie, że miałam ochotę pełznąć po podłodze. Ochłonęłam i po namowie jednej pani odwiedziłam pięterko.


Nie umiałam chodzić po tym domu - musiałam trzymać się ścian.




Mąż stanął prosto na tej podłodze, a wyszło mu to tak:)


Domku pilnowała "urocza" staruszka;)




Z Oliwką każda karuzela musiała być zaliczona:)










Największą furrorę robił jednak koń mechaniczny, na którym Oliwka codziennie jeździła. Piętnaście minut tego szaleństwa kosztowało 10zł, a zabawek było co najmniej 10 i zawsze każda w ruchu. To się nazywa biznes.






Zebra też się raz trafiła.




Poszalałyśmy również na samochodzikach:) Kierowca ze mnie marny;p



Odwiedziliśmy również jelonka...



...i morsa.



Codziennie były lody..

..i plaża:)




























Raz nawet przyszedł do nas kot, pojęcia nie mam skąd on się tam wziął.



Pewnego dnia podziwialiśmy na morzu duże fale. Nie odważyłam się wejść wtedy do wody, bo była jak na mnie za zimna;p





Naszym ulubionym plażowym przysmakiem była gorąca gotowana kukurydza:) Mniam mniam:)



Ostatniego dnia w morzu był wysyp meduz.



Znaleźliśmy też małą rybkę wyrzuconą na brzeg.


 
 Oliwka i tak była najlepsza - już pierwszego dnia, na pierwszym napotkanym straganie wydała swoje kieszonkowe kupując nowego konika:) Niedługo będę miała w domu prawdziwą stadninę ;)

Dała sobie zapleść warkoczyk, oczywiście różowy;)

Im więcej tego warkoczyka powstawało, tym bardziej mała się przechylała na krześle ;)


Pokazała nam jak się je pomidorową widelcem...



...i jak wygląda gra w szachy w dziecięcym wydaniu:)


Nie mogło zabraknąć zdjęć zachodzącego słońca:)





To już koniec mojej nadmorskiej opowieści. Wakacje były udane, a odpoczynek bardzo nam się wszystkim przydał. Po tygodniu wróciliśmy do domu, ale powiem Wam,że ja już tęskniłam do mojej Tosi (suczki), kociaków, do ogrodu.. ;)

Ps O wakacjach będzie jeszcze jeden post - pokaże Wam co ze sobą przywiozłam:)

A jak Wy spędziliście swój urlop?

61 komentarzy:

  1. Bardzo lubię polskie morze :) Świetny wyjazd, widać, że wszyscy dobrze się bawili ;) A awersję to wszystkich wież i latarni morskich mam również, w tym roku nie weszłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się przemogłam, ale tak jak pisałam nie mogłam się ruszyć z miejsca na tym balkonie. Zawsze odnoszę wrażenie,że jak stanę gdzieś na krawędzi to zaraz spadnę (mimo,że są tam barierki) przyciąganie ziemskie mnie kocha;p

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia! Chciałabym pojechać nad polskie morze, może kiedyś się uda ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. :) Bardzo ładne zdjęcia, oglądałam z wielką ciekawością.. Najważniejsze , że pogoda dopisała :D Aż sama się napaliłam na taki wyjazd , może za rok...
    Nawet Oliwka ma pazurki na czerwono jak Mamusia :P Mała modnisia rośnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he Oliwka porywa moje pędzle do pudru i różu i udaje,że się maluje:) Ma swoją pomadkę ochronną i namiętnie jej używa, a włosy najlepiej to mają być rozpuszczone, bo takie mają księżniczki ;)

      Usuń
  4. Widać, że wyjazd bardzo udany, bardzo ładne zdjęcia :) Już dawno nie byłam nad morzem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tak co roku śmigamy nad morze, ale marzą mi się bardzo góry<3

      Usuń
  5. widać, że wyjazd zaliczyć można do udanych:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne zdjęcia i fajnie spędzony czas w gronie najbliższych :)

    OdpowiedzUsuń
  7. super zdjęcia, obejrzałam z przyjemnością, wasze wakacje na pewno były fajne i rodzinne, masz super figurę.

    OdpowiedzUsuń
  8. super :) aż zazdroszczę bo o takich wakacjach mogę pomarzyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu przyjdzie czas, że i Ty będziesz sobie jeździć tu i tam, ja też nie zawsze tak miałam

      Usuń
  9. Fantastyczny post, a figurkę to masz do pozazdroszczenia, piękna skóra, szczuplutka jesteś :)
    A co do zamiłowania Twojej córci do koników.. no cóż Księżniczka musi mieć swoje rumaki :) Zdolna Oliwcia, ekstra zamek :)
    No brak słów, bardzo miło i przyjemnie ogląda się te zdjęcia, buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:* Zamek to nasze wspólne dzieło, ale i tak najważniejsza była fosa, do której wpływała woda z fali;p

      Usuń
  10. Ale fajowo :)) ja na wakacje dopiero we wrześniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej mam nadzieję,że wybierasz się do jakiś ciepłych krajów:)

      Usuń
  11. super ,że wakacje się udały:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne fotki, a Wy jacy szczupli :)
    Uwielbiam polskie morze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne zdjęcia :)
    Ślicznie się opaliłaś , pozazdrościć ;)
    Świetny zamek,a do tego domku to ja bym nie weszła !

    OdpowiedzUsuń
  14. śliczne zdjęcia :)
    Widać, że wypad się udał :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O matko! Miałabym mały problem z tym domkiem - choroba lokomocyjna :P
    A rodzinne wakacje na pewno należa do udanych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam chorobę lokomocyjną - ciężko było:)

      Usuń
  16. Cudowne zdjęcia i masz świetną figurę, tylko pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale pozytywne zdjecia! A Oliwka jest przeslodka :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale Ty masz śliczną figurę, mąż powinien być dumny że ma taką piękną kobietę i to już po urodzeniu dziecka :)
    W krzywym domku byłam we Władysławowie kiedyś i też mi było niedobrze, dopiero tak jak Ty za drugim razem weszłam :)

    Ps.Córcia na pewno żadnej mewy nie dorwała? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he czy nie dorwała to nie wiem, ale piór pełno wkoło leżało, można było zbierać do woli:)

      Dziękuję za miłe słowa:)

      Usuń
  19. Jaka sylwetka... wow...;)
    NIe ma ja trochę czasu tylko dla rodziny;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na co dzień człowiek tak gna,że czasami faktycznie tego czasu brakuje

      Usuń
  20. Świetne zdjęcia, widać, że wakacje się udały :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Widać po zdjęciach, że wyjazd jak najbardziej udany.

    OdpowiedzUsuń
  22. Śliczne zdjęcia:) widać że wypoczynek udany :) My byliśmy tydzień na mazurach i weekend nad morzem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nigdy nie byłam na mazurach, ale las mam pod ręką, jezioro 4 km dalej:)

      Usuń
  23. Świetnie że wakacje były udane,pięknie zdjęcia.Mnie dopiero czeka Polskie Morze( wybieramy się w przyszłym tygodniu do Poddąbie)aż się boję jaka będzie pogoda-bo jak na razie nie zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Taki drewniany domek to świetna sprawa, więc niech Twój mąż się szybko bierze za budowę. Boską masz figurkę! Córcia jaką ma radochę! Super. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he na razie trochę jest zapracowany, ale może za rok;p
      Dziękuję:**

      Usuń
  25. Świetny urlop :) Po Tobie nie widać w ogóle, że w ciąży byłaś ! Super figura :) Kot pewnie też przyszedł się poopalać :P Oliwka widać, że przeszczęśliwa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba faktycznie postanowił złapać trochę słońca;p

      Usuń
  26. Kochana Moja. Jak Ty pięknie wyglądasz. :) Widać, że wyjazd był bardzo udany z czego się cieszę. Raz z mężem jesteśmy zwolennikami wyjazdów w góry. Jednakże z Małgonią pierwsze wakacje odbędą się nad morze na pewno w przyszłym roku. Cudowne zdjęcia. Może też się wybierzemy do Mielna.

    OdpowiedzUsuń
  27. Mi Mielno dotychczas kojarzyło się z imprezowaniem, ale to zapewne dlatego, że ostatnio gościłam tam na studiach ;) Wybieramy się z całą rodzinką do trójmiasta i patrząc na Wasze zdjęcia przebieram ze zniecierpliwienia nogami :))

    Przy okazji zapraszam do siebie, moja Ulka jest chyba wiekiem zbliżona do Twojej córci :)
    http://niezapominatka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. mieszkam nad morzem, uwielbiam ten klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Super, że pobyt udany! Te warkoczyki to teraz mega modne, kuzynki córka też przyjechała z takim i od razu przybiegła mi się pochwalić :D Ja wróciłam w czw, prawie tydzień zajęło mi ogarnięcie się hehe, ale już wracam do żywych :D

    OdpowiedzUsuń

Witaj na moim blogu. Miło mi,że do mnie zajrzałeś :) Jeśli już jesteś zostaw po sobie jakiś ślad, ale nie spamuj linkami - wierz mi - znajdę Cię i bez tego :)

Zachęcam do dołączenia do grona obserwatorów:)