31 października 2016

Mazidło konopne - hit dla urody

Jakie jest Twoje pierwsze skojarzenie związane z konopiami? Domyślam się, że nie będą to kosmetyki. Roślina ta niegdyś owiana złą sławą, dzisiaj wraca do łask ze względu na swoje właściwości lecznicze i pielęgnacyjne. Co do tych pierwszych - nie umiem się odnieść, ale działanie konopi miałam okazję poznać dzięki Laboratorium Cosmeceuticum, które wprowadziło na rynek mazidło konopne. Nazwa niespotykana i lekko kontrowersyjna, a ukrywa się pod nią krem do cery tłustej i mieszanej. Krem niszowy, niezwykły, w którym receptura opiera się na oleju konopnym.


Olej konopny jest źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych. Znajdziemy w nim proteiny, witaminy A, D, E, K, minerały, aminokwasy, karoten i wiele innych cennych składników. Wykazuje on między innymi właściwości antyoksydacyjne, przeciwzapalne i regenerujące. Jednym słowem ma on wiele korzystnych dla naszego organizmu zalet. Moje wymagania co do mazidła były zatem wysokie. Przyjrzyjmy się mu bliżej.


Mazidło konopne zostało umieszczone w ciężkim, szklanym słoiczku o brązowym zabarwieniu. Kojarzy mi się ono z samo wyrabianymi produktami aptecznymi na receptę. Nie wiem dlaczego. Być może w przeszłości miałam przygotowywaną przez farmaceutkę jakąś magiczną miksturę, a może jest to kwestia tych wszystkich syropów, które umieszczane są w szklanych, brązowych butelkach? Nie wiem. Mimo to ta jego oryginalność przypadła mi bardzo do gustu. Ze świecą można szukać obecnie producenta, który umieszcza kosmetyk w szkle. Zdecydowana większość wybiera tańszą opcję jaką jest plastik, dlatego doceniam pomysł.


Słoiczek ma odkręcane, plastikowe wieczko. Na uwagę zasługuję zabezpieczenie w postaci papierowej naklejki, która niczym akcyza chroni wnętrze przed wścibskimi rękoma. Jest ona mocno przyklejona, nie można jej odkleić i ponownie zakleić. Jedyną opcją jest zerwanie jej przy pierwszym otwarciu słoiczka.

Etykiety są czytelne i znajduje się na nich ogrom informacji - niebanalny opis producenta, nazwa, logo,  skład, pojemność i termin przydatności, to taki standard. Moją uwagę przykuły jednak znaczki, z których wiele można się dowiedzieć. Jest to kosmetyk naturalny, produkowany w Polsce, nie testowany na zwierzętach, przy którym zostało zastosowane ekologiczne opakowanie. Cztery znaczki i tyle informacji, od których serce rośnie. W tym miejscu jako sroka dodam tylko, że etykiety w pomarańczowej kolorystyce świetnie współgrają z brązowym szkłem.


Skład to istna bajka. Znajdziemy w nim tylko i wyłącznie komponenty pochodzenia naturalnego. Brak konserwantów nie przekłada się jednak na trwałość produktu, gdyż jego ważność po otwarciu opakowania wynosi 6 miesięcy. Przez ten czas spokojnie możemy zużyć cały krem.


Mazidło konopne ma delikatną zielono - żółtą barwę. Nie widać może tego aż tak na zdjęciach, ale musicie uwierzyć mi na słowo, ze jest ono zielonkawe. Zapach jest ziołowy i zarazem przyjemny.
 

Prawdziwym odkryciem / zaskoczeniem i hitem jest jednak jego konsystencja. Nigdy wcześniej się z taką nie spotkałam. Przypomina ona delikatną i lekką jak chmurka piankę. Cudownie się z nią pracuje. Muśniecie palcem sprawia, że wydobywamy odpowiednią ilość kosmetyku. Wystarczy odrobina, by pokryć całą twarz i szyję, co sprawia, ze jest on niezwykle wydajny.


Mazidło pod wpływem ciepła ciała, rozpływa się na nim i świetnie się rozprowadza. Należy uważać z ilością nakładanego kosmetyku, bo łatwo można z nim przesadzić, Ja za pierwszym razem tak zrobiłam i nie wchłonął się on do końca. Skóra przyjmie tylko tyle ile potrzebuje. Podczas kolejnego razu nauczyłam się już go dawkować. Krem szybko się wchłania, pozostawiając po sobie lekko wyczuwalną warstwę ochronną. Można go stosować zarówno na dzień jak i na noc. O poranku świetnie współgra z podkładem, który nie waży się na nim i nie roluje. Skóra przez kilka godzin nie straszy błyszczącą poświatą. Jest ukojona, a zarazem nawilżona, sprężysta i odżywiona. Po kilku tygodniach stosowania zauważyła również wyrównanie kolorytu twarzy, oraz to, że nie pojawiają się na niej żadne niechciane niespodzianki.

Cena jak na kosmetyk, który jest tak wydajny i na dodatek w 100% naturalny jest śmiesznie niska. Warto zainwestować te 28 zł, by cieszyć się nieskazitelną cerą przez długi czas.

Więcej informacji na jego temat znajdziecie na stronie producenta.
Czytaj dalej »

7 października 2016

Promocja 1+1 w Rossmannie - zakupy

Gdzie tylko się nie spojrzy wszędzie głośno jest o aktualnej promocji w Rossmannie. Przepiękne zdjęcia z szału zakupów ukazują się wszędzie.Facebook, instagram, a także blogi pękają w szwach. Zastanawia mnie tylko fakt, że ostatnia promocja, w tej drogerii odbyła się bez większego echa,a  skończyła się ona przecież zaledwie tydzień przed tą aktualną. Sama się o niej dowiedziałam dopiero w ostatni dzień jej trwania. Kasjerka poinformowała mnie, że można kupić dowolne dwa kremy do pielęgnacji twarzy i zapłacić tylko za jeden. Mimo, że czas mnie gonił, to jednak postanowiłam wrócić między sklepowe półki i co nieco sobie wybrałam.


Nie potrzebowałam wiele, bo zawsze staram się mieć jakiś krem w zapasie, jednak okazja ta była tak kusząca, że żal było nie skorzystać. Ogarnęłam szybko drogeryjne półki i ostatecznie zdecydowałam się zakupić dwa duety do pielęgnacji twarzy marki L'oreal.  Zadbałam zarówno o dzienną jak i nocną pielęgnację. Przy wyborze kierowałam się czystą ciekawością, bo wcześniej ich nie używałam. Mam nadzieję, że się spiszą i moja cera będzie zadowolona.


W moim koszyczku znalazły się dwie różne linie kremów - ekspert nawilżania i nutri gold. Ten pierwszy ma intensywnie nawilżać, odżywiać i regenerować. Nadaje się zarówno dla cery normalnej jak i mieszanej. Zapłaciłam za dwa ok 13 zł. Deal życia.

Nutri gold olejkowy rytuał jak sama nazwa mówi, jest wzbogacony o drogocenne olejki, które mają ukoić skórę, nawilżyć, odżywić ją i nadać blasku. Z założenia przeznaczony jest dla cery suchej. Powinien się świetnie spisać dla cer zmęczonych, którym brakuje komfortu. Za dwa słoiczki wydałam 35zł.


 Bardzo cieszę się, że trafiłam na tak miłą ekspedientkę, która raczyła mnie poinformować o tej promocji, bo tym oto sposobem do końca roku nie muszę myśleć o kupowaniu kremów do twarzy. Ciekawi mnie tylko, dlaczego nie wzbudziła ona tak dużego szumu w social mediach jak promo na kosmetyki do makijażu? Czyżby pielęgnacja była już przeżytkiem? Mam nadzieję, że nie, bo nawet najlepszy podkład nie zakryje suchych skórek i zmarszczek, których dorobimy się nie dbając o dobre nawilżenie.
Czytaj dalej »

3 października 2016

Motywacyjna huśtawka emocji.

Życie nie zawsze układa się tak jakbyśmy chcieli. Przez ostatnie dwa miesiące dotkliwie odczułam to na własnej skórze i były to jedne z najgorszych chwili w moim życiu.Towarzyszyła mi przy tym huśtawka skrajnych emocji od tych  pozytywnych, po ekstramalnie negatywne. Życie to walka i tylko od Ciebie zależy czy chcesz ją podjąć i przejść przez wszystko co Cię spotyka z podniesioną głową, czy poddasz się już na starcie. Ryzyko wpisane jest w naszą naturę, bez względu na to jaką podejmiesz decyzję zawsze może pójść coś nie tak, ale jeśli nie spróbujesz nigdy się tego nie dowiesz. Próbuj więc i walcz o każdą chwilę, każdy oddech, o miłość, godność, o wszystko co ma dla Ciebie znaczenie i pamiętaj, żyje się tylko raz...


  Zdrowie - od zawsze mówi się, że jest bezcenne, ale w ostatnim czasie słowo to nabrało większego znaczenia. Nie codziennie słyszy się, że doszło do "powstania nie rokujących poprawy trwałych obrażeń ciała". Brzmi jak wyrok, ale można z tym żyć, a przynajmniej ja się już z tym pogodziłam.

Strach -bolesny, przeszywający, paraliżujący, tak prawdziwy, że aż dotkliwy. Kiedy boisz się o życie ukochanej osoby, swojej drugiej połówki, z którą miałaś być na dobre i na złe, póki śmierć Was nie rozłączy.. Tylko, że nikt nie wie kiedy ona nadejdzie i wierz mi nigdy się na nią nie przygotujesz. Czekasz więc pod blokiem operacyjnym, czas dłuży się w nieskończoność, minuty zmieniają się w godziny, a sama operacja mocno się przedłuża, to strach, który jest twoim jedynym towarzyszem przekształca się w panikę. Krążysz po korytarzu i w końcu wydeptujesz sobie ścieżkę, którą tylko Ty podążasz, bo nikt nie wie, nikt nie rozumie, nikogo nie ma i może już nie będzie. Sama się pogrążasz, a krzyż, który dźwigasz staje się coraz cięższy.

Niepewność - no bo jak można być pewnym tego, że wszystko się uda. Stąpasz po kruchym lodzie i słyszysz jak cienka tafla zaczyna pękać pod Twoimi stopami. Lód staje się mocniejszy dopiero wówczas, kiedy wiesz, że on tworzył oczy, wybudziła się z narkozy, po prostu jest..


Łzy - nie bój się ich. Pozwalają dać upust naszym emocjom. Nie duś więc ich w sobie. Płacz kiedy masz ochotę, kiedy czujesz, że musisz, bo inaczej wybuchniesz i życzę Ci tego, aby były to łzy radości, nie smutku.

Radość - kiedy wiesz, że wszystko się udało, dostajesz skrzydeł, możesz wznosić się wysoko. Daj się jej ponieść. Zapamiętaj to uczucie, wyryj je sobie w pamięci i odtwarzaj za każdym razem, kiedy zacznie się wszystko sypać. Niech stanie się ono dla Ciebie motorem napędowym, a uśmiech najlepszym przyjacielem.

Zagubienie - wszystkie nowe sytuacje sprawiają, że czujemy lekki niepokój. Do wszystkiego potrzeba czasu, trzeba się wiele nauczyć, wdrożyć do nowego trybu życia, kiedy to się stanie poczujesz się lepiej, ale pamiętaj daj sobie czas. Nie przejmuj się niepowodzeniami  bierz ten worek na plecy i idź dalej.

Bezradność - przychodzi taki czas, kiedy nie masz już na nic sił. Najłatwiej byłoby się poddać,ale wiesz, że nie możesz tego zrobić. Wszystkie obowiązki spadają na Ciebie, a ty sama popadasz w rutynę - praca, dom, opieka nad dzieckiem i mężem, który dopiero co przeszedł operację. Wstajesz pierwsza, a ostatnia kładziesz się spać i mimo,że obiecujesz sobie, że dasz radę znaleźć się w łóżku wcześniej, nigdy się to nie udaje. Zapominasz o sobie, o rozrywkach, pasjach, o tym, co sprawiało Ci kiedyś przyjemność. Zmieniasz się w wielofunkcyjnego robota, ale nawet robota trzeba naładować, a w ciągu pięciu godzin, podczas których trwa Twój sen trudno to zrobić. Trafiasz w błędne koło. Twój dzień to 19 godzin ciężkiej pracy, masz ochotę rzucić wszystko i po prostu odpocząć, ale tego nie robisz. Wiesz dlaczego? Bo nie ma na tym świecie tak dzielnej kobiety jak Ty. Wiesz, że kiedyś wszystko wróci do normy, że będzie dobrze, a może i jeszcze lepiej.

Jestem.

Żyję.

Wracam.
Czytaj dalej »