11 stycznia 2017

Selfie project - kosmetyki matujące

Selfie project to nowa marka kosmetyków, które od niedawna można nabyć w Rossmannie. Szturmem podbiła ona polską blogosferę. Dedykowana jest ona osobom młodym i choć ja już pierwszej młodości nie jestem postanowiłam je wypróbować. Powód był jeden - obietnica producenta o zmniejszeniu błyszczenia się twarzy. Do tej pory nie znalazłam ideału, a nikt nie lubi świecić się przez cały rok jak choinka we wigilię. Oj tak, mieszana cera potrafi dać się we znaki. Od ponad miesiąca używam lekkiego kremu nawilżająco matującego i żelu myjącego 3w1. Czy ta kuracja faktycznie działa? A może producent idealizuje produkt w celu zwiększenia sprzedaży? Odkrywam dla Was karty.



Lekki krem matująco nawilżający.Uwielbiam lekkie kremy, a jak dobrze nawilżają i do tego matują stają się one moim must have. W tubce kremu Selfie project mieści się 50ml kosmetyku, co stanowi standardową objętość kremu do twarzy. Patrząc na opakowanie miałam wrażenie, że jest go nieco więcej, jednak było to mylne spostrzeżenie. Producent zadbał o odpowiednie zabezpieczenia przed wścibskimi paluszkami młodych klientek. Produkt ten, oprócz tego, że mieści się w kartoniku, to także nakrętka jest ściśle ofoliowana, dzięki czemu pierwszym użytkownikiem staje się osoba, która zdecydowała się kupić ten krem. Chwalę to sobie bardzo, bo mam nieprzyjemne doświadczenia z kosmetykami pochodzącymi z tej drogerii, zwłaszcza jeśli chodzi o kolorówkę, gdzie trudno znaleźć coś co nie było używane przez ciekawskie klientki.


Pokaż kotku co masz w środku.
Skład jest dość długi, ale ciekawy. Nie znajdziemy w nim parabenów, parafiny, SLS i SLES. Na pewno warto zwrócić uwagę na węgiel bio-aktywny, który gra tu główne skrzypce. Ma on bowiem działanie antybakteryjne, pochłania zanieczyszczenia i sebum, a także zwęża i oczyszcza pory.


 Ten fikuśny niebieski kwiatuszek, który mogliście zauważyć na opakowaniu też odgrywa tutaj ważną rolę - to blue daisy, a wyciąg z niej nawilża i łagodzi skórę. Wykazuje ona także działanie łagodzące - koniec z zatem z zaczerwienieniami i podrażnieniami.


Szach i mat.

Kolor
tego kremu jest mi bliżej nieokreślony, choć według mnie oscyluje on w jednym z odcieni szarości. Pachnie przepięknie, jak damskie perfumy. Dałabym sobie rękę odciąć, że w czasach licealnych miałam wodę toaletową o takim zapachu.


Krem ma lekką formułę - łatwo się rozprowadza i momentalnie wchłania do idealnego matu. Świetnie sprawuje się solo, ale stanowi także dobrą bazę pod podkład, gdyż utrzymuje on skórę w ryzach przez wiele godzin. Sięgając po kosmetyki tej marki, która umówmy się jest przeznaczona dla nastolatków, miałam obawy czy nie osiągnę odwrotnego efektu, ale stan mojej skóry zdecydowanie się polepszył. Skóra jest nawilżona na całej płaszczyźnie. Zwykle używając produktów matujących tylko strefa T była odpowiednio zadbana, podczas, gdy policzki przesuszone. Tutaj mamy jednak kompleksową pielęgnację. Biorąc pod uwagę powyższe argumenty cena jest jak dla mnie zaniżona ( ok 16zł ), ale dzięki temu dostępna dla wszystkich.  

Żel myjący peeling maseczka 3w1Pora na drugiego bohatera tego wpisu, a jest nim swoisty Chuck Norris wśród kosmetyków, bo któż jak nie on potrafi robić 3 rzeczy na raz (no, ok każda kobieta potrafi). Kosmetyk ten można używać na trzy sposoby - jako żel myjący, peeling, a także maseczka. W zależności od potrzeby, nastroju i dyspozycyjności możemy wybrać najbardziej odpowiadający nam wariant.


Opakowanie jest całkiem spore ( 150ml ) i podobnie jak krem ma on zabezpieczenie w postaci folii na nakrętce. Do cech wspólnych należy również obecność węgla bio-aktywnego w składzie. Poza nim znaleźć w nim możemy mineralną glinkę kaolin, która głęboko oczyszcza i reguluje wydzielanie sebum. Reminalizuje skórę, usuwa z niej toksyny i przynosi odprężenie. Jako zdzierak służą tutaj zmielone pestki moreli, które choć są maleńkie to jednak ostre.


 Szary kolor produktu może nie jest szczytem marzeń, ale gęsto osadzone drobiny już tak. Kosmetyk ten wypróbowałam w zalecanych 3 wariantach i muszę przyznać, że najsłabiej wypadł on jako żel myjący. Duża zawartość drobin sprawiła, że mimo starań i delikatności, z jaką starałam się umyć nim buzię i tak było wyczuwalne tarcie. Jak już wyżej wspomniałam drobinki są ostre i występują w dużej ilości, dlatego było to nieuniknione.


Jako peeling spisuje się rewelacyjnie - dobrze usuwa martwe komórki naskórka, wygładza skórę, odblokowuje pory. Naturalny zdzierak w postaci zmielonych pestek moreli potrafi zdziałać cuda.

Ostatnim wariantem z jakim przyszło mi się zmierzyć była maseczka. Po nałożeniu produktu na twarz wyczułam chłód, a także delikatne szczypanie. Nie zauważyłam tego wcześniej podczas peelingu i mycia twarzy. Szybko jednak wyczytałam ,że jest to normalna reakcja skóry, a owe szczypanie ma nas upewniać w działaniu glinki. Maseczka nałożona cienką warstwą wysycha szybko, dobrze się zmywa i cudownie odświeża cerę. Skóra nie jest przesuszona, czy nieprzyjemnie napięta. Wręcz przeciwnie jest ukojona i odprężona. Za tą kosmetyczną hybrydę zapłacimy ok 14zł.

Po kilku tygodniach stosowania duetu tej młodej marki, mogę śmiało stwierdzić, że warto w nie zainwestować. Nie ma problemów z ich dostępnością, kosztują grosze i są naprawdę skuteczne. Wbrew obiegowej opinii i zaleceń producenta mogą je używać także osoby starsze, które podobnie jak ja borykają się z nadmiernym błyszczeniem skóry.

22 komentarze:

  1. żel bardzo chętnie bym wypróbowała, krem akurat średnio bo nie lubie tych matujących

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od potrzeb skóry :)Ja bez kremu matującego świeciłabym się jak fajerwerki w sylwestrową noc ;
      0

      Usuń
  2. Markę znam, ale tych produktów nie miałam okazji wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam ją już na kilku blogach i bardzo mnie zacikawiła. Nie żałuję, ze się nią zainteresowałam :)

      Usuń
  3. nie znam, ciekawie się prezentują

    OdpowiedzUsuń
  4. Cena i działanie na plus, więc trzeba wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli podobnie jak ja masz cerę mieszaną, to będziesz zadowolona :)

      Usuń
  5. Chętnie bym wypróbowała żel myjący :o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żel, peeling i maseczka w jednym :) Kto by pomyślał, że wszystko można zmieścić w jednej tubce :)

      Usuń
  6. Lubię kosmetyki matujące. Chętnie wypróbowałabym kremik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) Daj znać jak się u Ciebie spisał :)

      Usuń
    2. i jeszcze nawilża, zwykle jak same matujące używałam to trochę wysuszały, ten jest 2 w 1 :D

      Usuń
  7. Widziałam właśnie te kosmetyki w Rossmanie i zamierzam wypróbować krem matująco nawilżający ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię kosmetyki matujące - ciekawe jakby się sprawdziły u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do wypróbowania, cena naprawdę zachęca :)

      Usuń
    2. Dla mnie też super i udało się trafić w promocji.

      Usuń
  9. Ten peeling wygląda bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę kiedyś wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  11. Super posty. :) chciałabym zapytać czy stosowałas kiedys produkty od proto-col http://proto-col.pl/ ? Bardzo kusi mnie żeby kupić u nich kolegaen oraz podkład mineralny, ale nie mam potwierdzonych opinii na ich temat. ? Podziel sie opinią jesli miałas kontakt z ta firma :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Polecam Ci serdecznie wypróbowanie kosmetyków od: http://beautyoil.pl/
    Jeśli lubisz testować nowe produkty to będzie na pewno bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj na moim blogu. Miło mi,że do mnie zajrzałeś :) Jeśli już jesteś zostaw po sobie jakiś ślad, ale nie spamuj linkami - wierz mi - znajdę Cię i bez tego :)

Zachęcam do dołączenia do grona obserwatorów:)