6 maja 2015

Czy warto jechać na długi weekend do Wrocławia? Co udało mi się zwiedzić? Ile zapłaciłam za wejściówki? Ogólne wrażenia z wyjazdu.

Witajcie kochani. Ostatnio dużo się u mnie dzieje. Jak wiecie organizuje z koleżanką spotkanie blogerek i wszystkie przygotowania do niego pochłaniają każdą moją wolną chwilę. Komu zdarzyło się już organizować tego typu event wie ile jest przy nim pracy. Jestem tylko człowiekiem i czułam się już tym wszystkim zmęczona. Okazja do oderwania się od szarej rzeczywistości natrafiła się w długi weekend majowy kiedy to całkiem spontanicznie postanowiliśmy wyjechać do Wrocławia. Ten post będzie o naszych przygotowaniach do wyjazdu, o tym co w ciągu 2 dni udało nam się zobaczyć i jakie wywarło to na nas wrażenie. Będzie to dla Was w pewnym sensie wskazówką jeśli planujecie wyjazd w dni ustawowo wolne od pracy.




Wrocław oddalony jest jakieś 300km ode mnie i zawsze chciałam zwiedzić to miasto. Jeszcze podczas studiów profesor od geografii turystycznej tak ciekawie o nim opowiadał, że czułam się zaintrygowana tym miejscem. Decyzja o wyjeździe zapadła spontanicznie. Niby już 2 tygodnie wcześniej próbowaliśmy coś zaplanować, ale w myśl zasady,że "planowane nie wychodzi" myśleliśmy,że nic z tego nie wyjdzie. W tym przeświadczeniu umocnił nas fakt,że przyjaciele, którzy mieli z nami jechać w ostatniej chwili zrezygnowali. Dopiero 1 maja mąż zaproponował,że może jednak wyjedziemy sami.

Zaczęły się gorączkowe poszukiwania hotelu. Okazało się,że 90% miejsc jest już od dawna zarezerwowana, a znalezienie dwu-osobowego pokoju w tych 10% wolnych miejsc było baaardzo trudne. Przez pół dnia szukaliśmy w internecie adresów różnych noclegowni i atakowaliśmy ich recepcję, aż w końcu udało się - Hotel Śląsk zaproponował nam nocleg w swoich 3gwiazdkowych warunkach (250zł +50zł ze śniadaniem). Nie planowałam takiego wydatku, bo na noclegu chciałam akurat zaoszczędzić - nie udało się.
LEKCJA NR 1 - jak nie chcesz przepłacać ->ZAREZERWUJ WCZEŚNIEJ MIEJSCE W HOTELU.



Z domu wyruszyliśmy o godzinie 6 rano, a o 9 przekroczyliśmy granice miasta. Nie wiedziałam,że jest ono takie wielkie! Przez godzinę szukaliśmy naszego hotelu, a kiedy już tam dotarliśmy załatwiliśmy wszystkie formalności związane z zakwaterowaniem i zanieśliśmy walizki do pokoju.









Kiedy już się ogarnęliśmy, postanowiliśmy skorzystać z pogody i wybrać się do zoo. Jak się okazało nie tylko my mieliśmy taką wyprawę w planach, bo przez 2 godziny tkwiliśmy w korku, aby tam dojechać. Mała zasnęła w samochodzie i dobrze,że się to jej udało, bo by nie wytrzymała naszych kolejnych przygód.





Dojechaliśmy - nie było gdzie zaparkować. Szukaliśmy jakiś bocznych uliczek, znacznie oddalonych od punktu naszej wyprawy. Oczywiście wszystko zajęte. Kiedy tak krążyliśmy jakieś auto wyjeżdżało, a my wbiliśmy się na jego miejsce - nareszcie! Lecimy do kasy, a tam kolejka.. i to jaka! Mąż wszedł na most i zrobił wtedy poniższe zdjęcie - 3godziny stania! Oliwka w tym czasie biegała po łące, którą widać na fotce, zbierała kwiaty, ale i tak jestem pełna podziwu,że tyle przetrwała, bo przyznam się szczerze,że mi już nogi w dupę w chodziły, a tu nawet jeszcze nie weszliśmy.



LEKCJA NR 2 -> KUP WCZEŚNIEJ BILET PRZEZ INTERNET! WÓWCZAS NIE BĘDZIESZ MUSIAŁ TRACIĆ PÓŁ DNIA STOJĄC W KOLEJCE! My o tej możliwości dowiedzieliśmy się dopiero na miejscu, a nie mamy ustawionych przelewów internetowych (sick!)

Podsumowując - jak o 11 wyjeżdżaliśmy z hotelu to dopiero o 4 przekroczyliśmy bramę. Bilet normalny kosztuje 40zł, ulgowy 30zł, studencki 35zł





Wrocławskie zoo jest ogromne, piękne i bogate w dzikie zwierzęta. Cudowne! Co prawda nie zobaczyłam na wybiegu słoni, nosorożcy.. ale za to wiele innych zarówno tych wielkich, jak i maleńkich zwierzątek.







Robiłam zdjęcia telefonem, od rana do samego wejścia do zoo, w którym zdążyłam pstryknąć fotki zaledwie kilku małym stworom i bateria siadła. Mąż też miał telefon, ale z zepsutym aparatem dlatego niektóre zdjęcia są słabej jakości (te jakby za mgłą).

LEKCJA NR 3 - MIEJ ZAWSZE PRZY SOBIE ENERGY BANK. DZIĘKI NIEMU ZAWSZE BĘDZIESZ MÓGŁ PODŁADOWAĆ TELEFON.

Przyłapane na "gorącym uczynku" ;)





Zoo we Wrocławiu tym się różni od innych polskich miejsc tego typu dwoma szczegółami. Po pierwsze jest największe w Polsce, a po drugie powstał w nim nowy obiekt - AFRYKARIUM, do którego szczerze mówiąc myśleliśmy,że nie wejdziemy, ze względu na przeogromną kolejkę i perspektywę ponownego, wielogodzinnego czekania.



Straciliśmy już nadzieję, bo za każdym razem jak przechodziliśmy obok afrykarium kolejka zdawała się
stać w miejscu. Na spokojnie obeszliśmy więc wszystkie zakamarki i już mieliśmy wychodzić kiedy coś mnie tknęło i ku rozpaczy reszty rodziny wróciliśmy się do samego środka zoo, gdzie okazało się,że można spokojnie tam wejść. Mieliśmy ok 20minut do zamknięcia, więc zwiedzanie tego miejsca było ekspresowe, ale co zobaczyliśmy na długo zostanie w naszej pamięci. Jest tam tak pięknie,że mogłabym tam zamieszkać. Godzinami mogłabym patrzeć na te ogromne akwaria, na ryby, na urocze hipcie bawiące się we wodzie i przyklejające swoje nosy do szyb.






 Pierwszy dzień zleciał nam zarówno w korkach, kolejkach i w zoo. Nic więcej nie udało nam się zobaczyć, oprócz miejsc/budynków, które mijaliśmy po drodze.





Kiedy zobaczyłam dworzec myślałam,że to pałac. Do tej pory te miejsca kojarzyły mi się z jakimiś grafiti na ścianach, starą zabudową z czerwonej cegły, gdzie wiElokrotnie zresztą widywałam ludzi bezdomnych szukających schronienia, a tu taka perełka!

Następnego dnia wstaliśmy wcześnie rano, zjedliśmy śniadanie i wybraliśmy się do aquaparku. Bilet rodzinny kosztował nas 50zł na godzinę, w tym doliczony był pół godzinny czas na spokojne uranie się i wysuszenie włosów sobie i dziecku. Bardzo mi się tam podobało, a Oliwka choć na początku strachliwa, po chwili śmigała na tych dziecięcych ślizgawkach jak opętana. Wspaniałe miejsce godne polecenia.


Po wyjściu z aquaparku okazało się,że na zewnątrz praży słońce (a weekend miał być deszczowy). Przebraliśmy się w krótkie rękawki i wyruszyliśmy na podbój miasta. Najpierw wybraliśmy się do Sky Tower



Był 3 maj, więc to miejsce było właściwie opustoszałe - sklepy pozamykane, a najbliższy bilet do wykupienia na punkt widokowy był na 19.30 - nie skorzystaliśmy, bo o tej godzinie byliśmy już w drodze do domu.


Niczym się nie zrażając odwiedziliśmy rynek - fantastyczne i kolorowe miejsce. Wszędzie oczywiście były tłumy turystów. Trzeba było czekać na wolne miejsce w restauracji,żeby coś zjeść, ale nie było to już tak męczące. Architektura i klimat tego miejsca zwala z nóg.









Były też różne atrakcje jak mimy...



... i zabawy dla dzieci. Z tymi bańkami lepiej trafić nie mogli;)


Poszukaliśmy parę słynnych wrocławskich krasnoludków...







...i wspięliśmy się na wieżę widokową Bazyliki Mniejszej pw. Św. Elżbiety. Wstęp na nią to jedynie 5zł za osobę, a dziecko za darmo.





To była bardzo męcząca 90metrowa trasa w górę, ale dla takich widoków było warto:) O dziwo Oliwka sama weszła w jedną stronę, w drugą znosił ją już tata.





Podejrzewam, że nigdy już nie wejdę na jakiekolwiek punkty widokowe. Mój lęk wysokości ostro dał o sobie znać. Próbowałam go przezwyciężyć, bo trzeba walczyć ze swoimi słabościami, ale czasami się po prostu nie da. Czy baliście się kiedyś tak,że traciliście grunt pod nogami? Ja tak właśnie miałam. Nawet nie było mi już żal Sky Tower,bo i tak bym tam nie wlazła.

Po zejściu z wieży wstąpiliśmy do manufaktury cukierków i lizaków, która znajduje się na rynku. Odbywają się tam pokazy i można zrobić swojego lizaka za cenę 10zł. Dla Oliwki to miejsce było wręcz magiczne, a lizak, który sobie wybrała smakował wyśmienicie.







Zbliżał się wieczór, więc pora było zbierać się do domu. Nie zwiedziliśmy wszystkiego, czego sobie zaplanowaliśmy - Multimedialna fontanna, Panorama racławicka, Ostrów Tumski, kinderplaneta - te i inne miejsca będą musiały poczekać na następny raz. Mam nadzieję,że kiedyś jeszcze się tam wybierzemy nadrobić zaległości, bo na prawdę jest co zobaczyć. Odpowiadając na pytanie postawione w tytule - czy warto jechać na długi weekend do Wrocławia? Szczerze? Do Wrocławia warto jechać zawsze, ale biorąc pod uwagę nasze perypetię odpuściłabym wyjazd w dni ustawowo wolne od pracy. Szkoda czasu na stanie w kolejkach, tak samo jak szkoda pieniędzy na przepłacanie noclegu.


Do domu wracaliśmy 5 godzin, znowu korki i wypadek w Ligocie Pięknej, o którym już jadąc trąbili w radio.


Na facebooku pytaliście mi się jak dziecko zniosło drogę i cały nasz wyjazd i muszę Wam powiedzieć,że jestem pełna podziwu dla mojej cztero i pół latki, która z uśmiechem na twarzy dzielnie kroczyła z nami. Całą drogę do domu słodko przespała, ale każdy z nas już był zmęczony. Cały wyjazd zaliczam do udanych, jest co wspominać.

Następny długi weekend już na początku czerwca - macie jakieś plany wyjazdowe na ten czas?

26 komentarzy:

  1. Jestem spod Wrocka, więc znam wszystkie te miejsca i faktycznie najlepiej zwiedzać je nie w dni świąteczne. Kolejka do zoo mnie zaszokowała, ja byłam w marcu i prawie wcale nie było tłoczno :)) Następnym razem polecam Ci jeszcze właśnie Panoramę Racławicką, Ostrów Tumski, Fontannę Multimedialną - Pergolę i Ogród Japoński przylegający do niej, Ogród Botaniczny, Cmentarz Żydowski i Sky Tower nie taki straszny... :) Jedzie się chwilkę windą, widok z góry jest fajny, wszystko za szybami, żeby czasem nie wypaść - ale cena trochę wysoka faktycznie.. Zdjęcia bardzo mi się podobają, widzę, że wypad był udany i radosny, szkoda, że tyle czasu utkwiliście w korkach i kolejkach ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Sex zółwi rekompensuję wszystko :D A tak serio, dzięki za cenne wskazówki! Przyjaciółka namawia mnie z moją rodzinką właśnie do Wrocławia... jestem zdecydowana pół na pół... ona koniecznie chcę do tego Oceanarium z rybkami ...a ja boję się tam wejść... chyba :D
    mimo wszystko fajne fotki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wycieczka a ile atrakcji, zoo chętnie bym odwiedziła ale do Wrocławia to mam daleko strasznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. och wrażeń to wam nie brakowało a jeszcze czas majowy to każdy by chciał wypocząć Siostra była i też bardzo pozytywnie o tym mieście mówiła Mamy tam rodzinę ale ja nigdy Wrocławia nie zwiedziła
    Żółwie najlepsze :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomimo chronicznego zmęczenia, które towarzyszy takim szybkim wypadom zazdroszczę Wam bardzo, Wrocław jest od jakiegoś czasu na liście miejsc w Polsce, w których chciałabym spędzić choćby weekend, mam nadzieję, że w końcu tam dotrę :-) Twoja relacja tylko pogłębiła tę chęć!

    OdpowiedzUsuń
  6. Od dawna mam ochotę na wycieczkę do ZOO - świetna wyprawa .
    Ps. Córcia to cały tatuś :)
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Wrocławskie zoo chciałabym zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaki tłum! ;O bylam kiedys w takim duzym zoo w Poznaniu ;) faktycznie ten dworzec wyglada jak palac a mala ma Twoj usmiech ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam spacery po Wrocławiu :o) A szczególni ogród japoński :o)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pooglądałam z ciekawością zdjęcia , bo nigdy nie byłam i pewnie nie będę we Wrocławiu ;) chciałabym chociaż zabrać córę do Krakowa do zoo, ale sama nie zajadę, a busem ciężko , bo okazuje się, że obie mamy chorobę lokomocyjną :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Swietny wypad, ale mnie jakoś Wrocław nie pociąga. Nie lubię takich duzych miast...

    OdpowiedzUsuń
  12. Zazdroszczę Ci tej wyprawy. Ja byłam we Wrocławiu wiele lat temu na szkoleniu. To było parę dni po powodzi i Wrocław wyglądał okropnie. Przypominał mi starą Łódź. Niedługo kupuję dom w okolicy Wrocławia z dwóch powodów. Wrocław i okolice to najcieplejsze miejsce w Polsce. Drugi to to, że dolnośląskie jest dla mnie najpiękniejszym województwem. Blisko stamtąd, gdzie kupuję dom, do moich ukochanych gór Stołowych i Błędnych Skał. Kocham! Do Wrocławia będę mieć godzinę jazdy autem, więc będę tam często bywać. Twoja foto relacja jest dla mnie dużą podpowiedzią :) Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  13. ło dżizus jaki kolejki w tym zoo!
    ja pewnie w końcu się wybiorę do Wrocławia bo od dawna mam ochotę, ale na pewno nie w świąteczny dzień ;p

    OdpowiedzUsuń
  14. ja w zeszłym roku byłam w Zakopanem w majówkę i to był wielki błąd - wszędzie korki, tłumy i wielkie kolejki. Szkoda słów :/ Wrocław kiedyś odwiedziłam, ale w zoo nie byłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przejeżdżałaś koło mnie, mieszkam bardzo blisko DK 5:)

    Faktycznie terminowo kiepsko trafiłaś. Ale moi teściowe (nie są z Wrocławia) 1 maja też wybrali się do ZOO. Byli tam już o 9 rano i w żadnej kolejce nie stali, wszędzie powchodzili z marszu. Chociaż swoją droga okolice ZOO są kiepsko skomunikowane, chcieli wybudowac jeszcze jeden most z drugiej strony, to protesty, ze żaby trzeba przesiedlić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te tereny są świetnie skomunikowane: tram nr. 1,2,4,10+ autobusy 145, 146 ewentualnie spacer z placu grunwaldzkiego ;-)

      Usuń
  16. Marzy mi się weekend we Wrocławiu, mam nadzieję, że niedługo się wybiorę (i nie będzie kolejek :D). Brawa dla córeczki, była naprawdę dzielna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby nie było kolejek to radzę unikać dni ustawowo wolnych od pracy:)

      Usuń
  17. mam do wroclawia godzinke, piekne miejsce :) chcialam jechac na majowke ale podejrzewalam,ze afrykanarium i zoo bedzie przeludnione wiec pojade w inny dzien :) obserwuje:*

    OdpowiedzUsuń
  18. O a ja nigdy nie byłam we Wrocławiu,mimo że nie mam aż tak daleko :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Do Wrocławia jadę na piec dni. Pani Alicja P. wskazała ciekawe miejsca do zwiedzenia. Na pewno odwiedzimy tez polecana przez Ciebie manufakturę cukierków. Zoo raczej odpuszczę - nie lubię oglądać zwierząt w takich miejscach. Niemniej jednak wpis miło się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam Wrocław, ale nie może być inaczej, bo tu mieszkam ;) Super, że odwiedziłaś, mam nadzieję, że pojawisz się ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. W lipcu wybieramy się całą rodziną na 3 dni. Super fotorelacja + praktyczne wskazówki, które uwzględnimy. Dziękujemy Wam za zamieszczenie relacji z wycieczki.

    OdpowiedzUsuń
  22. Mi w zwiedzaniu miasta bardzo pomogła wypożyczalnia samochodów. Wrocław to piękne, ale również duże miasto i myślę, że gdybym miał się po nim poruszać z całą rodziną za pomocą komunikacji miejskiej nie wspominałbym tak dobrze tego wyjazdu. W każdym razie Wrocław na pewno warto odwiedzić, polecam jako cel weekendowej podróży

    OdpowiedzUsuń

Witaj na moim blogu. Miło mi,że do mnie zajrzałeś :) Jeśli już jesteś zostaw po sobie jakiś ślad, ale nie spamuj linkami - wierz mi - znajdę Cię i bez tego :)

Zachęcam do dołączenia do grona obserwatorów:)