Nareszcie znalazłam w tym roku coś, co absolutnie mnie zachwyciło i choć kupiłam ten kosmetyk "w ciemno" to wcale nie żałuję. Mowa tu o czystym olejku arganowym marki Mincer Pharma. Obawiałam się tego zakupu ponieważ mam cerę mieszaną i bałam się,że moja twarz będzie tłusta, nieestetyczna, zapcha się i pojawią się na niej wypryski. To co zobaczyłam przy regularnym stosowaniu przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
Opakowanie:
Olejek znajduje się w szklanej, ciemnej buteleczce z pipetką. Pojemność flakonu ma 15ml. Całość zamknięta jest w solidne kartonowe pudełko z okienkiem.

Opis producenta:

Skład:

Moja opinia:
Na początku napiszę, że pipetka to najlepsza rzecz, jaką mógł wymyślić producent do aplikacji tego olejku. Jest to bardzo higieniczny sposób, mało tego nie musimy się obawiać,że olejek w nadmiernej ilości wyleje nam się na dłoń - odmierzamy dokładnie tyle kropli ile potrzebujemy.
Często czytałam na różnych blogach,że olejek arganowy brzydko pachnie i spodziewałam się,że będę musiała go odstawić, bo mój wrażliwy nos tego nie wytrzyma - bzdura! Owszem, olejek ma specyficzny zapach, ale jest on subtelny i podczas aplikacji w ogóle przeze mnie nie wyczuwalny.
Olejku tego najczęściej używam raz w tygodniu, zamiast kremu na noc, po wcześniejszym wykonaniu peelingu i maseczki. Nakładam kilka kropelek na twarz i szyję i dokładnie go rozsmarowuję. Wchłania się natychmiast. Oczywiście jeśli przesadzimy z ilością to wszystko się nie wchłonie. Skóra przyjmie tylko tyle kosmetyku ile potrzebuję. Ja nakładam jedynie cieniutką warstewkę.
Efekt? Hm.. spodziewałam się wszystkiego przy mojej mieszanej cerze - przetłuszczenia, wyprysków, zaskórników, ale olejek sprawdził się idealnie. Moja skóra była pięknie nawilżona i odżywiona. Twarz stała się niezwykle gładka, miękka i przyjemna w dotyku, a jej koloryt był wyrównany. Prawdziwym zaskoczeniem było to,że zauważyłam również zmniejszenie wydzielania się sebum w strefie T. Po wieczornym nałożeniu olejku rano budziłam się bez przetłuszczonej skóry.
Często czytałam na różnych blogach,że olejek arganowy brzydko pachnie i spodziewałam się,że będę musiała go odstawić, bo mój wrażliwy nos tego nie wytrzyma - bzdura! Owszem, olejek ma specyficzny zapach, ale jest on subtelny i podczas aplikacji w ogóle przeze mnie nie wyczuwalny.
Olejku tego najczęściej używam raz w tygodniu, zamiast kremu na noc, po wcześniejszym wykonaniu peelingu i maseczki. Nakładam kilka kropelek na twarz i szyję i dokładnie go rozsmarowuję. Wchłania się natychmiast. Oczywiście jeśli przesadzimy z ilością to wszystko się nie wchłonie. Skóra przyjmie tylko tyle kosmetyku ile potrzebuję. Ja nakładam jedynie cieniutką warstewkę.
Efekt? Hm.. spodziewałam się wszystkiego przy mojej mieszanej cerze - przetłuszczenia, wyprysków, zaskórników, ale olejek sprawdził się idealnie. Moja skóra była pięknie nawilżona i odżywiona. Twarz stała się niezwykle gładka, miękka i przyjemna w dotyku, a jej koloryt był wyrównany. Prawdziwym zaskoczeniem było to,że zauważyłam również zmniejszenie wydzielania się sebum w strefie T. Po wieczornym nałożeniu olejku rano budziłam się bez przetłuszczonej skóry.

Jeśli chodzi o wydajność - jest ona bardzo duża. Produktu używam od 2-3 miesięcy, przynajmniej raz w tygodniu i została mi jeszcze 1/3 opakowania. Swój olejek kupiłam w jakimś (uwaga) supermarkecie, za cenę 15zł. Jestem z niego bardzo zadowolona, a wręcz przepadłam, chce więcej i więcej.
Na koniec jeszcze zwrócę tylko Waszą uwagę na jego skład - w którym znajduje się tylko i wyłącznie czysty olejek, bez jakichkolwiek domieszek, ulepszaczy, konserwantów - moje kosmetyczne cudeńko. Polecam!