Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska. Pokaż wszystkie posty

1 grudnia 2017

Oczyszczanie i pielęgnacja twarzy - poczuj się w-SPA-niale - Maska algowa peeling Dermuss

Weekend to czas, kiedy diametralnie zmienia się moja pielęgnacja. Sięgam wówczas po peelingi, maseczki i olejki, aby odświeżyć cerę, dać jej odpocząć i oczyścić ją dogłębnie po tygodniu zmagań, życiu w ciągłym pędzie i stresie, który jest nieodzowną częścią naszej egzystencji. Sobota to chwila dla mnie i mocno pilnuję moich kosmetycznych rytuałów. W związku z tym pokażę Wam dzisiaj produkt, który ostatnio na dobre zagościł w mojej łazience, a jest nim maska algowa peeling marki Dermuss.

Opakowanie:
Duży, bo aż 650ml plastikowy słoiczek, z odkręcaną srebrną nakrętką.


Opis producenta:
"Maska typu „peel off” w postaci peelingu enzymatycznego jest przeznaczona do każdego rodzaju skóry. Połączenie owoców papai i ananasa doskonale złuszcza martwe komórki naskórka. To wszystko dzięki zawartym w owocach enzymom, które działają jak delikatne eksfolianty. Skóra jest nawilżona, gładka i odzyskuje swój naturalny blask. Maska stanowi doskonałe uzupełnienie pielęgnacji domowej oraz zakończenie profesjonalnego zabiegu kosmetycznego."

Skład:
Kaolin, Diatomaceous Earth, Bentonite,Titanum Dioxide, Maltodextrin, AnanasSativus (Pineapple) Fruit Extract, Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract
  • alginat z alg - 100% ekstrakt z alg brunatnych, bogaty w witaminy, aminokwasy, mikroelementy; głęboko nawilża i regeneruję skórę,
  • naturalny ekstrakt z ananasa - zawiera enzym papaina i bromelaina, które skutecznie usuwają martwe komórki naskórka,
  • naturalny ekstrakt z papai - zawiera enzymy papaina i bromelaina, które skutecznie usuwają martwe komórki naskórka.


Moja opinia:

Opakowanie mojej peelingującej maski algowej jest wielkie i podejrzewam,że wystarczy mi na jakieś 4 miesiące regularnego, cotygodniowego stosowania. Obecnie używam go już od przeszło dwóch miesięcy i właśnie sięgnęłam połowy opakowania. Produkt ten można jednak nabyć w dwóch mniejszych wersjach - 250g i 30g. Jest to świetna opcja dla tych, którzy nie lubią się przywiązywać do kosmetyków i często je zmieniają.


Maska algowa peeling jest świetnie zabezpieczona w swoim dużym opakowaniu. Wieczko, jeśli jest dobrze zakręcone nie ma prawa samo się otworzyć. Wierzch słoiczka pokryty jest dodatkowo złotkiem, które zrywamy przed pierwszym użyciem.

Maska algowa peeling jest w postaci białego proszku. Wygląda zupełnie jak mąka pszenna, czy znane nam wszystkim glinki. Jest bezwonna i aksamitna w dotyku.


Do całego zestawu dołączona jest miarka, bez której nie wyobrażam sobie odpowiedniego odmierzenia produktu. Oczywiście jakby jej nie było, to jakoś trzeba by było sobie radzić, ale nie ukrywam, że pomysł z miarką jest bardzo przemyślany i wygodny dla użytkownika.

Aby stworzyć mieszankę potrzebujemy plastikową miseczkę, pędzelek i wodę. Proszek należy zmieszać z wodą w stosunku 1:1 (jedna miarka proszku i jedna miarka wody). Następnie energicznie mieszamy, aż do uzyskania jednolitej konsystencji. Po tym czasie od razu należy nakładać maskę na twarz i cieszyć się jej obecnością przez 15-20 minut. Ostatnim krokiem jest zmycie maseczki letnią wodą.


Przyznam się szczerze, że nie do końca trzymałam się tych proporcji. Zauważyłam bowiem, że tworząc mieszankę w stosunku 1:1 jest ona na tyle rzadka,że podczas nakładania miała tendencję do chlapania na ciało, ubrania i meble. Zwyczajnie spływała z pędzelka. Dodawałam więc trochę mniejszą ilość wody od tej, którą zalecił producent i wszystko było już dobrze.

Przez te 15-20 minut, które należy trzymać maskę na twarzy, mieszanka na niej wysychała i pojawiało się delikatne uczucie ściągnięcia. Czasami spryskiwałam twarz mgiełką z ekologiczną wodą z gałązek oliwnych i ekstraktem z oliwek marki Apis. Mgiełkę tę czasem wykorzystywałam zamiast wody przy sporządzaniu mieszanki.


Po upływie wyznaczonego czasu zmywałam mieszankę letnią wodą. Była wówczas już wyschnięta i popękana. Efekt, który uzyskałam spełnił moje najśmielsze oczekiwania. Twarz była miękka i aksamitna w dotyku jak pupka niemowlaka. Pory idealnie oczyszczone i zwężone, cera rozjaśniona, zmatowiona i pełna zdrowego blasku. Po tym zabiegu cera jest odprężona i promieniejąca. Nie pojawia się już uczucie ściągnięcia, czy wysuszenia, wszystko jest w jak najlepszym porządku.Tak naprawdę na tym etapie pielęgnacja mogłaby się zakończyć, bo skóra twarzy nie krzyczy o więcej. Nałożenie kremu czy olejku na noc jest więc naszym chciejstwem, nie koniecznością.

Maska algowa peeling marki Dermuss zalecana jest dla każdego rodzaju cery i można ją nabyć za ok 50 zł za 650 ml. W tym przypadku cena i jakość idą w parze i warto zafundować naszej cerze takie wSPAniałe dopieszczenie jakie funduje nam maska algowa peeling marki Dermuss.

30 marca 2017

Śliwkowe nowości Apis Natural Cosmetics - maska i serum.

Śliwki - pyszne, soczyste i słodkie owoce, oprócz swoich walorów smakowych mają również właściwości kosmetyczne. I choć do tej pory miałam okazję tylko się nimi zajadać, to od dwóch miesięcy raczę nimi także swoją cerę. Wszystko to za sprawą śliwkowych nowości Apis Natural Cosmetics. Maska i serum z nowej linii Kakadu plum skradła moje serce.


W całej linii kosmetyków tej marki trudno szukać parabenów, barwników, parafiny czy też silikonu. Nawet najbardziej oporni czy też wymagający znajdą tutaj coś dla siebie. Zapach maski i serum jest słodki, wyraźnie czuć aromatyczną woń śliwki, co dla ich sympatyków będzie dodatkowym plusem. Kosmetyki należy zużyć w przeciągu 8 miesięcy od ich pierwszego użycia. Na pewno każdemu się to uda. Ja używam je równo od dwóch miesięcy i choć nie widzę jakiejś ogromnej różnicy w ich zużyciu, to wierzę, że jest to możliwe. Opakowania są nieprzezroczyste, więc trudno stwierdzić faktyczny poziom zużycia. Jedynie w przypadku maski, która zamknięta jest w wygodnej tubie, widzimy to na bieżąco. Jeśli chodzi o serum, plastikowe opakowanie z pompką jest na tyle grube, że nie jesteśmy w stanie stwierdzić ile go ubyło.


Serum

Serum znajduje się w 100ml nowoczesnym opakowaniu z pompką. Jest ono bardzo higieniczne, a oprócz tego ma ono swoje walory estetyczne. Formuła kosmetyku jest lekka. Po wyciśnięciu z opakowania wygląda jak delikatny krem, ale w momencie nałożenia go na twarz staje się wodnity - wtapia się w skórę od razu. Bardzo fajnie nawilża i wygładza skórę.


Serum można stosować zarówno na dzień jak i na noc.W przypadku stosowania go w ciągu dnia, nie będziecie zawiedzione, bowiem świetnie on współgra z makijażem, w żaden sposób nie wpływa na jego estetykę. Wzmacnia działanie kremów. Można go też stosować solo, ładnie nawilża skórę. Mimo iż jest on dostosowany przede wszystkim dla cery normalnej i suchej, to posiadaczki cery mieszanej również nie będą zawiedzione. Zawiera on ekstrakt z australijskiej śliwki kakadu, a także z wiśni, mango i jagód goji. Znajdziemy w nim także cenne oleje z nasion chia, czy pestek śliwek, kolagen z elastyną, oraz kwas hialuronowy. Bardzo zachęcający skład, który w 100% spełnia swoje zadanie.

Maska

Maska znajduje się w 200ml opakowaniu - tubie, z zamknięciem typu klik. Jest ona moim faworytem i zarazem hitem ostatnich miesięcy. Ma ona gęstą, treściwą konsystencję. Oprócz komponentów, które składają się na serum, jest ona wzbogacona m.in. d-panthenolem, który ma łagodzące właściwości.


Świetnie sprawdza się nałożona zarówno na twarz, szyję i dekolt. Według zaleceń producenta rozprowadzałam grubą warstwę na te partie ciała i zostawiałam ją na 15 minut. Po tym czasie resztki maski (tej która się nie wchłonęła) usuwałam tonikiem. Efekt spełnił wszystkie moje wymagania. Skóra była nawilżona, odżywiona, niezwykle miękka, delikatna, sprężysta... Uwielbiam tą maskę!


Cała linia kakadu plum składa się z maski, serum, koncentratu, kremu do twarzy, oraz maski algowej z nasionami chia. Możecie ją zobaczyć na stronie producenta. Mimo, że miałam niebywałą przyjemność używać dwóch z pięciu kosmetyków, to po pozytywnym działaniu mam ochotę na więcej. Jeszcze nigdy nie zawiodłam się na tej marce. Moja skóra je po prostu kocha. Firma Apis tak prężnie się rozwija i ma tak znakomity asortyment, że trudno szukać tu dziury w całym. Świetne składy i znakomity wpływ tych kosmetyków na skórę działają na mnie jak magnes. Jestem przekonana, że i Wy będziecie zadowolone.

2 kwietnia 2016

Niezwykłe trio do włosów farbowanych - szampon, odżywka i maska z olejem z pestek winogron, oraz ekstraktem z porzeczki czerwonej Nature Moi

Włosy farbuję już od ok 10 lat. Jeszcze zanim ukończyłam osiemnaste urodziny, zaczęły one tracić pigment i pojawiały się siwe pasma. Trudno powiedzieć skąd się wzięła ta wstydliwa i osobliwa cecha. Na pewno nie z genów, gdyż moja siedemdziesięcioletnia babcia nie ma ani jednego siwego włosa. Podejrzewam, że jest to wynik stresu związanego z lataniem po lekarzach i dziesiątkami wizyt na oddziałach szpitalnych, które regularnie odwiedzałam od 13 roku życia. Trzy operacje też mogły je osłabić. A może po prostu taka ich uroda? Nie mniej jednak dla nastolatki był to koszmar i żeby uniknąć głupich docinków ze strony rówieśników zaczęłam je farbować. Lata nakładania farby odcisnęły jednak swoje piętno. Włosy stały się suche i matowe. Po różnych kosmetycznych eksperymentach w końcu znalazłam coś, co znacząco poprawiło ich wygląd - niezwykłe trio marki Nature Moi z olejem z pestek z winogron, oraz ekstraktem z porzeczki czerwonej. W jego skład wchodzi szampon, odżywka i maska do włosów i to właśnie one są bohaterami dzisiejszego wpisu.


Co wyróżnia Nature Moi na tle innych marek? Na pewno to, że mają one bardzo przyjemny skład. Nie znajdziemy w nim SLS, SLES, suflatów, silikonów i parabenów. 96% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego. Olej z pestek z winogron i ekstrakt z czerwonej porzeczki są w 100% organiczne. Przyznacie sami, że jest to bardzo miły początek?

SZAMPON


Szampon jest ewidentną podstawą. Bez oczyszczenia włosów nie ma co myśleć o dalszych etapach pielęgnacji. Ale zaraz, czy produkt bez SLS i SLES może dobrze umyć naszą czuprynę? Oczywiście, że tak. Szampon oprócz oprócz tego, że oczyszcza włosy ma jeszcze jedno zadanie, które polega na wspomaganiu zamykania łusek włosa po wystawie na wysoką temperaturę i chemię.


Szampon zamknięty jest w plastikowym opakowaniu - tubie, o pojemności 250ml. Zamknięcie typu klik, skutecznie chroni przed przypadkowym otwarciem, a co za tym idzie rozlaniem produktu.


Kosmetyk ten, podobnie zresztą jak cała seria ma bardzo ładny, słodki i wyrazisty owocowy zapach. Szampon o perłowej barwie ma lekką konsystencję. Otwór, przez który go aplikujemy jest dość duży i trzeba uważać, bo po otwarciu wylewa się on sam z opakowania.


Mimo, że nie ma on w swoim składzie SLS i SLES nie ma najmniejszego problemu z wydobyciem piany. Nie trzeba go aplikować dużo, wystarczy jego niewielka ilość do umycia całej powierzchni włosów. Szampon jest łagodny dla skóry głowy - nie występuje po nim swędzenie. Po umyciu włosy są odświeżone i pełne blasku.

Szampon możecie kupić na stronie Ekodrogerii za cenę 23zł.

ODŻYWKA


Podobnie jak szampon zamknięta jest w opakowaniu typu tuba. Różni się od niego pojemnością, która jest nieco mniejsza - zamiast 250ml, mamy tu 200ml. I tak jak opakowanie szamponu było białe, tak w przypadku odżywki jest ono różowe.


Odżywka stanowi uzupełnienie pielęgnacji. Również nie zawiera szkodliwych substancji i ma taki sam ładny zapach ja szampon. Można ją stosować po każdym myciu włosów.


Odżywka Nature Moi ma kremową konsystencję. Nie wylewa się z opakowania jak szampon, można zaaplikować taką ilość jaka nam odpowiada. Wciera się ja w wilgotne włosy, przeczesując je palcami. I już w tym momencie działa cuda, bo włosy momentalnie się rozplątują.


To, na co należy zwrócić szczególną uwagę, to bardzo dokładne wypłukanie jej dużą ilością wody. Jeśli się do tego nie przyłożymy, zwyczajnie je obciąży, a nie takiego efektu przecież oczekujemy. Po wyschnięciu włosy są lekkie i sypkie. Wyglądają zdrowo i nie puszą się.

Odżywkę można kupić na stronie Ekodrogerii za cenę 20zł.

MASKA


Ostatnim kosmetykiem z tego trio jest maska. Jest to zdecydowanie najmocniejszy i najlepiej działający produkt z całej trójki.


Znajduje się ona w plastikowym słoiczku o pojemności 300 ml. Ze względu na jej silne odżywcze działanie, można ją stosować zaledwie 1-2 razy w tygodniu. Wszystko też zależy od tego jak często myjemy włosy. Ja muszę je myć co drugi dzień, więc stosowanie maski raz w tygodniu jest dla mnie wystarczające.


Maska ma gęstą konsystencję, porównywalną do odżywki, ale według mnie jest ona bardziej treściwa. Tak jak odżywkę nakłada się ją na wilgotne włosy i trzyma na nich ok 5minut. Ja dla zwiększenia wchłanialności dodatkowo zawijałam włosy w turban.


Podobnie jak w przypadku odżywki należy zwrócić uwagę na bardzo staranne wypłukanie jej z kosmyków. Już podczas aplikacji włosy rozplątują się praktycznie w naszych dłoniach. A po ich wysuszeniu są wygładzone, odpowiednio nawilżone i odżywione.

Maskę, tak jak resztę produktów z tego postu można kupić w Ekodrogerrii za cenę 31zł

Podsumowując trio kosmetyków marki Nature Moi spisało się u mnie bardzo dobrze. Wydajność odżywki i maski jest ogromna, tym bardziej, że nie należy przesadzać z ich ilością. Tym sposobem czeka mnie długie użytkowanie. Szampon nieco wylewa się z opakowania, więc po 1.5 miesiąca stosowania zużyłam go najwięcej. Kosmetyki te poprawiły wygląd moich włosów i stan skóry głowy, która od kiedy je stosuje jest ukojona. Na stronie Ekodrogerii znajdziecie kilka wersji tych produktów i jestem przekonana, że każdy znajdzie odpowiedni dla siebie wariant.