Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

19 marca 2014

Jak skutecznie zniechęcić mnie do ponownego zakupu kosmetyku, czyli słów kilka o pewnym specyfiku.

Jakiś czas temu wygrałam w jednym z facebookowych konkursów krem do ciała Rozenglycerine marki Hergon. Bardzo się ucieszyłam  z wygranej, bo tak naprawdę rzadko kiedy mam czas na konkursy, a jak już zaryzykuje i wezmę w czymś udział to z reguły nic nie wygrywam. Niefart to moje drugie imię;) Na jednym z bardzo poczytalnych blogów przeczytałam kiedyś recenzję o tym produkcie, pozytywną, a wręcz przejaskrawioną. Reklama była na tyle dobra,że ja również zapragnęłam go mieć i jak udało mi się go wygrać to aż podskoczyłam z radości. Bańka prysła jednak już w momencie otrzymania paczki. Pan listonsz przyniósł mi krem zapakowany w bombelkową kopertę. Kiedy ją otworzyłam poczułam już zapach i ucieszyłam się,że jest tak dobrze wyczuwalny, bo lubię perfumowane kremy. Kiedy jednak po niego sięgnęłam zawiodłam się po raz pierwszy - otóż pół słoiczka kremu było wylane do koperty. Połowa wieczka była odłamana, więc nic dziwnego,że się wylało....



W związku z tym,że wieczko było nieszczelne, nie mogłam odłożyć kremu na półkę, by spokojnie zużyć balsam, który dotychczas używałam. Rozenglycerine w takich warunkach szybko wysychał, zgrubiał się, więc musiałam odłożyć wcześniej używany balsam, by móc się choć trochę cieszyć ze swojej wygranej. Ale czy się cieszyłam...? Zacznijmy od początku..

Opakowanie:

To duży 350ml słoik wykonany z miękkiego plastiku, jedynie spód jest twardy. Wieczko jest odkręcane, koloru różowego. Reszta opakowania jest biała. Litery delikatnie się ścierają. Poniżej możecie zobaczyć w jakim stanie było moje wieczko.



Opis producenta:



Skład:



W składzie nic ciekawego woda,gliceryna, parafina, emuglatory, emoliety, bardzo wysoko znajduje sę również perfum. Następnie citronellol, alifatyczny alkohol terpenowy, imituje zapach róży i geranium. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów. Eugenol- Imituje zapach goździków. Znajduje się na liście 26 potencjalnych alergenów. Geraniol-alkohol alifatyczny z grupy terpenów. Imituje zapach pelargonii. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów. Linalool- Nienasycony alkohol alifatyczny z grupy terpenów. Imituje zapach konwalii. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów. Cinnamyl alkohol- Alkohol aromatyczny. Imituje zapach hiacyntu. Znajduje się na liście 26 potencjalnych alergenów. Dalej mamy konserwanty.
Rozszyfrować skład pomogła mi kosmopedia.



Jak widać skład nie zachwyca.

Zapach:
Krem miał być różany, natomiast w składzie znajdziemy również substancje imitujące zapach geranium, goździków, pelargonii, hiacyntu i konwalii. Sam zapach jest..hm.. no właśnie jaki? O dziwo nie jest on zbyt intensywny, raczej troszkę ciężki i daleko mu do zapachu róż, które mam w ogrodzie.

W podsumowaniu:

Konsystencja tego kremu jest gęsta. Po nałożeniu na ciało zostawia po sobie niezbyt przyjemną warstwę . Po przejechaniu po skórze palcem, cały krem zostaje pod paznokciami. Ble. Dodatkowo trzeba dość długo czekać,aż się wchłonie. Smarując się wieczorem i budząc się rano miałam takie uczucie jakby cieniutka warstwa kremu nadal się na niej znajdowała. Nie lubię tego.


Na plus jest to,że spełnia swoją funkcję - nawilża i zmiękcza skórę. Wg mnie krem byłby dobry jedynie na takie partie ciała jak dłonie, łokcie i stopy. Ja do niego niestety już nie wrócę.

Jeśli jednak ktoś byłby nim zainteresowany to można go kupić za cenę 14.90zł




Mieliście ten krem w swoich zasobach? Jak się u Was sprawdził?

10 marca 2014

W jaki sposób poczuć się jak w lesie, będąc w domu? (+ Wyniki)

No właśnie jak? Wbrew pozorom recepta na to jest bardzo prosta - wystarczy zamknąć oczy, a wcześniej zaopatrzyć się w olejek kąpielowy sosnowy. Jest to jeden z produktów benedyktyńskich, które można zakupić tutaj. Moje ogromne zakupy z tego sklepu pokazywałam Wam tutaj .

Opakowanie:
Plastikowa butelka w kolorze brązu, o pojemności 300ml. Butelka jest przezroczysta, dzięki czemu można spokojnie kontrolować ilość zużycia. Niezawodne zamknięcie typu klik.



Opis producenta:


Sposób użycia:


Skład:


Moja opinia:

Na początku chciałabym, napisać,że jestem prawdziwą szczęściarą. Do lasu mam zaledwie 200metrów i od wiosny do jesieni jestem w nim codziennie. Nie obce są mi więc te wszystkie leśne zapachy i dlatego dość sceptycznie podchodziłam do zakupu tego olejku. Skusiłam się jednak i.. wcale nie żałuję.
Konsystencja olejku jest dość gęsta jak na tego typu produkt, z łatwością jednak wylewa się z butelki. Odpowiednią ilość produktu odmierzałam sobie za pomocą miarki, którą miałam w domu, zdaje się,że była kiedyś dołączona do jakiegoś lekarstwa. 25 ml jest to taka ilość, którą widzicie na zdjęciu. Nie za dużo nie za mało, jak dla mnie w sam raz.


Po nalaniu olejku pod strumieniem ciepłej wody uderza nas cudowny sosnowy zapach. Nie do wiary, ale jest on niezwykle głęboki, intensywny, identyczny jakby pochodził od żywej sosny. Nie czuć w nim żadnej chemii i mimo,że jest on wzbogacony odżywczym miodem to nie jest ku mojej uciesze nie jest on wyczuwalny. Siedząc we wannie wystarczy zamknąć oczy by przenieść się w odległe czeluście gęstego lasu sosnowego. Dodatkowo piana - oj tak olejek ten tworzy gęstą,a zarazem bardzo delikatną i miękką pianę. W związku z tym, że zalecany czas trwania kąpieli to ok 20minut , jest to wspaniały sposób na relaks. Wyobraźcie sobie 20 minut tylko dla siebie, leżycie we wannie,macie zamknięte oczy i wdychacie ten cudowny zapach, który zresztą unosi się w całej łazience. Dla mnie olejek ten jest zdecydowanie moim numerem 1, bo jeszcze żaden kąpielowy produkt, nie wyciszył mnie i nie wprawił w stan błogiego odprężenia jak ten. Jestem z niego bardzo zadowolona i polecam wszystkim zwolennikom leśnych zapachów.

.......................................................................

Na koniec tak jak obiecałam wyniki zabawy z okazji Dnia Kobiet.
Zestaw kosmetyków z Oriflame zgarnia IlonaK Adixx za odpowiedź:

"Mój wymarzony prezent kosmetyczny to paletka cieni od Mario Luigi . Pewnie cieszyłabym się ze wszystkiego ,bo jak u każdej kobiety kosmetyków nigdy za wiele. Kosmetyki są nieodłącznym elementem mojego życia , pozwalają się zrelaksować ,wprawić w dobry humor ,ale też przenieść w stan refleksji i ukojenia po ciężkim dniu "bycia mamą" .

Chyba mam tak samo kochana;)

Na adres czekam do środy, do północy. Wyślij go proszę we wiadomości na facebooku.

Lada moment ruszymy z kolejnym rozdaniem, będzie również wiele atrakcji na facebooku, bo już niebawem stuknie roczek na blogu. Będziemy świętować:)

23 lutego 2014

Chocolate kiss by Soraya

Uwielbiam czekoladę:) Mogłabym ją jeść kilogramami pod warunkiem,że byłaby nadziana orzechami lub bakaliami. Omnomnom .. rozmarzyłam się:)
Nigdy nie byłam przekonana do kosmetyków czekoladowych, ciasteczkowych lub innych o  kulinarnych zapachach. Zdanie zmieniłam w momencie, w którym wpadł mi w rączki żel pod prysznic marki Soraya. Produkt ten otrzymałam na spotkaniu blogerskim, które odbyło się we wrześniu zeszłego roku.

Opakowanie:
Plastikowa butelka w kolorze pięknego pudrowego różu, o pojemności 300ml. Śliczna, wręcz przesłodzona grafika sprawia,że nie można przejść obojętnie obok tego produktu. Butelka o opływowych kształtach nie wyślizguje się z rąk podczas kąpieli. Zamknięcie jest mocne-dość ciężko się je otwiera, i na szczęście wraz z upływem czasu nie wyrabia się, dzięki czemu opakowanie jest zawsze szczelnie zamknięte.


Opis producenta:


Skład:


Moja opinia:
Żel pod prysznic Chocolate kiss z linii so fresh marki Soraya ma solidne opakowanie, o którym mogliście przeczytać już wyżej. Zapach żelu jest słodki, ale nie przesłodzony. Nie jest też duszący, myślę,że jest to za sprawą pikantnej nuty w postaci ekstraktu z pieprzu afrykańskiego. Nie ma go jednak za wiele, w składzie znajduje się prawie na samym końcu. Żel ma gęstą, kremową konsystencję. Dzięki temu nie spływa z rąk podczas mycia. Jest koloru kakaowego.


Produkt ten pieni się dość dobrze. Wspaniale oczyszcza, nie powodując przy tym podrażnień czy wysuszenia skóry. Kąpiel z nim to prawdziwa przyjemność. Żel spodobał mi się na tyle,że mam zamiar wypróbować również inne wersje zapachowe:)

Polecam:)

19 stycznia 2014

Baza pod cienie Quiz Cosmetics

Witam Was w niedzielę. Za oknem zima -5 stopni C, trochę śniegu i okropny wiatr. Spacer odpada, więc czas się wziąć za kolejną recenzję. Na dzisiaj przygotowałam opinię na temat bazy pod cienie do oczu od Quiz Cosmetics

Opakowanie:
Mały plastikowy słoiczek z nakrętką, o pojemności 5g.




Opis producenta i skład:
Niestety choć wnikliwie szukałam, to nigdzie nie znalazłam żadnej informacji na ten temat.

Zapach / Kolor / Konsystencja:
Baza pod cienie Quiz Cosmetics jest bezzapachowa, ma cielisty kolor i gęstą konsystencję.




Moja opinia:

Produkt tego typu należy nakładać na powiekę przed aplikacją cieni, co też zrobiłam. Już przy tym miałam problem. Baza ma bowiem ciężką konsystencję podobną do wosku. Ciężko się ją rozsmarowuje. Fajne natomiast jest to,że podbija kolor cieni, które stają się bardziej wyraziste. Jeżeli chodzi o trwałość to rzeczywiście widać różnicę. Cienie utrzymują się dłużej i są bardziej wyraziste. Baza nie uczula, nie podrażnia oczu i mimo,że znajduje się w małym opakowaniu to jest bardzo wydajna i starcza na długo.

Cena to ok 8zł


Czy mieliście do czynienia z tym produktem? Jak się u Was sprawował? Jak byłby ktoś zainteresowany to chętnie się wymienię tym produktem na inny, gdyż użyłam go 2 razy i leży. Jego stan pokazuje drugie zdjęcie :)

13 stycznia 2014

Max Volume Ultra Black 100% Waterproof, czyli tusz do rzęs marki Ados

Dzisiaj na facebooku zapytałam Wam się o czym chcielibyście tym razem przeczytać na blogu. Waszym typem został tusz do rzęs, więc z przyjemnością zabrałam się do pracy.

Pod lupę wzięłam produkt marki Ados Max Volume Ultra Black 100% Waterproof, który otrzymałam w ramach współpracy blogowej od Drogerii Uholki.

Opakowanie:
Podłużne, czarne, walcowate, zwężające się ku dołowi, o pojemności 12ml. Pod nakrętką znajduje się srebrna obręcz, która nadaje szyku. Napisy również są w tym kolorze. Na nakrętce znajduje się skład, kod kreskowy, termin ważności.



Opis producenta:
"Fantastyczna maskara, która maksymalnie pogrubia rzęsy zapewniając efekt kruczoczarnych sztucznych rzęs. Dzięki prowitaminie B5 maskara pielęgnuje rzęsy, odżywia je i wzmacnia ich strukturę. Rzęsy odzyskują elastyczność i piękny połysk. Szczoteczka idealnie rozczesuje rzęsy, nie skleja ich i pokrywa tuszem od nasady aż po same końce.
Maskara jest dostępna w kolorze głębokiej czerni i jest wodoodporna."


Skład:



Tusz do rzęsMax Volume Ultra Black 100% Waterproof ma dość grubą, walcowatą szczoteczkę. Na początku nie podobała mi się, bo włoski w niej są ułożone gęsto.



Widziałam w tym wadę, ponieważ używałam innych tuszy, przy których wystarczyło jedno pociągnięcie i rzęsy były umalowane. Przy tej szczoteczce trzeba było się trochę postarać. Ruchem wahadła musiałam wcisnąć rzęsy między to gęste włosie i poświęcić trochę więcej czasu na makijaż,ale dzięki temu nauczyłam się precyzji. Warto było się postarać, bo efekt widać gołym okiem.



Szczoteczka pięknie rozdziela rzęsy. Tusz szybko wysycha, dzięki temu nie tworzą się odbicia, nie ma też problemu z grudkami.


Głęboka czerń, pięknie podkreśla obwód oka. Jedyne czego nie zauważyłam to jakiegoś spektakularnego pogrubienia. Powiedziałabym raczej,że produkt ten wydłuża rzęsy.


Podoba mi się to,że choć tusz jest wodoodporny, to nie ma żadnego problemu z jego zmyciem. Zazwyczaj nakładam 2-3 warstwy, tak też było i tym razem.



Jak Wam się podoba efekt? Mi bardzo:) Na pewno jeszcze u mnie zagości:)


 Jeśli jesteście zainteresowane jego zakupem to zapraszam Was do  Drogerii Uholki, gdzie możecie go nabyć za cenę 9,10zł . Link odeśle Was bezpośrednio do tego produktu. Zachęcone? :)

18 grudnia 2013

Szampon intensywna regeneracja Ziaja

Pielęgnacja włosów jest mi ostatnio bardzo bliska.  Z powodu wzmożonego wypadania włosów, które następuje o tej porze roku postanowiłam poszukać kosmetyków, które nie dość,że zniwelują tą przykrą dolegliwość to jeszcze będą mogły zregenerować moje suche kosmyki. Na mojej półce już jakiś czas leżał szampon firmy Ziaja intensywna regeneracja i właśnie po niego sięgnęłam. Zużyłam już ponad 3/4 opakowania i postanowiłam podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami. Produkt ten dostałam również w ostatniej przesyłce od JM-spa&wellness , więc od razu mogę napisać jego recenzję.

Opakowanie:
Duża, plastikowa butelka o pojemności 400 ml w kolorach żółci i bieli. Zamknięcie typu klik.



Opis producenta:


Sposób użycia:


Skład:


Kolor / Konsystencja / Zapach:
Szampon jest koloru miodowego. Jest dość rzadki, więc może spłynąć z ręki podczas aplikacji. Zapach trudny do określenia - trochę mdły, chyba miał iść w kierunku miodu.

Moja opinia:
Opis producenta nijak ma się do działania tego produktu. Szampon jest wydajny, ale to dzięki dużej butli, bo podczas mycia trzeba go sporo nałożyć, aby uzyskać pianę. Dodatkowo zauważyłam,że lepiej pieni się on podczas zmywania oleju z włosów, niż podczas zwykłego mycia. Nie wiem od czego to zależy. Dobrze oczyszcza włosy, ale po 2miesiącach stosowania nie zauważyłam żadnego działania regenerującego. Moje włosy nie były błyszczące, a raczej matowe, splątane. Rozdwojone końcówki miałam obcinane na początku listopada, a teraz ponownie widzę, że problem powrócił. Szampon ten oprócz tego,że znakomicie zmywa olej, to w niczym nie pomaga.

ZALETY:
- duże opakowanie,
-dobrze zmywa olej z włosów,
-dobrze oczyszcza włosy z zanieczyszczeń,
-przystępna cena

WADY:
-mdły zapach,
-trzeba go dużo nakładać, by uzyskać pianę,,
-matowi włosy,
-plącze włosy,
-nie wykazuje działania regenerującego,
- nie pielęgnuje włosów (powróciły rozdwojone końce)





Szampon możecie kupić tutaj za cenę 6.60zł.

Stosowaliście ten produkt? Jaki jest Wasz ulubiony szampon do włosów?

16 grudnia 2013

Safari, nr 425

Kochani dzisiaj pokażę Wam lakier do paznokci jaki dostałam w ramach współpracy z Quiz Cosmetics . Jest to już drugi lakier tej firmy, który miałam okazję testować. O pierwszym z nich mogliście poczytać tutaj



Opakowanie:
Szklany flakon o pojemności 12 ml.



Pędzelek:
Duży, dobrze rozprowadza lakier. Tak jak u jego poprzednika wymaga dobrego przetarcia, aby lakier, który zostaje na patyczku nie zalał nam paznokcia.



Zapach:
Lakierów się nie wącha, lakierami się maluję;) Dla zainteresowanych jednak dodam,że jest to dość intensywna woń typowa dla lakierów.



Kolor:
Lakier ma numer 425. Jest to zdecydowanie mój ulubiony odcień czerwieni. Pięknie prezentuje się na paznokciach. Trudno było mi uchwycić na zdjęciach jego rzeczywisty kolor. Nie jest on jaskrawy, a raczej głęboki, zgaszony. Piękny.


Trwałość:
 Jak u mnie standardowa. Czwartego dnia musiałam go już zmyć. tak właściwie,żaden lakier nie trzymał się u  mnie dłużej jak 3-4 dni.



Lakier:
Jest bardzo dobrze napigmentowany. Wystarczy jedna warstwa, by ładnie pokryć paznokcie, bez żadnych prześwitów. Ja z przyzwyczajenia pomalowałam dwa razy, choć tak naprawdę nie potrzebowałam tego robić.

Cena:
3.68




Bardzo się cieszę,że trafił mi się właśnie ten kolor lakieru. Jestem z niego zadowolona.
A jak Wam się podoba ten kolor?

12 grudnia 2013

Dzikie drzewko

Miało mnie dzisiaj nie być, ale jakoś wszystko poukładało się tak jak sobie zaplanowałam, w związku z tym uraczę Was kolejną recenzją dotyczącą pielęgnacji. Tym razem wybrałam masło do ciała Dzikie drzewko, które wygrałam jakiś czas temu na stronie Pachnąca Kraina.

Opakowanie:
Bardzo skromne. Białe plastikowe o pojemności 150ml. Na wieczku znajduję się nazwa, na boku skład, bez zbędnych dekoracji czy aplikacji.




Po odkręceniu wieczka widzimy kolejne zabezpieczenie w postaci plastikowej płytki, dzięki czemu mamy pewność,że masło nie będzie się wylewało poza opakowanie.


Opis producenta:
 "Tak jak Maroko posiada płynne złoto w postaci oleju arganowego tak i zachodnia i centralna Afryka posiadają swoje złoto – jest nim masło Shea pozyskiwane z drzew masłosza - zwanych drzewami życia. Te wyjątkowe, dziko rosnące rośliny sięgają 15 metrów wysokości, a z ich owoców wytwarzany jest cenny olej. Niezwykła jest także metoda wytwarzania masła Shea - przygotowują go wyłącznie kobiety według starej afrykańskiej receptury. W zależności od kraju specyfik ten nazywany jest shea butter, masłosz, masło karite lub masło galam.

Na co polecane jest masło Shea ? 

Shea zawiera substancje tłuszczowe, witaminy E i F oraz naturalne filtry chroniące przed promieniowaniem UVB niszczącym skórę. Zaleca się używania tego kosmetyku przed opalaniem na słońcu jak i w solarium. Dzięki zawartym w maśle Shea enzymom, witaminom oraz UVB skóra szybciej się regeneruje.Jest chroniona przed szkodliwym wpływem promieniowania słonecznego, staje się gładka i nawilżona. Masło Shea przyspiesza także proces gojenia się niewielkich ran ,czy siniaków. Nadaje się do każdego typu skóry - także tej ze skłonnością do trądziku i tłustej.

Co zawiera w sobie masło Shea Dzikie Drzewko ? 

Przede wszystkim sporą ilość witamin odżywczych dla skóry – odbudowujących skórę np. po przebytych chorobach skórnych, ranach, siniakach, otarciach. To również bardzo subtelny i przyjemny zapach, który utrzymuje się na skórze przez cały dzień lub całą noc w zależności kiedy zastosuje się pielęgnacyjny zabieg z masłem Shea. Dzikie drzewko ma tak piękny zapach, że nie potrzeba używać już żadnych perfum. Dodatkowo skóra bardzo szybko nabiera pięknego wyglądu – staje się jedwabiście gładka i nawilżona.

Po co potrzebne jest masło Shea ? 

Do szybkiej odbudowy skóry – pielęgnacji i głębokiego jej odżywienia. Ponieważ ten kosmetyk jest gęsty dłużej się wchłania, ale ma lepsze działanie dla skóry suchej i wysuszonej skłonnej do tworzenia się wężowej skóry. Należy na początku codziennie smarować skórę masłem Shea, aby po ok.2 tygodniach stosować masło już tylko co 2-3 dzień. Skóra przez okres intensywnego jej nawilżania odbuduje się i nawilża na tyle, że nie trzeba będzie już w późniejszym okresie stosować tego zabiegu codziennie. Po tygodniowym stosowaniu widać ogromną poprawę w gęstości skóry – skóra wydaje się odmłodzona. Dlatego właśnie tak często masło Shea stosowane jest w kurortach SPA – już po tygodniowym pobycie (i zarazem stosowaniu zabiegów z masłem Shea) widać ogromna poprawę – jędrność, wygładzenie i nawilżenie skóry. W przypadku osób starszych ze skóra pomarszczoną po tygodniu stosowania widać największa poprawę – skóra jakby zbiega się, staje się naprężona. Oczywiście zmarszczki nie znikną z dnia nadzień, ale poprawa jest widoczna i tak. Dzięki temu zabiegowi, SPA są tak popularne – bo widać od razu efekty, które zresztą można uzyskać samodzielnie we własnym domu zaoszczędzając masę pieniędzy.


Po dwóch miesiącach używania Masła Shea Dzikie drzewko Klientki zauważyły ogromną poprawę nawilżenia skóry. Jest delikatniejsza,gładsza, a co najważniejsze znikają problemy skórne.!!!
Waga 150ml-170gr"

Skład:

Już na pierwszym miejscu znajduję się masło shea, dalej olej ze słodkich migdałów, wazelina, olej z figowca, estrowa forma witaminy E i to tyle - skład idealny.

Kolor / Konsystencja / Zapach:
Masełko ma kolor kremowy, oraz bardzo gęstą i treściwą konsystencję. Zapach bardzo ładny, dość mocny, orientalny, długo utrzymuję się na ciele.


Moja opinia:
Masełko urzekło mnie zapachem - jest on wyrazisty, dość słodki. Bez problemu można wyczuć w nim masło shea. Mimo,że produkt ten jest bardzo gęsty, to przy kontakcie ze skórą zmienia on lekko kosnystencję, dzięki czemu dobrze rozprowadza się po ciele. Wchłania się długo, zostawia na skórze tłustą warstwę, więc ja je stosowałam tylko na noc. Nawet po przebudzeniu czułam na skórze resztki masła, ale nie przeszkadzało to w ubraniu się, bo większość produktu była już wchłonięta. Z działania jestem bardzo zadowolona. Skóra staje się odżywiona, nawilżona na długo. Dodatkowo zauważyłam wygładzenie, a dzięki temu i poprawę wyglądu skóry. Masło to ma również właściwości ujędrniające i muszę przyznać,że skóra po kuracji tym kosmetykiem wygląda zdrowiej. Kolejnym atutem jest wydajność. Już jego niewielka ilość wystarcza na pokrycie wybranej części ciała.


Cena:25zł

Masło do ciała Dzikie drzewko bardzo dobrze się u mnie spisało stosowane na noc. Na pewno jeszcze do niego wrócę, a Wam polecam:)

11 grudnia 2013

Marion jedwabna kuracja - miłość od pierwszego użycia

Uwielbiam kosmetyki pielęgnacyjne. Nie ważne czy są to produkty do twarzy, ciała czy włosów - kocham je wszystkie i lubię wypróbowywać coraz to nowsze pozycje. Dzisiaj przedstawie Wam  jedwab do włosów firmy Marion, który otrzymałam w ramach współpracy z naturalna.eu.

Opakowanie:
Plastikowa buteleczka z pompką o pojemności 15ml.


Opis producenta / Sposób użycia:


Kolor / Zapach / Konsystencja:
Jedwab jest bezbarwny, ma oleistą konsystencję, oraz bardzo przyjemny i zarazem delikatny zapach.

Skład:

Moja opinia:
Jedwab ten jest chyba najlepszym kosmetykiem jaki do tej pory otrzymałam od naturalna.eu. Bardzo go polubiłam, jak zresztą większość produktów firmy Marion. Opakowanie, choć małe jest poręczne. Po naduszeniu pompki pojawia się idealnie jedna kropla i taka ilość kosmetyku wystarcza na całe moje włosy. Wszystko to sprawia,że jedwab ten jest niesamowicie wydajny. Jedną kroplę rozcieram w dłoniach i dopiero wtedy rozprowadzam ją na włosach. Rzadko to robię, ale zgadzam się z całym opisem producenta mówiącym o działaniu. Efekt widać niemalże od razu po nałożeniu tej jedwabnej odżywki. Włosy stają się miękkie, błyszczące, nabierają lekkości, są sypkie i miłe w dotyku. Moje z reguły suche strąki wyglądają na zdrowsze, a to dlatego,że są dobrze odżywione i nawilżone. O taki efekt mi chodziło.



ZALETY:
-nawilżenie,
-odżywienie,
-połysk,
-włosy są sypkie,
-nadaje miękkość
- przystępna cena,
-dostępność

WADY:
Zabrzmi to może dziwnie, ale ja nie znalazłam żadnych.



Jedwabną kurację możecie kupić tutaj za cenę 7.10 zł.
POLECAM

Czy miałyście do czynienia z tym produktem? Jak się u Was sprawdził?

9 grudnia 2013

Got2b guardian angel heat protection

Każda z nas chce mieć piękne, zdrowe i lśniące włosy. W tym celu stosujemy różnego rodzaju wcierki, maski, odżywki, ale czy chronimy włosy przed działaniem wysokiej temperatury? Ja osobiście całkowicie zrezygnowałam z używania suszarki, lokówki i prostownicy. Czasami zdarza mi się korzystać z suszarki, ale eraczej staram się tak sobie zorganizować czas przed jakimś wyjściem, aby włosy wyschły mi same. Kiedy jednak mi się to nie udaje to sięgam po produkt, który otrzymałam od Drogerii Uholki. Tym produktem jest spray got 2b guardian angel heat protection. Zapraszam na recenzję.


Opakowanie:
Bardzo efektowne, od razu rzuca się w oczy. Piękna plastikowa, wyprofilowana buteleczka z dozownikiem zapewnia maksymalny komfort podczas stosowania. Grafika utrzymana w kolorze czerni i złota sprawia,że obok tego produktu nie można przejść obojętnie.


Opis producenta:


Kolor / Konsystencja / Zapach:
Produkt ten jest bezbarwny, ma wodnitą, leistą konsystencję. Zapach hm.. kojarzy mi się z wizytą u fryzjera.

Sposób użycia:
"Rozpylić produkt na wilgotnych włosach i wysuszyć. Po wysuszeniu można uzyć prostownicy lub lokówki. Pamiętaj aby nie uzywać prostownic i lokówek na mokrych włosach.
Uwaga: jesli dozownik przestanie działać, wypłucz go pod wodą."

Skład:


Pojemność:
200 ml

Moja opinia:
Jak już wspomniałam staram się unikać suszarki, no ale ostatnio maiłam dość zwariowany czas i udało mi się użyć tego produktu parę razy. O opakowaniu już pisałam - jest ono bardzo wygodne, dobrze leży w ręce i sama aplikacja jest czystą przyjemnością. Dozownik jak do tej pory niezawodny - nie zaciął mi się ani razu. Sam spray nie obciążył mi włosów - po prostu spryskiwałam je ze znacznej odległości i dlatego produkt równomiernie je okalał, a nie gromadził się w jednym miejscu. Tworzy na włosach taką delikatną klejącą się powłokę przez co trudniej jest rozczesać włosy. Zauważyłam,że przy użyciu tego produktu włosy są bardziej podatne na stylizacje, ale również i matowe. Trochę się zawiodłam, bo po pięknym opakowaniu spodziewałam się też i takiego działania...


Got2b guardian angel heat protection możecie zakupić w tym miejscu za cenę 21.60zł.

Mieliście do czynienia z tym produktem? Jakie są Wasze wrażenia?