12 lipca 2016

Niespodzianka od Lirene. Nowości marki.

Niespodzianki - któż z nas nie lubi ich dostawać? Osobiście nie znam osoby, która nie uśmiechnęła by się na ich widok. To co niespodziewane jest niezwykle miłe i mimo, że niektórzy twierdzą, że za nimi nie przepadają, to jednak ich reakcja mówi sama za siebie. Ja sama uwielbiam takie spontaniczne gesty. Upominki, które nie są zapowiedziane mają w sobie ogromny urok, a główną rolę gra w takiej sytuacji element zaskoczenia. Kilka razy do roku, podczas różnych świąt, gdzieś tam z tyłu głowy krąży myśl - jest gwiazdka, wielkanoc będą prezenty, urodziny, imieniny, to samo.. Niespodzianki mają to do siebie, że potrafią osłodzić nam dzień jak miód herbatę. To taka ich magia, że nawet podły nastrój potrafią zmienić w coś wyjątkowego. Ostatnio taką niespodziankę sprawiła mi marka Lirene i dziś z dumą się ją Wam pochwalę.


Kiedy przyjechał do mnie kurier szybko zaczęłam sobie analizować listę zrobionych w ostatnim czasie internetowych zakupów. Doszłam do wniosku, że to, co zamawiałam mam już fizycznie w domu, dlatego z nieukrywaną ciekawością zaglądałam do tej przesyłki. Okazało się, że kochane panie z zespołu Lirene postanowiły sprawić mi przyjemność i przesłać torbę kosmetycznych nowości marki. Po ciężkim dniu w pracy, taki gest był lekiem na całe zło. Dziękuję!


W mojej tajemniczej paczuszce znalazły się trzy kosmetyki kąpielowe. Bardzo mnie to cieszy, gdyż zużywam je w zastraszającym tempie. Wśród nich mam aż dwa balsamy pod prysznic. Pierwszy z nich ma dawać efekt skóry muśniętej słońcem. Nie spotkałam się nigdy z samoopalającym balsamem pod prysznic i jestem go bardzo ciekawa, gdyż całe dnie spędzam w pracy i jedynie w weekendy mogłabym się cieszyć ze słońca, a tego jak sami wiecie jest ostatnio bardzo mało. Może to być fajna alternatywa dla zabieganych osób, których codzienne obowiązki zawodowe nie pozwalają na korzystaniu z uroków lata do woli.

Kolejny produkt to wygładzający balsam pod prysznic egzotyczna orchidea - sama idea stworzenia produktu, który jednocześnie oczyszczałby i pielęgnował skórę bardzo mi odpowiada. Jestem niedowiarkiem i nigdy nie skusiłam na tego typu kosmetyki. Teraz z chęcią się przekonam czy warto w nie inwestować.

Perłowy żel pod prysznic azjatycki lotos - jest to produkt, którego w mojej łazience nigdy nie może zabraknąć. Uwielbiam sobie umilać kąpiel różnymi perełkami - sole, kule, olejki to moje chciejstwa, z których lubię korzystać,  ale mydła i żele z oczywistych powodów są prawdziwym must have.


W kolejnej odsłonie kosmetycznych nowości Lirene postanowiło zadbać o skórę całego mojego ciała ze szczególnym uwzględnieniem problematycznych miejsc. Służyć ma do tego ujędrniający lifting, występujący w formie skoncentrowanego napinająco - ujędrniającego żelu. Opis producenta jest bardzo zachęcający. Wspomina on bowiem o redukcji cellulitu i zmniejszenia tkanki tłuszczowej. Brzmi ciekawie, a jak będzie faktycznie? Przekonam się o tym niebawem.

Dwufazowy płyn do demakijażu oczu  - kosmetyk, który wzbudził moją ciekawość już podczas konferencji Meet Beauty. Dzięki naturalnemu kompleksowi ma on intensywnie pielęgnować, a nawet wydłużać rzęsy.

Serię kosmetyków pielęgnacyjnych zamyka odżywczy krem z witaminą D proVita D age modelator. Długotrwałe nawilżenie, poprawa elastyczności i kolorytu skóry to efekty, które chciałabym z jego pomocą osiągnąć.


 To jeszcze nie koniec niespodzianek, bowiem zespół marki Lirene zadbał również o to, aby wychodząc do pracy wyglądała jak człowiek. W mojej paczuszce znalazły się wiec dwa kosmetyki do makijażu.

Shiny touch hydra block - fliud, który zdaje się być idealny na tą porę roku. Ma on bowiem rozświetlać, intensywnie nawilżać i dzięki zawartym w nim filtrom UVB także blokować promienie słoneczne.

Mineralny puder matujący City Matt - oj o nim szumią internety. W szybki sposób (wraz z rozświetlaczem i bronzerem) stał się on produktem kultowym.



Dziękuję marce Lirene za wspaniałą niespodziankę. Myślę, że umili mi ona niejedną chwilę, a o moich wrażeniach będziecie mogli przeczytać za jakiś czas na łamach tego bloga. Czy jest coś co szczególnie wzbudziło Wasze zainteresowanie?

31 komentarzy:

  1. Świetna niespodzianka i produkty! :) Uwielbiam kosmetyki Lirene.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam mineralne matujace pudry , ja posiadam taki z jedwabiem od eveline. Mnie ciekawią te kosmetyki do ciała balsamy i żel ;) ogólnie z lirene to jeszcze nic nie miałam i nie mam ale ostatnio mamie z lirene taki fluid kupiłam tylko że satin

    OdpowiedzUsuń
  3. Azjatycki Lotos bardzo mnie zaciekawił, ja dopiero powoli przekonuję się do Lirene!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię niespodzianki od lirene :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj cudowna niespodzianka! Interesuje mnie ten mineralny puder matujący :)

    http://verierra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę się do tego pudru w końcu zabrać, ale tak ślicznie wygląda, ze boję się pędzla w niego włożyć :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię produkty Lirene :) Fajna przesyłka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fantastyczna niespodzianka, miłego używania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. cudownie, fantastyczna paczka, przyjemnego testowania.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzadko dostaję niespodzianki chociaż lubię :) Fajne kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. I jak tu nie lubić Lirene.

    OdpowiedzUsuń
  12. ja też lubię niespodzianki, a tak bardzo rzadko dostaję;]

    OdpowiedzUsuń
  13. I ja również życzę Ci miłego testowania :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow. Fantastyczna niespodzianka :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Balsam brązujący jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wspaniała niespodzianka!
    Chętnie bym przetestowała co nieco...

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajna przesyłka :). Mnie najbardziej zaciekawiły produkty pod prysznic :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale fajna niespodzianka :) mnie produkty do makijażu zainteresowały :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Niespodzianka super!!! Mam krem tej marki ale jeszcze nawet nie otworzyłam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam ten brązujący balsam i efekt jest tak subtelny, że niestety prawie niewidzialny :(

    OdpowiedzUsuń
  21. ja już testuję swoją paczkę, i powiem Ci, że brązujący balsam pod prysznic zachwycił mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Masz rację. Niespodzianki to jest to, co lubimy najbardziej. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Otrzymałam podobną przeysłeczkę i też wspomniałam o tym na swoim blogu.
    Teraz testuję intensywnie i myślę, że niedługo napiszę coś więcej.
    A tak w ogóle super wyszłaś na tej fotce kochana!! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Coś wspaniałego :)
    Niech Ci służą jak najlepiej kosmetyki Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetna niespodzianka! Uwielbiam Lirene:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo miła niespodzianka:) Daj znać jak się spisują te balsamy pod prysznic bo jestem ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem ciekawa tego samoopalającego balsamu :)

      Usuń

Witaj na moim blogu. Miło mi,że do mnie zajrzałeś :) Jeśli już jesteś zostaw po sobie jakiś ślad, ale nie spamuj linkami - wierz mi - znajdę Cię i bez tego :)

Zachęcam do dołączenia do grona obserwatorów:)