Wiem, wiem recenzja tej książki miała pojawić się w weekend, aleeeeee moja córka jest chora- gorączka i zapalenie oskrzeli bardzo doskwiera zarówno jej jak i mnie, męża dodatkowo dopadła rwa kulszowa - samo życie.. Przydałaby mi się jeszcze jedna głowa i dwie pary rąk i wtedy na pewno wszystko bym ogarnęła. Wracając jednak do książki.. napaliłam się na nią jak mrówka na liść i z przyjemnością zrealizowałam to pragnienie kupując książkę. Bez problemu dostałam ją w Empiku. Zapłaciłam za nią 34.90zł, czy było warto?

" Czasem odkrycie prawdy może odebrać nadzieję szybciej niż wiara w kłamstwa.
To właśnie uświadamia sobie siedemnastoletnia Sky, kiedy spotyka Deana Holdera. Chłopak dorównuje jej złą reputacją i wzbudza w niej emocje, jakich wcześniej nie znała. W jego obecności Sky odczuwa strach i fascynację, ożywają wspomnienia, o których wolałaby zapomnieć. Dziewczyna próbuje trzymać się na dystans – wie, że Holder oznacza jedno: kłopoty. On natomiast chce dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Gdy Sky poznaje Deana bliżej, odkrywa, że nie jest on tym, za kogo go uważała, i że zna ją lepiej, niż ona sama siebie. Od tego momentu życie Sky bezpowrotnie się zmienia."

"Hopeless" przeczytałam w niecały tydzień. Czytałam ją po nocach, kiedy miałam czas tylko dla siebie i choć robiłam to kosztem snu - nie mogłam przestać.
Pierwsze na co zwróciłam uwagę to okładka, od której nie mogłam wręcz oderwać wzroku. Piękna, szczęśliwa kobieta w silnych ramionach wytatuowanego mężczyzny. Urocza scenka, z której biją uczucia.
Po okładce zaczęłam zastanawiać się nad tytułem, a konkretnie dlaczego w przetłumaczonej na język polski książce, postanowiono pozostać przy orginalnej wersji? Okazuje się,że jest to celowy zabieg, a w miarę czytania dowiadujemy się co on oznacza, a znaczy wiele.
Z zaciekawieniem zabrałam się za lekturę poznając losy Sky - nastolatki, która od zawsze uczyła się w domu. Jej przybrana matka (Sky była adoptowana) nie pałała zamiłowaniem do techniki, dlatego też w ich domu nie było telewizora i telefonów komórkowych. W końcu dziewczyna namawia mamę, i zaczyna uczęszczać do szkoły jak każda inna nastolatka. W międzyczasie poznaje Holdera. Zaczynają wpadać na siebie przypadkiem i po początkowej niechęci Sky do niego, mimowolnie rodzi się uczucie.
Ich pierwszy pocałunek miał być idealny. Rany, jak on się z nią droczył, jak ją podbierał, jaki był niedostępny i jak rozpalał ją do czerwoności. Uwielbiam te fragmenty i już się nie mogłam doczekać kiedy w końcu się pocałują. Holder nie skorzystał z pierwszej lepszej okazji, poczekał, aż Sky poczuje do niego to, co on czuł do niej.
W ciągu dwóch miesięcy znajomości Sky z Holderem jej z pozoru poukładane życie wywraca się do góry nogami. Odkrywa prawdę o swojej przeszłości, wracają wymazane wcześniej wspomnienia z dzieciństwa. Okazuje się,że przez wiele lat Sky żyła w kłamstwie, którym karmili ją najbliżsi. A Holder? Choć dwa pierwsze ich spotkania były przypadkowe, to każde kolejne wydawałoby się zamierzone. Jaką to prawdę poznaje Sky? Czy dziewczyna ostatecznie zdecyduje się pozostać z Holderem? Nie zdradzę, ale gorąco zachęcam do lektury.
Autorka powieści miała świetny pomysł na przebój. Wspaniale wykreowała postaci i potrafiła utrzymać uczucie wielkiej niewiadomej do samego końca. Przyznam się,że zdarzały mi się momenty, w których domyślałam się dalszych losów, ale ja to jestem starą książkową wyjadaczką, więc tym się usprawiedliwiam. Co do miłości... takiego uczucia jakie pokazali mi głównie bohaterowie chciałby chyba każdy z nas. Emocje, którymi przez kilka dni karmiła mnie autorka zostaną ze mną na długo. Szczerze polecam.