18 lipca 2017

Hydrolat oczarowy jest zły...

Pamiętam te czasy, kiedy potrafiłam obejść się bez toniku czy też hydrolatu. Zresztą hydrolat był mi wtedy zupełnie obcy. Jednakże pierwszym moim kosmetykiem pielęgnacyjnym wiele lat temu był właśnie tonik – ogórkowy, o obłędnym świeżym zapachu z popularnej firmy katalogowej. Pamiętam, że wtedy byłam nim zachwycona. Później zaczęły się kremy, sera itp. I zapomniałam o tonikach, to był błąd, bo kiedy po latach sobie o nich przypomniałam, do dzisiaj nie wyobrażam sobie bez nich życia. Jakiś czas temu w moje ręce wpadł hydrolat oczarowy, który zaczęłam stosować w zastępstwie toniku. Już po pierwszym użyciu uznałam, że jest to złooo. Jednak czy dobrze zrobiłam?

Hydrolat Laboratorium Cosmeceuticum zamknięty jest w szklanym opakowaniu, przez co jest on dosyć ciężki. Jest on w formie spreyu prze co można go stosować bezpośrednio na twarz, można też spryskać wcześniej wacik i przecierać nim facjatę. Możliwości są takie, jakie uznamy za bardziej wygodne. Dla mnie druga opcja była odpowiedniejsza. Bo choć mgiełka rozpylana prze dozownik była delikatna, to jednak wg mnie namoczony wacik  był bardziej praktyczny.



Hydrolat ma bardzo specyficzny zapach, nie pachnie on perfumami i właściwie trudno go określić, ja potrzebowałam czasu, aby się do niego przyzwyczaić. Jego zadaniem było oczyszczenie i zamknięcie porów, co w czasie letnim, przy mieszanej cerze uznałam za priorytet. Nikt bowiem nie lubi się błyszczeć, a skoro wyciąg z oczaru wirginijskiego miał to zniwelować, to dlaczego by nie spróbować?



Po pierwszym użyciu czułam się rozczarowana. Moja twarz na moment od nałożenia stała się czerwona. Policzki były zaognione i nie wyglądało to ładnie. A takich cudów się nie spodziewałam.. Hydrolat zaczełam stosować normalnie, jak każdy inny kosmetyk i dopiero po zagłębieniu się w opis producenta zrozumiałam, że jestem posiadaczką cery wrażliwej. Jest to bowiem skoncentrowany specyfik, który na niektóre cery, w tym moja dobrze działa dopiero po jego rozcieńczeniu. Kiedy wiec zmieszałam go z wodą w proporcji 2-1, gdzie 2 stanowi hydrolat a 1 woda, to wszystko wróciło do normy. Cera nie była zaogniona a ukojona, Po miesiącu stosowania pory nieco zmniejszyły swój rozmiar, a czas bez puderniczki nieznacznie się wydłużył. Nie były to spektakularne efekty, ale jednak były.

Reansumując - hydrolat oczarowy jest zły kiedy nakładasz go w nieodpowiednich proporcjach na twarz. Kiedy już znajdziesz złoty środek może on być lekiem na cele zło, ale cudów po pierwszym użyciu się nie spodziewaj. Czas i wytrwałość to cnoty, z którymi musisz się bliżej zapoznać.

cena 19zł
Czytaj dalej »

16 czerwca 2017

Czerwcowe spotkanie blogerek - przebieg, oraz upominki od sponsorów

Nieco ponad miesiąc miesiąc temu otrzymałam zaproszenie na spotkanie blogerek. Z Igą, która poinformowała mnie o tym wydarzeniu poznałam się podczas Targów look & beauty vission w Poznaniu. Szalona, spontaniczna, wyluzowana i uśmiechnięta - tak ją zapamiętałam i mimo, że termin, w którym wszystko miało się odbyć był dla mnie bardzo napięty, pomyślałam, że dam radę wszystko jakoś pogodzić. Wizja spotkania się z Igą, Paulą i kilkoma innymi dziewczynami, była bardzo kusząca. Uwielbiam zawierać nowe znajomości i wyobrażałam sobie, że koleżanki Igi muszą być równie fascynujące jak ona sama.


Spotkanie odbyło się 3 czerwca w Restauracji La Dolce Vita w Gnieźnie. O godzinie 12.00, kiedy dziewczyny witały się i zacieśniały ze sobą więzi, ja byłam jeszcze na Olimpiadzie Sportowej mojej córki. Z popłochem zerkałam na zegarek, bo nie sądziłam, że ta dziecięca impreza tak się przedłuży w czasie. Klasa Oliwki zajęła czwarte miejsce! Byłam bardzo dumna z mojej kruszynki i po rozdaniu nagród biegiem udaliśmy się do samochodu, gdzie na wszelki wypadek zabrałam ze sobą rzeczy na przebranie. Zrzuciłam koszulkę i spodenki sportowe, które raczej nie pasowałyby ani do restauracji, ani do tak pięknych kobiet, które miałam okazję poznać przybywając na miejsce.


Dzięki mojemu niezawodnemu kierowcy, bardzo szybko znaleźliśmy miejsce mojej descynacji. Moja rodzina pojechała do Mc Donalda świętować szczęśliwe zakończenie zawodów, a ja oślim pędem pobiegłam do restauracji. Na salę wpadłam jak burza, nieco zmieszana i zawstydzona ze swojego spóźnienia, przywitałam się i usiadłam na miejsce. Dopiero po chwili uderzyłam się w głowę, zdając sobie sprawę, że w ogóle się nie przedstawiłam. O rzesz.. Takie gafy tylko ja potrafię popełniać.





Mimo, że parę lat temu byłam częstym gościem pierwszej stolicy Polski, to jednak tej restauracji nie znałam. La Dolce Vita okazała się bardzo klimatycznym miejscem. Duże, przestronne pomieszczenia, drewno i czerwona cegła - to cechy jakie zapamiętałam z mojego krótkiego pobytu. Piękne dodatki nadawały temu miejscu urokowi, a półcień sprawiał, że wyobrażałam sobie tam romantyczną kolację w blasku świec. Mimo, że zdjęcia w takim świetle nie wychodzą najpiękniejsze, to z pewnością miejsce ma w sobie to coś, co sprawia, ze chce się tam wracać.




Trafiłam na obiad, który zasponsorował nam gość specjalny spotkania - Paweł z BioMed-Pharma. Na stole królowały różnorakie zupy, oraz pizze i makarony. Ja wybrałam dla siebie rosół i czarny makaron z krewetkami. Muszę przyznać, że kucharza mają tam wspaniałego.


Czas upłynął nam na rozmowach na różne tematy, zarówno te związane z blogowaniem, jak i te luźniejsze poruszające kwestie rodzinne, śmieszne anegdotki i historię, które chyba każda z nas miała możliwość przytoczyć. Pouczające była wymiana doświadczeń blogerskich, kwestia techniczna prowadzenia własnej strony, jak również zasady zawierania współprac. Jako, że w jednym miejscu spotkały się blogerki zarówno z działu beauty, lifestyle i fashion, to perypetie każda z nas miała różne, a rozmowa z nimi nieco przybliżyła mi jak wygląda praca dziewczyn od kuchni.





W trakcie spotkania odbył się również konkurs z udziałem marki Bell. Należało zrobić zdjęcie z marką, umieścić je w aplikacji instagram, by móc wziąć udział w losowaniu nagród. Dziękuję przesympatycznej Madzi, za pomoc w zrobieniu mi zdjęcia. Niestety rozbiłam ekran w telefonie, dotyk przestał działać i zrobienie selfie graniczyło z cudem, bo jedynie dół ekranu, a tym samym przycisk aparatu zwykłego był aktywny. Dzięki wielkie!


Z zaciekawieniem i pewną fascynacją przyglądałam się blogerkom modowym. Jejku jak one umieją pozować - mistrzynie. Fajnie było je tak podglądać przy pracy, ja zdecydowanie nie mam takiej cierpliwości do zdjęć.

Poznajcie wszystkie uczestniczki tego spotkania:
1.Iga - Toksyczna Kosmetyczka
2. Paula - Rudy Trampek
3. Magda - Zeberka Blog
4. Kasia - Kasia Koniakowska
5. Monika - Monaries
6. Kasia - Stylowa Misja
7. Kamila - Kamila Ocieczek
8. ósmą uczestniczką byłam ja

Nie mogę pominąć w tym zestawieniu słodkiej córeczki Kamili, bo choć nie jest jest JESZCZE blogerką, to jednak była z nami przez cały czas. Grzeczne i ułożone dziecko, które operuje aparatem lepiej niż ja. Rośnie mamie konkurencja.



Czas mijał zdecydowanie za szybko i trzeba było wracać do domu, zanim to jednak się stało dziewczyny przekazały nam piękne upominki od sponsorów spotkania. Zobaczcie jakie cuda się w nich znalazły.

Kosmetykomania



Akademia Paznokcia




Apis


Health and Beauty Sp. z o.o.


Chałwy  Gacjana



BioMed-Pharma

Body Boom






India Cosmetics


Lash&brown academy


Manufaktura Czekolady




Sól Bocheńska


Terravita i Atramento



Vichy - krem pod oczy i La Roche-Posay - krem do rąk


Biokurier i Krówki Polskie


Semilac

Dodatkowo Kolodruk podarowało torby do zapakowania upominków, a na portalach e-gniezno.pl , Moje Gniezno oraz Kobieta wie lepiej pojawiły się artykuły dotyczące tego wydarzenia. Warto zajrzeć i je przeczytać.


To był szalony dzień, bo ze spotkania jechałam szybciutko na imprezę rodzinną. Dziękuję dziewczynom za miłe towarzystwo i piękne upominki od sponsorów. Jest co wspominać!

Czytaj dalej »

9 maja 2017

Różowe mani. Matrioshka vs Los Flamingos Indigo Nails.

Niedawno miałam okazję wziąć udział w fantastycznych targach look & beauty vission w Poznaniu. W ostatnim poście mogliście przeczytać jak fajnie spędziłam na nich czas. Poczyniłam też "małe" zakupy, o których niebawem napiszę w poście z nowościami, ale już teraz zdradzę, że znalazły się w nich lakiery hybrydowe Indigo Nails. O mojej przygodzie z marką mogliście przeczytać już w mojej relacji ze szkolenia, a także w poście, w którym napisałam Wam jakie atrakcje przygotowała dla nas marka. Hybrydy zawładnęły moim zakręconym światem. Może i trzeba poświęcić im nieco więcej czasu, ale za to cieszą oko o wiele, wiele dłużej niż tradycyjne lakiery. Obecnie, choć trwa wiosna, to jednak brak mi słońca - dziś, choć mamy już 9 maja, to padał śnieg. Ne pamiętam już czasów, kiedy pogoda była taka kapryśna, dlatego na paznokciach zamarzył mi się róż. Postanowiłam więc połączyć Matrioshkę z Los Flamingoś pochodzącej z nowej kolekcji Natalii Siwiec.Zobaczcie jaki efekt uzyskałam.


Matrioshka i Los Flamingos to dwa różne odcienie różu. Matrioshka jest dobrze napigmentowanym lakierem o wyrazistym, zadziornym odcieniem różu. Los Flamingos jest jego kontrastem - delikatny, pastelowy kolor, który po pierwszej warstwie nie daje takiego fajnego krycia jak jego kompan.


Oba kolory przypadły mi do gustu i lubię je zarówno solo jak i w duecie, ale Matrioshka według mnie jest łatwiejsza w użyciu. Już pierwsza warstwa daje 100% krycie. W mojej ocenie lakier łatwiej się nakłada niż ten z nowej kolekcji, gdyż nie tworzy on nieestetycznych smug. Fantastyczne krycie już po pierwszej warstwie sprowadza go do miana ideału, ale mimo to, na pazurkach mam dwie warstwy tego koloru. Myślę, że główną rolę grało tu przyzwyczajenie, niż potrzeba. Niemniej jednak musicie przyznać, że prezentuje się fantastycznie.



Los Flamingos to kolor z nowej wiosennej kolekcji Indigo Nails. Jest jasny i pastelowy, ale jego cukierkowość zachwyca. Pastele w tym sezonie grają główne skrzypce, o czym ambasadorka marki Natalia Siwiec doskonale wie. To właśnie jej imieniem i nazwiskiem sygnowana jest nowa kolekcja. Muszę przyznać, że robi wrażenie.


W moim odczuciu Los Flamingos nakładał się gorzej od Matrioshki. Krycie nie było 100 %, a po pierwszej warstwie tworzyły się drobne smugi, Dopiero druga warstwa lakieru dawała zadowalający efekt. Mimo tej małej niedogodności lakier pięknie się prezentuje i myślę, że będzie to hit nadchdzącego, letniego sezonu.


Zarówno Marioshka jak i Los Flamingos wywarły na mnie duże wrażenie. Za sprawą mojej córeczki lubię róż i jego różne odcienie. W jej arsenale jest jego dominacja i pewnie stąd wzięła się moja fascynacja tym kolorem. Jest dziewczęcy - z jednej strony subtelny, a z drugiej zadziorny. Wszystko zależy od tego jaki jego odcień wybierzemy. No, ale przecież kobieta ma wiele twarzy, tak samo jak wiele jest odcieni różu.
Czytaj dalej »

3 maja 2017

Najbardziej kolorowe wydarzenie roku - targi look & beauty vission i blog beauty day

Tydzień temu Poznań zaskoczył mnie eksplozją barw. Właśnie wtedy 22-23 kwietnia miały miejsce międzynarodowe Targi Look & Beauty Vission. Miałam być na nich rok temu, ale plany wzięły w łeb, kiedy mąż został nagle wezwany na awarię do pracy, a ja.. no cóż, nie miałam uwzględnionego żadnego planu awaryjnego. W tym roku, aby zapobiec wszystkim możliwym katastrofom wybrałam inny rodzaj lokomocji - pojechałam do Poznania pociągiem.


Miasta nie znam, a że jechałam zupełnie sama, modliłam się w duchu, żeby wysiąść w odpowiednim miejscu. Muszę się przyznać, że orientacją przestrzenną nie zostałam obdarzona w ogóle. Nic a nic. Na szczęście w głośnikach w pociągu miły głos poinformował pasażerów, w tym mnie, o miejscu postoju. Zabrałam manatki i ruszyłam w ten wielki miejski świat. Szukanie targów o dziwo nie zajęło mi dużo czasu, a prawdę mówiąc wcale nie musiałam się nad tym głowić, gdyż na dobrą sprawę wystarczyło przejść z PKP na drugą stronę ulicy. Miejsce było tak dobrze oznakowane, że nie sposób było tam nie trafić. Uff..


Każdy ciągnął na to wydarzenie, a przyciąganie było lepsze niż magnez. Spodziewałam się ogromnych kolejek, ale o dziwo stałam w niej góra pięć minut. Wszystko szło bardzo sprawnie. Bramki otwierały się, dzięki kodom kreskowym zamieszczonych na biletach, a jeśli ktoś miał problem z przejściem przemiła obsługa ruszała z pomocą. W wejściu można było odebrać także vademecum zwiedzającego, w którym umieszczona była mapka, oraz rozpiska atrakcji i mistrzostw, które miały odbyć się na targach.


Miałam godzinę dla siebie, a raczej 60 minut, by znaleźć salę VIP, w której miało się odbyć V Ogólnopolskie spotkanie blogerów kosmetycznych i fryzjerskich Blog Beauty Day. Dokładnie tyle zajęło mi szukanie tego miejsca. Na mapach się nie znam, zresztą, ku mej uciesze nie tylko ja, bo chwilę przed spotkaniem w akcie desperacji zapytałam się kilku osobom, jak tam trafić i też było u nich słabo z geografią. Dwie minuty przed tym wydarzeniem trafiłam tam - sama.


Dumna z samej siebie weszłam do środka jako druga, zaraz po - jak się później okazało- mojej imienniczce. Te Marty, to chyba wszystkie takie nadgorliwe. Już w wejściu zostałyśmy obdarowane ciężkimi torbami upominków. Zdecydowanie najcięższe były katalogi. W przestronnej sali, czekał na nas poczęstunek w postaci ciasteczek, oraz różnych napojów. Można było usiąść, odpocząć, uzupełnić kalorie i carpe diem - cieszyć się chwilą. Zaraz po nas, zaczęły pojawiać się kolejne uczestniczki. Wspaniałe kobiety! Tak nam się dobrze rozmawiało, że postanowiłyśmy połączyć stoły, aby utworzyć jeden długi / najdłuższy stół Blog Beauty Day. 


O godzinie 12 powitała nas Pani Lidia Leitgeber - fantastyczna kobieta z energią dziecka. Przy niej można byłoby ładować akumulatory - wesoła, spontaniczna, uśmiechnięta. Lubię takie charaktery, więc tylko uśmiechnęłam się szczerze, widząc w niej moje zakręcone odbicie.


Po krótkim przywitaniu podzieliłyśmy się na trzy grupy i wraz z przewodniczką ruszyłyśmy na targi, by odwiedzić sponsorów Blog Beauty Day. Nasz długi stół w żaden sposób nie chciał się rozdzielić, tym bardziej nie wyobrażałam sobie zostawienia moich dwóch bratnich dusz Igi toksycznej kosmetyczki i Darii Porcelain Desire. Poszłyśmy wiec wszystkie razem.


Pierwszym miejscem, które odwiedziłyśmy było stoisko marki Silcare. Wcześniej mi nie znana, polska firma produkująca kosmetyki do stylizacji paznokci, a także pielęgnacji ciała i włosów. Pani w pięknej woalce i różowej tiulowej spódniczce przybliżyła nam jej idee.






Insight to kolejna marka, którą poznałyśmy. Przemiły pan hipnotyzował opowieścią o kosmetykach. Miałyśmy okazję również wziąć udział w testach niektórych produktów na żywo. Świetna energia tego standu zostanie mi w pamięci na długo.





Kolejnej marki chyba nie muszę nikomu przedstawiać, bo wydaje mi się, że Loton każdy zna. Ja sama mam w pamięci kosmetyki, które dobrych parę lat temu mi służyły. Można powiedzieć, że tym razem będzie reaktywacja. Tej pięknej, uśmiechniętej pani z przyjemnością się słuchało. Poznałyśmy również nowe zapachy marki, a dzięki wyrażeniu opinii na ich temat mogłyśmy wziąć udział w losowaniu wróżby, bądź upominku. Ja wylosowałam wróżbę.






Halier to kolejny przystanek na naszej pięknej, blogowej drodze i kolejna marka oferująca produkty do włosów i suplementy diety. Na tym stoisku można było wziąć udział w konkursie na fajne zdjęcie w markowej insta ramce.



Włosowych szaleństw nie było końca, gdyż chwilę później poznałyśmy Glynt. Pan Bartek tak ciekawie opowiadał o kosmetykach, że aż szkoda było ruszać dalej. Przedstawiciel wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie. Widać, że żył historią marki, mało tego chciał nas lepiej poznać, dowiedzieć się czegoś o naszych blogach. To spotkanie przebiegało w ramach obustronnej wymiany informacji. Wielkie brawa za  umieszczenie odpowiedniego człowieka na odpowiednim stanowisku. Żałuję, że kosmetyki marki dostępne są jedynie w salonach fryzjerskich.




Kemon - zaciekawił mnie innowacyjnymi zabiegami na skórę głowy, dłoni. Jest to zupełna nowość, która niebawem pojawi się w salonach. Poza tym zachwyciły mnie przepiękne opakowania kosmetyków - cuda. Ogromnie jestem ciekawa linii do pielęgnacji rąk..




Podczas kolejnego postoju miałyśmy okazję poznać markę Peggy Sage - tutaj odstałyśmy swoje, gdyż prześliczna Agnieszka Kaczorowska, grająca słynną Bożenkę w Klanie otoczona była wianuszkiem fanów. Pani Agnieszka jest twarzą marki i sądząc po prezencji i miłym usposobieniu godnie ją reprezentuje. Miałyśmy okazję zrobić sobie z tą aktorką pamiątkowe zdjęcie i odebrać autograf bez kolejki. Fajnie jest być Vip'em.


Peggy Sage to francuska marka znana na całym świecie dzięki swoim produktom do stylizacji i pielęgnacji paznokci, a także dzięki kosmetykom do twarzy i ciała





Semilac- chyba najbardziej znana marka lakierów hybrydowych. Zna ją dosłownie każdy, większość znajomych kosmetyczek również na nich pracuje. Większe przedstawianie marki nie ma więc sensu. Każdy choć raz o niej słyszał. Z tego samego założenia wyszedł jej przedstawiciel, który kazał nam się rozejrzeć po stoisku, a przyznam, że było ono imponujące. Największe ze wszystkich na targach. Biorąc udział w Akademii Semilac mogłyśmy poznać tajniki zdobienia krok po kroku, a w specjalnym kąciku zwiedzający mogli ozdabiać hybrydami ceramikę. Fajny pomysł. Pojawił się także Rafał Maślak, który jest twarzą marki.






Idąc dalej trafiłyśmy do małego, ale urokliwego kącika marki LaQ. Byłam w raju. Firma produkuję przepiękne mydełka, kule do kąpieli, a także oleje do pielęgnacji twarzy. Piękne miejsce, które warto było odwiedzić. Pan, który opowiadał nam o swoich kosmetykach zdradził nam również, że jego żona także jest blogerką, jednak tego dnia musiała zostać z dziećmi w domu i przesyła nam miłe pozdrowienia. Dziękuję.









Sylveco i Vianek - kolejna marka, której przedstawiać raczej nikomu nie trzeba. Naturalne kosmetyki podbiły serca niejednej z nas. Przemiłe panie uwijały się jak mróweczki, gdyż zainteresowanie stoiskiem było ogromne. Można było tam wypróbować wszystkie kosmetyki, poradzić się i znaleźć swój ideał. Bardzo miło wspominam tam wizytę.




Mexmo to następny powód do dumy. Jest to polska marka, w której kosmetyki produkowane są od początku do końca w naszym kraju. Szczyci się dużym asortymentem kosmetyków kolorowych. Tutaj miałyśmy okazję wypróbować m.in sypkie cienie. Nigdy nie przepadałam za takimi, ale przyznaję, że pigmentacja i krycie robią wrażenie. Kosmetyki można było nabyć po bardzo okazyjnych cenach.




Ness - marka szczycąca się produktami do stylizacji paznokci. Przy stoisku było bardzo głośno, a wszystko za sprawą Cleo, która dumnie reprezentowała markę. Tłumy ogromne, ale mimo to udało nam się zrobić z tą przesympatyczną dziewczyną pamiątkowe zdjęcie.


Ostatnim przystankiem w naszej wspólnej podróży było stoisko Natural Lashes. Marka oferuje między innymi szeroki wybór doczepianych rzęs, a przynajmniej tą kwestią zainteresowane byłyśmy najbardziej.



Po skończonym zwiedzaniu nasze nogi ponownie stanęły w sali VIP, gdzie mogłyśmy wypocząć, podzielić się wrażeniami z targów, oraz porozmawiać o różnych aspektach blogowania. Dziewczyny chętnie dzieliły się swoimi doświadczeniami.  Funkcjonowałyśmy jak jedna wielka rodzina.


Za chwilę miał być podany poczęstunek, ale ja musiałam już uciekać na rozdanie nagród w Plebiscycie Mistrzowie Urody województwa kujawsko pomorskiego. Dziękuję Wam kochani za wszystkie wasze głosy. Zabrakło mi jednego punktu do pierwszego miejsca, ale drugie to też ogromny zaszczyt. Nie wiem kto zgłosił mojego bloga, ale była to fajna przygoda, która zostanie w pamięci na długo. Podczas rozdania nagród towarzyszyła mi Iga - dziękuję Ci kochana, że ze mną poszłaś. Dzięki Tobie mam z tego wydarzenia pamiątkę w postaci zdjęć.



Kiedy wróciłam po rozdaniu nagród do sali VIP okazało się, że większość uczestniczek już nie ma, a niektóre właśnie zbierają się do domu. Ja miałam czas, chciałam zostać do końca i skorzystać z okazji zwiedzenia targów, co też z radością uczyniłam. Metraż był ogromny, ale odkrywanie coraz to nowych marek przynosiło tyle satysfakcji, że nie można było tego odczuć.





Na poszczególnych stoiskach można było obserwować liczne pokazy, które cieszyły się ogromnym zainteresowaniem ze strony zwiedzających. Dzięki nim można było podejrzeć jak specjaliści wykonują niektóre zabiegi. Można było skorzystać także z profesjonalnego makijażu, malowaniu paznokci..  odbył się również konkurs w przedłużaniu rzęs, body painting, barbering, a także 15 edycja konkursu KREATOR, w którym fryzjerzy będący rzemieśnikami w swoim zawodzie, mogli pochwalić się kreatywnością i ogromnym kunsztem pracy. Miejsca przy scenie zawsze były zapełnione. A barwne postacie wypełniały hale.





Na Targach Look & Beauty Vission pojawiły się także gwiazdy, które są twarzami poszczególnych marek. Kolejki do nich były ogromne, podobnie jak zainteresowanie kosmetykami danej firmy. Gwiazdy stanowiły chyba najlepszą reklamę stoiska. Mnie udało się spotkać Cleo, Michała Szpaka, Rafała Maślaka i Agnieszkę Kaczorowską, którą pamiętam jak jako dziecko grała w kultowym polskim serialu "Klan".

Oprócz wyżej wymienionych można była spotkać także Edytę Górniak, Rafała Jonkisza, Margaret, Natalię Siwiec, oraz wiele innych ciekawych osobowości.

Podczas tego eventu poczyniłam także zakupy. Żal byłoby nie skorzystać z tak wielu promocji. Obładowana torbami wypełnionymi zakupami i upominkami z Blog Beauty Day zrezygnowałam z dalszych wojaży, z czego mój portfel zapewne się ucieszył. A kiedy siedziałam już w pociągu przypomniałam sobie o możliwości wysłania wszystkich zakupów prosto do domu. Na targach był do tego taki specjalny punkt. Myślę, że wiele osób z tego skorzystało, bo gro z nich chodziło z ogromnymi torbami. Wszystkie nowości, które przywiozłam z targów pokażę Wam w jednym z kolejnych postów. Ten jest już i tak bardzo długi, ale po prostu musiałam pokazać Wam energię tego wydarzenia i mam nadzieję, że mi się to udało.

Targi Look & Beauty Vission to najbardziej kolorowe wydarzenie w roku. Zorganizowane jest ono na światowym poziomie, a uczestnictwo w nich to prawdziwa wisienka na torcie dla osób interesujących się branżą kosmetyczną i fryzjerską. Wspaniałe atrakcje, bardzo korzystne ceny na stoiskach, gwiazdy, mistrzostwa, konkursy i pokazy to całe targi. Cudowny Blog Beauty Day nadał smaku całemu wydarzeniu, bo właśnie dzięki niemu mogłam poznać tyle fajnych blogerek. Jestem pewna, że jeszcze nie raz się spotkamy, a znajomości zawarte podczas tego wydarzenia zaowocują wspaniałą przyjaźnią.
Czytaj dalej »