Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Clarena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Clarena. Pokaż wszystkie posty

22 stycznia 2015

Dermonaprawczy krem z witaminą U Clarena (Repair vit U Cream) - drogie nie znaczy dobre

Po moim absolutnym zachwycie kremem marki Apis, który zresztą okazał się moim zeszłorocznym hitem w pielęgnacji twarzy, postanowiłam sięgnąć po coś z wyższej półki cenowej, w nadziei,że znajdę kolejną kosmetyczną gwiazdę. Jak się domyślacie czytając tytuł tego postu- tak się nie stało. Zamiast zachwytu pojawiło się rozczarowanie. Jaka szkoda...
Opakowanie:
Plastikowa tubka o pojemności 30 ml. Całość zachowana w kolorze bieli,z małymi zielonymi "ozdobnikami". Nakrętka jest odkręcana. Można postawić na niej krem, który dzięki temu zawsze jest gotowy do użytku.





Opis producenta:
" Krem o bogatej formule rekomendowany dla wrażliwej, alergicznej, zniszczonej, skłonnej do podrażnień cery. Witamina U i RonaCare Tiliroside stymulują procesy naprawcze i regenerację skóry. Xeradin zapewnia natychmiastowy i długotrwały efekt nawilżenia. Kwasy omega 3,6,7,9 i masło shea wzmacniają barierę hydrolipidową, delikatnie natłuszczają i tworzą komfortowy film ochronny. Krem polecany jest również po zabiegach dermokosmetycznych i opalaniu."


Skład:


Moja opinia:
Zapewne zadajecie sobie w tym miejscu pytanie - jak to? Taka marka, taka cena i krem się nie sprawdził? Już Wam tłumaczę, co mi w nim nie podpasowało, ale zacznijmy od początku.

Krem ma gęstą, dość ciężką, a zarazem treściwą konsystencję. Jak większość produktów do pielęgnacji twarzy jest on koloru białego. Zapach? Hm. jakiś tam jest, nie potrafię go jednak inaczej określić niż chemiczny.



 Krem mimo zbitej konsystencji rozsmarowuje się dobrze. Potrzebuję jednak krótkiej chwili,żeby się wchłonął. Po 3 tygodniach stosowania jedyne co pozytywnego zauważyłam to delikatne nawilżenie skóry - tylko tyle.

Już od pierwszego dnia stosowania moja cera źle  zareagowała na ten produkt - zaczerwieniła się. Pomyślałam sobie,że jest to może skutek zmiany kremu - z dnia na dzień zaczęłam używać inny i może skóra się przyzwyczai. Nic takiego się jednak nie stało. W miarę upływu czasu moje lico pokryło się czerwonymi, nieestetycznymi placami. Oprócz tego pojawiły się nowe wągry i 3 pryszcze (u mnie-starej baby, która dojrzewanie dawno ma już za sobą). Wniosek ? - zapycha. Odstawiłam go i przez tydzień "leczyłam" się olejkiem arganowym. Na próbę użyłam go jeszcze raz, niestety ponownie zauważyłam zaczerwienienie. Grr..

Krem zużyłam, ale do rąk, gdzie nie robił szkód. Cena tego specyfiku w opakowaniu 50ml jest kosmicznie wysoka - ok 97zł. Ja nie polecam, narobił mi on samych szkód i od razu zatęskniłam za moim tańszym, ale o niebo lepszym ulubieńcem. Jak widać drogie i markowe, nie zawsze znaczy dobre.