2 sierpnia 2015

Mielno - czy to dobre miejsce na wakacje z dzieckiem?

Dwu tygodniowy urlop minął nie wiadomo kiedy. Wróciłam! :) Wspaniale było odpocząć od.. właściwie wszystkiego - od pracy, domu, codzienności, sprzątania, prania, gotowania, dbania o ogród itd. W tym roku odwiedziliśmy już WROCŁAW, a letnią porą postanowiliśmy jechać do Mielna. Nie brałam komputera, to był czas tylko dla nas.


Kilkoro z moich znajomych słysząc gdzie się wybieramy - odradzali nam tą miejscowość. Mówili "na wyjazd z dzieckiem lepsza będzie ...(padały nazwy kilku miejscowości)", a my jeździmy do Mielna już od 4 lat i nie mam powodów, żeby odradzać Wam wyjazd w te rejony. Wierzcie mi - wiem co mówię, bowiem pierwszy raz pojechaliśmy tam na weekend majowy jeszcze przed zaręczynami, a drugi wyjazd już z Oliwką miał miejsce kiedy miała zaledwie 7miesięcy. Nigdy nie spotkaliśmy się z jakąś przykrą sytuacją, a wręcz przeciwnie. Poznaliśmy wiele życzliwych osób, wiele rodzin z dziećmi. Za każdym razem było cudownie. Myślę,że najważniejszy jest cel wyjazdu. My jechaliśmy wypocząć - kiedy było słońce śmigaliśmy na plażę, kiedy go nie było odwiedzaliśmy miejscowe sklepiki, stragany, resztę pobliskich atrakcji takich jak "dom do góry nogami", latarnia morska w Gądkach - te miejsca zwiedziliśmy już w zeszłym roku KLIK. Oliwka uwielbia morze, plaże i zabawy na niej, kocha też zakupy (to akurat ma po mamie), jak również karuzele, a tych w Mielnie nie brakuje. Wynajmujemy tam domek w bardzo atrakcyjnej cenie, więc żal było nie skorzystać - dla porównania za dobę we Wrocławiu płaciliśmy tyle co w Mielnie za 3:) Jest różnica - jest i to jaka :) Znajomości wyrobiliśmy sobie dzięki naszym cyklicznym wyjazdom.

Owszem jest tam też sporo młodzieży jadących w to miejsce, aby się wy(za)bawić, bowiem liczne dyskoteki zachęcają do tego. Ale my późne wieczory spędzaliśmy już z córcią w domku, więc trudno jest mi powiedzieć co się dzieje na ulicach czy w klubach w nocy. U nas był spokój i cisza. Jedynie karetka, której dźwięk słyszeliśmy średnio co dwie godziny trochę przytłaczała.

A co robiliśmy? Jednym słowem jeden wielki relaks :) Chodziliśmy na plażę, jedliśmy w mieście.. eh jak fanie było porzucić na te kilka dni gary ;)





Naszym ulubionym plażowym przysmakiem była jak co roku gotowana kukurydza. Uwielbiamy ją z córeczką <3


Było jednak coś co mnie zniesmaczyło, a o czym mogliście już czytać na INSTAGRAMIE. Leżę sobie jak ta foka na plaży i nagle słyszę jakieś kościelne śpiewy, wystawiam głowę zza parawanu i widzę wysyp księży, zakonnic i pielgrzymów. WTF?? Była to jakaś misja wakacyjnego? nadmorskiego? nawracania. Nosz kurde, jakbym chciała jechać na pielgrzymkę to wybrałabym Częstochowę. Czułam się zażenowana, odruchowo zaczęłam szukać ubrań i tylko czekałam,aż mi ktoś zwróci uwagę na mój skąpy strój. "Jezus Cię kocha" usłyszałam.. Yyy no ja Jego też - modlę się, chodzę do kościoła, ale czy nie uważacie,że była to lekka przesada?


Oliwka jak zwykle korzystała z różnych atrakcji, Jak to niewiele dzieciom potrzeba do szczęścia ;)




video










Pewnego wieczoru zamieniła się nawet w słodkiego króliczka <3


Zdjęcie na jelonku musiało być ;)


Wieczorami oglądaliśmy popisy B-boyów. Jestem pod wrażeniem talentu. Szkoda tylko,że repertuar niewiele różnił się od tego z zeszłego roku :)



video

Dla mnie chyba najfajniejszy przeżyciem był udział w Zumba summer party -> 3 godziny tańca bez przerwy. Matko, to było fantastyczne! Na pewno pojawi się osobny post o tym wydarzeniu, dlatego nie będę się rozpisywała w tym miejscu.



I na koniec małe porównanie - robisz komuś zdjęcie - wychodzi ładne, wyraźne..

 Ktoś ma zrobić Tobie.. hm.. sami zobaczcie..


Kiedyś nawet był o tym jakiś mem czy demotywator. Sprawdza się to w 100% jak widać powyżej.

Morze pożegnałam z żalem, ale też i z ulgą (chyba jestem nienormalna), ale zatęskniłam za tym co zostawiłam w domu. Jak mówi posłowie - wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej...



Jesteście jeszcze przed, czy już po wakacyjny wyjeździe? My pogodę mieliśmy w kratkę, ale ponoć wracają upały;)

O naszych wakacyjnych wojażach w Mielnie mogliście już czytać TUTAJ (2014r) i TUTAJ  (2013r)

37 komentarzy:

  1. W tym roku nie wyjezdzalem ale morze tez uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to ciągnie w góry, ale mężastego tylko morze interesuje ;)

      Usuń
  2. Nie bylam na dlużej w mielnie tylko przelotem, ale jakos nie zachwyciło mnie to miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie byłam w Mielnie, ale w czerwcu byliśmy we Władysławowie, na Helu i w Gdańsku. Jeden dzień była pogoda, reszta dni była wietrzna, ale zdąrzyłam spalić się na raka :P
    Wiele osób jeździ wielokrotnie w to samo miejsce, ja wyznaję zasadę: zawsze gdzie indziej, bo przecież na świecie jest jeszcze tyle do zobaczenia... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mielno znam już jak własną kieszeń, więc sama już mówiłam ślubnemu, że musimy jechać następnym razem w inne miejsce ;) Masz racje - po co się ograniczać :)

      Usuń
  4. Fajne zdjęcia. Też uwielbiam kukurydzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ważne, że Wam podoba sie Mielno! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy jeszcze w Mielnie nie byłam, koniecznie muszę tam pojechać :) haha to ze zdjęciem sama prawda, też tak zawsze mam :D Zrobię kilka ujęć danej osobie, zawsze jest w czym wybrać, a ze mną hmm rozmazane albo ucięte :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he i wyszło to tak,że nie mam żadnego zdjęcia z wakacji ;)

      Usuń
  7. bylam tam wiele razy a wszystko dlatego ze co roku praktycznie jestem w Chlopach a to 15min busem od Mielna:) lubie je i bboy'ów widze co roku i faktycznie mogliby wymyslic czasem cos innego :D ale siedzenie na schodach przy foce ma swoj urok :D lubie Mielno ale zdecydowanie bardziej dla rodzin polecam Sarbinowo/Chlopy ktore sa bardzo blisko a 4zł za busik do Mielna to nie tak duzo:) w ramach tego mam wiecej miejsca na plazy :) i wiecej spokoju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sarbinowo jest żabi skok od Mielna i odwiedzamy je co roku ;)

      Usuń
  8. Nigdy się nie spotkałam z taką sytuacją na plaży :D. Księża, zakonnice :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co mi najpierw opadło - szczęka, ręce czy cycki ;)

      Usuń
  9. widać, że fajnie spędziliście urlop. ja nie mam dziecka, wakacje mam w październiku, na pewno pojedziemy w góry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych gór to szczerze zazdroszczę :) Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się namówić ślubnego na tak daleki wyjazd :)

      Usuń
  10. Dla mnie Mielno odpada;) tz. fajne jest poza sezonem, ale ja ogólnie uwiebiam morze gdy są tam pustki, a nie dziki tłum:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to chyba wszędzie są teraz tłumy ;)

      Usuń
    2. Wiem:( dlatego wyjazdy nad morze mam w maju/czerwcu albo we wrześniu:)

      Usuń
    3. Parę lat temu jak byłam nad morzem podczas upalnej zresztą majówki, to też było mnóstwo ludzi, tylko straganów mniej (albo wcale - już nie pamiętam)

      Usuń
  11. Zazdroszczę 2 tygodnie bez garów, prania, sprzątania i prozy życia :) Nam udało się wyrwać w maju na kilka dni nad morze i zachwyciłam się turystyką poza sezonem :) Mężuś ma urlop we wrześniu więc pewnie znowu gdzieś się wybierzemy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było wspaniale, ale na końcu stęskniłam się już za tymi garami i wszystkim co tu zostawiłam :)

      Usuń
  12. Super, ja byłam w Mielnie . Pamiętam jak przyjechaliśmy w sobotę albo piątek rano i jeszcze nie mialiśmy gotowego pokoju więc poszliśmy na plażę. OK 8 rano. Ludzie spali na plaży jeszcze pijani po imprezie nie wiedzieli nawet gdzie są ;D inni jeszcze w trakcie ciągu alkoholowego ;D troszkę przerażające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja... cieszę się,że nie miałam takich nieprzyjemnych doświadczeń

      Usuń
  13. W ubiegłym roku byliśmy w Mielnie z roczną córeczką pierwszy raz :) Mieszkaliśmy w hotelu tuż przy głównym deptaku (naprzeciw wesołego miasteczka, jeśli w tym roku jest w tym samym miejscu), głośno jak cholera aż do 5 nad ranem, ale bardzo miło wspominamy ten pobyt i niewykluczone, że wrócimy tam jeszcze niejednokrotnie :)
    W tym roku byliśmy w Ustce, cisza jak makiem zasiał, spacery po lesie, place zabaw dla dzieci - dla wypoczynku chyba lepiej niż w Milenie, ale co kto lubi... Mój mąż np. cały czas nadmienia abyśmy pojechali do Mielna, ale on lubi jak coś się dzieje i nie do końca odnajduje się w lesie ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mieliśmy cały drewniany domek dla siebie w zacisznym miejscu - nie przy głównym deptaku, ale w drugą stronę, za polo marketem. Z domku przechodziliśmy 200m przez las i już byliśmy na plaży :) Za rok chciałabym pojechać już w inne miejsce - Mielno znam już jak własną kieszeń, więc czas odkryć inne rejony ;)

      Usuń
  14. Oj tam, od zawsze się mówiło, że z dziećmi do Mielna nie ma co przyjeżdzać. Ja pochodze z Koszalina i latem rzeczywiście rzadko do Mielna się wybieramy, ale tam moim zdaniem dla dzieciaków jest najciekawiej. Najwięcej atrakcji poza plażą, więc nawet w dzień mało plażowy jest świetna zabawa. Co innego jak się mieszka blisko i mozna zwinąć manatki i pojechać do domu, co innego na urlop. Ja tam Mielno polecam dla dzieci :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po cichu zazdroszczę bliskiej odległości od morza. Jakbym mieszkała w Koszalinie to na pewno zapisałabym się na zumbę do Ani D. Mielno również polecam, bo w pochmurny dzień nie ma jak się nudzić :)

      Usuń
  15. Przydatny post dla rodziców, ja na razie nie muszę myśleć o atrakcjach dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, bezdzietni też się tam nie nudzą. Wieczorne życie kwitnie :)

      Usuń
  16. Alicja Szpunar-Chyćko:) Świetny post Martuś, Twój mąż ma rację - dobroczynny klimat morski jest zbawienny dla organizmu:) Mój mąż też często robi tak zdjęcia - bo mu się śpieszy:) Najważniejsze, że wypoczęliście! Pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój jak ma robić zdjęcia to jest "chory", nie lubi tego i pewnie dlatego nie przykłada się do tego ;) Ja tam marze o górach, jejku jak ja chciałabym tam wyjechać, nawet nie masz pojęcia :)

      Usuń
  17. Pamiętam Mielno jeszcze z czasów studenckich. Miło wspominam tamte wakacje. Z dziećmi w Mielnie nie byliśmy, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za czasów studenckich byłam w Dźwirzynie i również miło wspominam. Chętnie odwiedziłabym Mielno z mężem sam na sam, może wtedy zasmakowalibyśmy trochę nocnego życia. Z dzieckiem to nie wchodzi w grę, ale nie żałuję niczego :)

      Usuń
  18. A ja mam pytanko :) słyszałam że w Mielnie jest biedronka. Robiła Pani może tam jakies zakupy? Ciekawi mnie jak stoją z cenami czy jest jakaś przebija czy normalnie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Witaj na moim blogu. Miło mi,że do mnie zajrzałeś :) Jeśli już jesteś zostaw po sobie jakiś ślad, ale nie spamuj linkami - wierz mi - znajdę Cię i bez tego :)

Zachęcam do dołączenia do grona obserwatorów:)