Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wibo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wibo. Pokaż wszystkie posty

2 listopada 2014

Czerń od Miss Sporty + świąteczne mani

Jakieś dwa dni temu zastanawiałam się jak sobie pomalować paznokcie na święta. Po namyślę zdecydowałam,że pomaluję je na kolor odzwierciedlający mój nastrój - postawiłam więc na czerń. Czarna rozpacz - tak można było określić moje samopoczucie. Jeśli chcecie wiedzieć dlaczego to odsyłam Was do tego postu...

W mojej kolekcji wygrzebałam potrzebny mi lakier. Miałam tylko jeden w tym kolorze, więc bohaterem dzisiejszego wpisu będzie Miss sporty lasting colour maxi brush, nr 080.

Opakowanie:

Pękata, szklana buteleczka o pojemności 7ml


Opis producenta:
"Perfekcyjny manicure – Trwały lakier do paznokci.
Nie odpryskuje i nie ściera się do 7 dni.
Profesjonalny pędzelek zapewnia idealne krycie i precyzyjną aplikację.
Idealny manicure już za jednym pociągnięciem
Trwałość manicure do 7 dni."



                                                                        Moja opinia:

Lakier miss sporty posiada gruby pędzelek, którym dobrze rozprowadza się produkt na płytce paznokcia. Jedynym minusem tego pędzelka jest fakt,że lubi gubić włosie, co jest bardzo uciążliwe. Kolor jest słabo napigmentowany. Musiałam malować paznokcie aż 3 razy,żeby czerń była czarna. Przy pierwszych dwóch warstwach powstawały smugi i było widać brzydkie prześwity.



Poświęciłam temu mani sporo czasu, a to wszystko przez konieczność wielokrotnego nakładania lakieru. Cieszę się,że mam wysuszacz do lakieru, bo inaczej musiałabym czekać w nieskończoność, aby wszystkie warstwy porządnie wyschły. Nie wiem jak się zachowują inne kolory, ale straciłam na nie ochotę. W każdym razie czerni z tej firmy na pewno już nie kupię - za dużo przy niej roboty.

Aby ożywić moje mani postanowiłam wykorzystać bezbarwny brokatowy top coat, oraz naklejki - dżety  wibo.


Brokatowym lakierem pomalowałam tylko 2 paznokcie u każdej ręki, ale jakby pomalować je wszystkie to też fajnie by wyglądały. Dżety przymocowałam do każdego paznokcia i całość pociągnęłam utwardzaczem z Golden Rose. Poniżej efekt końcowy.








Jak Wam się podoba to mani? Mieliście do czynienia z innymi kolorami lakierów miss sporty? Zastanawiam się czy każdy ma takie słabe krycie..

23 października 2014

Moje jesienne lakiery do paznokci

Na dworze szaro, deszczowo i ponuro. Jednym słowem jesień w pełni. Podczas tych kilku zimnych miesięcy, które nas czekają zmieniają się moje lakierowe upodobania. Latem sięgałam po żywe, jaskrawe, kolory, a teraz mam ochotę na ciemniejsze odcienie. Tej jesieni w mani królują : butelkowa i szmaragdowa zieleń, głęboka czerwień, kobalt,fiolet i matowe szarości. Ja oprócz tych kolorów kocham się także w brązach.




W mojej kolekcji lakierów znajdują się następujące czerwienie i ciemne odcienie różu


Poniżej:

1. Safari, nr 425 - cudowny kolor, bliżej pokazywałam Wam go tutaj.
2. Essence color & go, nr 169 a hint of love - ciemny, brokatowy róż.
3. Golden Rose rich color, nr 29 - piękna, głęboka czerwień.
4. Wibo express growth, nr 241, brokatowa,żywa czerwień.
5. Wibo Extreme nails, nr 13




W moim zestawieniu znalazły się także:

6. Wibo ekstreme nails, nr 253 jest to ciemny róż, co niestety ciężko było mi uchwycić na zdjęciu.
7. Eveline Cosmetics mini max, nr 844 - jest to odcień czerwieni, która wpada w pomarańcz.




Jeśli chodzi o zielenie to nabyłam ostatnio pięknego Golden Rose o numerze 110, dodatkowo postawiłam na głęboki, żółty kolor jesiennych liści - Golden Rose, nr48. W zapasach miałam jeszcze Delia no1, niestety starł mi się numerek.



A tutaj wszystkie moje brązy:)



Na zdjęciu poniżej mamy:

1. Safari, nr 422 - taki trochę błotny kolor, mogliście mu się bliżej przyjrzeć tutaj.
2. Golden Rose holiday, nr 58, piasek, połączenie brązu z ciemnym fioletem. Na paznokciach wygląda zjawiskowo.
3. Golden Rose - nudziak o numerze 10.
4. Wibo extreme nails, nr 504 - rudzielec z połyskiem.
5. Deni carte long life, nr 227



Z zeszłorocznego Paese Box przetrwały mi jeszcze dwa lakiery mini me o numerach 51 i 119.




Fioletów nie mam zbyt dużo:

1. Sally Hansen Diamond strength, nr 440.
2. Golden Rose rich color, nr 31




oraz..

3. Sally Hansen hard as nails xtreme wear, nr 190
4. Oriflame lavended
5. Wibo base, nr 3



Takiego typowo kobaltowego koloru to niestety nie mam (przynajmniej jeszcze;>), ale w jego zastępstwie mam chabrowy Golden Rose with protein.



Tak wygląda moja kolekcja lakierów na sezon jesień - zima. Mam sporo Goldziaków, które uwielbiam i lubię dokupywać coraz to nowe odcienie.

Który lakier najbardziej przypadł Wam do gustu? Czy podczas zimnych miesięcy lubicie ciemne kolory na paznokciach?

3 lipca 2014

Słońce na paznokciach

Witajcie,
dzisiejsze przebłyski słońca skłoniły mnie do wykonania wakacyjnego manicure. Nie wiem jak Wy, ale ja latem uwielbiam jaskrawe kolory na paznokciach:) Zimą ich jednak u mnie nie znajdziecie. Moje upodobania zmieniają się wraz ze zmianą pory roku. W końcu jestem kobietą - kobieta lubi zmiany:))

Do wykonania mani użyłam lakiery laura conti i wibo.


Zdobienie jest bardzo łatwe. Już od 3 miesięcy obiecuje Lucy nails,że kupię sobie pędzelki do malowania na paznokciach, ale jak sobie człowiek coś zaplanuje to wszystko się wali, bo nagle okazuje się,że są ważniejsze wydatki. Tak więc radzę sobie jak mogę;)


Lakier Laura Conti jest dość oporny. Musiałam aż 3 razy malować paznokcie,żeby przyzwoicie wyglądały, a i tak gdzie niegdzie widać prześwity:(



Wibo ma lepsze krycie. Pędzelek ma być odpowiedni do zdobień, ale daje dużo do życzenia. Po pierwsze jest za długi. Po drugie mimo wytarcia włosia o brzeg flakonu, mnóstwo lakieru zbiera się na plastiku przed pędzelkiem. Podczas malowania uwielbia on spływać na płytkę paznokcia zalewając ją całą :(



Kiedy mój mąż zobaczył jak pomalowałam pazurki - zaczął mówić do mnie stonka;) W sumie czemu nie - mogę być robalem, w końcu czego się nie robi dla najbliższych;)

A jak Wam się podoba?

31 maja 2013

Róż z jedwabiem i witaminą E Wibo

Zaróżowione policzki są oznaką zdrowia a według panów są one po prostu sexy:) Już dawno temu kobiety o tym wiedziały i smarowały policzki sokiem z malin czy z jagód,aby nadać im piękny kolor. Współczesne kobiety mają do tego już inne "narzędzia", a jednym z nich jest róż marki Wibo.




Opis producenta:

"Formuła bogata w wit. E, dzięki czemu cera jest odpowiednio nawilżona i jedwabiście gładka. Łatwy w użyciu i aplikacji dzięki dołączonemu pędzelkowi do różu. Zawiera substancje odżywcze i minerały wpływając na poprawienie wyglądu i kondycji skóry. Nie pozostawia nieestetycznych smug. Wybór kolorów pozwoli na odpowiednie dobranie do cery, również tej problematycznej. Produkt idealny do modelowania kształtu twarzy."





Jestem szczęśliwą posiadaczką nr 9 :)
Róż jak widać jest prasowany. Znajduje się w małym,ale za to bardzo wydajnym opakowaniu, które zachwyca swą estetyką. Myślę,że żadna kobieta nie powstydziłaby się takiego cudeńka w swojej kosmetyczce.





Opakowanie jest dwupoziomowe, gdzie pierwszy poziom stanowi właściwy kosmetyk, a drugi to miejsce na załączony do zestawu aplikator. Jeżeli chodzi o pędzelek to muszę przyznać,że nie jestem z niego zadowolona. Fajny gratis, ale nie nadaje się do nakładania różu, z powodu swych małych rozmiarów.





Sam róż jest świetny:) Nie wygląda on sztucznie na twarzy, a wręcz przeciwnie-daje efekt naturalności. Łatwo się go nakłada,nie osypuje się, nie robi plam i smug. Długo utrzymuję się na twarzy-u mnie 3/4 dnia.





ZALETY:
-ładne, kobiece, estetyczne, lekkie opakowanie,
-wydajność,
-nie robi plam i smug,
-długo utrzymuję się na twarzy,
-nie osypuje się
-daje efekt naturalności
-niska cena ok 7zł
-można go kupić w Rossmanie
-wybór kolorów


WADY:
-mały pędzelek,który nie nadaje się do aplikacji


Tak wygląda na twarzy:




Tak jak w przypadku, każdego innego różu trzeba go umiejętnie nakładać,gdyż łatwo przesadzić z aplikacją, a przecież róż jest tym kosmetykiem, który ma dać makijażowi efekt naturalności,a nie wyglądu lalki.


POLECAM :)



-