30 września 2014

Co sięgnęło dna we wrześniu?

Ostatni dzień września jak co miesiąc skłania mnie do zrobienia porządków  w kosmetykach i wyrzuceniu do kosza pustych opakowań. Lubię prowadzić denko, dzięki temu wiem jaką ilość kosmetyków zużywam w miesiącu i czego najwięcej.

Moje wrześniowe denko wygląda tak.



Z produktów pełnowymiarowych zużyłam:



1.Peeling myjący z pomarańczą Joanna Naturia - recenzja, KUPIĘ

2. Neutralny płyn do higieny intymnej Tołpa dermo intima - recenzja, KUPIĘ

3. Rewitalizujący żel pod prysznic z żurawiną i trawą cytrynową Apis Natural Cosmetics - recenzja, KUPIĘ

4. Dezodorant Muse Oriflame - całkiem fajny zapach zamknięty w opakowaniu o pojemności 75ml, mimo to raczej go już NIE KUPIĘ, bo jestem głodna odkrywania nowych zapachów;)

5. Wodoodporny balsam do opalania dla dzieci SPF 30 Soraya - dobrze służył córce podczas wakacji, nie nabawiła się żadnych oparzeń słonecznych. Zostało go jeszcze trochę w opakowaniu, ale jestem zmuszona go wyrzucić, bo datę ważności ma tylko do końca roku, więc na przyszłe lato będzie już nie dobry. NIE WIEM czy go KUPIĘ, bo choć nie mam mu nic do zarzucenia, to chciałabym poznać jeszcze inne balsamy. ten kosztuje ok 30zł

6. Żel pod prysznic play it sexy Playboy - oo ten żel to ja lubię:) Piękny różowy kolor, fantastyczny zapach, pieni się bardzo dobrze i jest w przystępnej cenie. KUPIĘ

7. Mydło w płynie Discover China cherry orchard Oriflame - fajne mydełko z niezawodną pompką. Ładnie pachnie, dobrze się pieni. Niczego więcej nie wymagam od produktów do mycia. MOŻE KUPIĘ.

8. Antyperspirant w kulce Muse Oriflame - nie wspominam go dobrze - kleił się i nie spełniał swojej podstawowej funkcji, czyli nie chronił przed potem. Zapach był ładniejszy w dezodorancie, tutaj mdły. NIE KUPIĘ

9. Pasta do zębów Elmex dla dzieci 0-6lat- piszę o nim, bo jest to ulubieniec córki. Żadną inną pastą nie chce myć zębów. W związku z tym KUPIĘ

10. Pasta Colgate - małe 50ml opakowanie zabrałam na jakiś wyjazd, ale jestem z niej zadowolona. KUPIĘ

11. Nawilżający krem na dzień pure & natural Nivea visage - fajny krem, który już kiedyś miałam, a teraz chętnie do niego wróciłam. KUPIĘ

12.Nawilżający krem Dove - krem, który każdy zna, więc nie muszę go opisywać. Raz na jakiś czas znajduje miejsce w mojej łazience. KUPIĘ


A teraz próbki i saszetki:




13 i 14. Krem do cery trądzikowej na dzień Bioliq - chętnie poznałabym pełnowymiarową wersję. Krem szybko się wchłania, nie uczula, nawilża

15. Mydło rewitalizujące bambus z miętą pieprzową The secret soap store - miniatura mydełka, które ma bardzo dobry skład. Również i wtym wypadku chętnie zaopatrzę się w wersję podstawową.

16.Intensywnie regenerująca maseczka do włosów Wax - to już kolejna saszetka, którą zużyłam. Polubiłam tą maseczkę.

17. Oczyszczająca maska drożdżowa Bandi- świetnie się u mnie spisała, skóra po jej użyciu była miękka, gładka, dobrze oczyszczona. Chcę ją w większej wersji:)

18. Łagodzący krem wzmacniający naczynka - spisał się całkiem dobrze, ale nie wiem czy go kupię.

19. Maseczka Rival de loop - według mnie maseczki tej marki szału nie robią, mam jeszcze kilka. Zużyję je i już nie kupię.

Czytaj dalej »

29 września 2014

Hit blogosfery, ale nie mój.. Mydło do rąk Bath & Body Works sweet pea

Witam Was po weekendowej przerwie. Córcia z najgorszego się odchorowała - skończył się antybiotyk, skończyły się zastrzyki - i mogła dzisiaj wyruszyć do przedszkola. Ja natomiast wracam z nową, dość kontrowersyjną recenzją, bo jej przedmiotem będzie hit blogosfery, czyli mydło do rąk w piance Bath & Body Works. Jak się domyślacie nie przypadło mi ono do gustu i zdaję sobie sprawę,że mogę wywołać tą recenzją nalot hejterów, ale coś co służy Wam nie zawsze może być dobre dla mnie i to mydło jest tego doskonałym przykładem.

Opakowanie:

Kanciasta, przezroczysta butelka o pojemności 259 ml, z pompką



Opis producenta:



Opis dostępny jest tylko w języku angielskim, a znaczy on mniej więcej :

"Łagodne mydło do rąk w piance wzbogacone jest o ekskluzywną mieszankę nawilżającego miodu, mleka kokosowego, oliwy i ekstraktów owocowych, które mają pomóc odżywić i zmiękczyć skórę. Dodatkowo wzbogacone jest o ekstrakt z owoców mango. Pozostawia ręce lekko pachnące, delikatne i w dobrej kondycji."

Musicie wziąć poprawkę na mój angielski, bo już dawno nie miałam z nim do czynienia, ale myślę, że poradziłam sobie z tym tłumaczeniem.



Sposób użycia:

Na wilgotne dłonie nałożyć porcję pianki, umyć ręce i dobrze spłukać.

Skład:



Moja opinia:

Opakowanie jest nietypowe, bo takie kanciaste, ale wydaje mi się,że właśnie tą niezwykłością zwraca na siebie uwagę. Dzięki temu,że jest przezroczyste wiemy ile produktu nam pozostało i na kiedy można zaplanować kolejne zakupy. Butelka posiada dozownik w postaci dużej pompki. Działa ona bardzo sprawnie i nie zdarzyło mi się,żeby się zacięła.



Konsystencję mydła można opisać dwojako. W butelce znajduje się bowiem lekko różowy płyn, który po naciśnięciu pompki zamienia się w lekką, białą i mięciutką pianę.



Zapach jest piękny, intensywny. Słodki, ale zrównoważony.
Zapewne w tym miejscu zastanawiacie się dlaczego nie okazał się moim ulubieńcem? Otóż powodów jest kilka...



Po naciśnięciu pompki wypływa duża ilość piany i ląduje ona na.. podłodze lub zlewie. Mydełko to mogłoby wziąć udział w zawodach rzutu pianą na odległość. Używam go już kilkanaście dni i nadal zdarza mi się zapomnieć i zabrudzić pianą podłogę lub inny sprzęt stojący nieopadal. Jedna porcja w zupełności wystarcza na dokładne umycie rąk i 1/3 powierzchni zlewu, na który wypłynęła.


Pianka w użyciu jest bardzo fajna - miękka, delikatna, a  podczas mycia staje się ona trochę jakby kremowa (?). Po spłukaniu zapach długo utrzymuję się na dłoniach i bardzo mi się to podoba. Z drugiej strony nie ma się co dziwić, bo perfum jest już na 3 miejscu w składzie, zaraz po wodzie i laurylosiarczanie sodu, który jest jedną z najpopularniejszych substancji myjących. Ma on również funkcję pianotwórczą, ale może działać drażniąco na skórę i u mnie tak zadziałał. Po wytarciu rąk, moja skóra staje się sucha jak wiór i nieprzyjemnie ściągnięta. I gdzie jest to nawilżenie, odżywienie i zmiękczenie dłoni, o którym mówi producent? Nie ma. Poszło spać. Już nie pamiętam kiedy miałam taki problem z suchością rąk, jeśli w ogóle (aż) taki występował.  Niestety jest to kluczowy powód do tego, aby więcej w to mydło nie zainwestować, a jego koszt jak na produkt do mycia rąk jest wysoki - 29zł.

Podsumowując: Mydło o ciekawej formie, z urzekającym zapachem doskonale spełnia swoją funkcję myjącą, jednak "plujący" na odległość dozownik i (przede wszystkim) to,że bardzo wysusza moje dłonie sprawia,że więcej nie znajdzie się w moim koszyku.

Zdaje sobie sprawę,że większość z Was to mydło uwielbia, i wcale tego nie neguje, ale do mojego ideału jest mu daleko.

Czytaj dalej »

25 września 2014

Masło do ciała czekolada + karmel Bielenda

Nigdy nie przepadałam za spożywczymi zapachami kosmetyków. Jestem zdania,że, np czekolada jest do jedzenia, a nie do wsmarowywania jej w ciało,bądź kąpania się w niej, aż tu pewnego dnia przyszło mi testować czekoladowo - karmelowe masło do ciała. Czy się przełamałam?

Opakowanie:

Estetyczny, plastikowy słoiczek o pojemności 200ml



Słoiczek dodatkowo zabezpieczony jest złotkiem, co osobiście uwielbiam. Wiem,że na 100% nikt go wcześniej nie używał.



Opis producenta:



Skład:



Moja opinia:

Tak na prawdę pierwsze na co zwróciłam uwagę biorąc to masło do rąk, była bardzo "smaczna" grafika. To właśnie przez nią dałam się pokusić na porcję czekolady;) Łasuchy muszą uważać:)



Spodziewałam się,że zapach tego produktu będzie chemiczny, gdyż do tej pory tylko z takimi się spotykałam (być może dlatego się zniechęciłam do spożywczych zapachów kosmetyków), ale okazał się on miłym zaskoczeniem. Na pierwszy plan wysuwa się karmel, czekoladę czuć tylko odrobinę, ale według mnie woń ta jest bardzo zbliżona do naturalnej.



Konsystencja produktu bardziej przypomina balsam niż masło - jest lekka.



Masło rozsmarowuje się bardzo łatwo, ładnie sunie po skórze i szybko się wchłania, nie pozostawiając przy tym żadnej niewygodnej warstwy. Dobrze nawilża skórę i lekko ją ujędrnia. Co ciekawe zapach utrzymuję się długo na ciele i na początku jest on dość intensywny. Nawet rano czuć jeszcze jego delikatną woń. Idealny do stosowania po depilacji, gdyż nie powoduję pieczenia, ani uczucia dyskomfortu.

Jego cena oscyluje w granicach 13-15zł, w  zależności od sklepu.

Podsumowując jest to bardzo dobry produkt, który jestem w stanie polecić wszystkim miłośnikom słodkich, spożywczych zapachów. Dzięki niemu sama się do nich przekonałam i mam ogromną ochotę wypróbować również inne warianty zapachowe masełek tej marki.

A i jeszcze jedno - jeśli Wasze drugie połówki mają słabość do karmelu i czekolady to z pewnością potraktują Was jako smaczny kąsek ;)

Czytaj dalej »

23 września 2014

Zakupy :)

Pamiętacie moją wizytę w Bydgoszczy? Jechałam tam na spotkanie blogerek, ale przed nim miałam chwilkę, na odwiedzenie paru sklepów. Moje zakupy wbrew pozorom do kosmetycznych nie należały. Kupiłam sobie jedynie trzy lakiery w Super-Pharm.

*Mój pierwszy lakier Sally Hansen o nazwie Posh Plum numer 190 - 14.90zł
*Life nail lacquer numer 40 - 5.90zł
* Life nail lacquer numer44 - 5.90zł

Z lakierami Life również nigdy wcześniej nie miałam do czynienia.



Na spotkaniu, do paczki, którą dostałam of firmy Apis Natural Cosmetics, dokupiłam sobie jeszcze oczyszczająco-wygładzającą maseczkę błotną do twarzy z minerałami z morza martwego tejże firmy - 19zł


Wybrałam się też do New Yorker'a i trafiłam jeszcze na wyprzedaż lata:)) Kupiłam sobie boską, długą sukienkę:) Zdjęcie nie oddaje uroku, ale sukienka jest opływowa i pięknie leży - 29.90zł





Całe wakacje czaiłam się, aby kupić sobie nowy strój kąpielowy, ale żaden mnie nie zauroczył. A to nie ten fason, a to niewłaściwy kolor, zbyt wygórowana cena. Prawdę mówiąc nie spotkałam takiego, który  kosztowałby mniej niż 100zł. I w tym momencie znów New Yorker przyszedł mi z pomocą - cudowna wyprzedaż:) Zakupiłam sobie dwie góry od stroju kąpielowego:
* różowy -9.95zł,
* panterka - 3.95zł...


..oraz trzy sztuki majtek kąpielowych za 4-5zł :) Starałam się je mniej więcej dobrać kolorystycznie,żeby pasowały z górą.



Na koniec pokażę Wam ramoneskę, na którą napalałam się jakiś czas i w końcu ją kupiłam - 130zł





Jak Wam się podobają moje zakupy? Oprócz lakierów, maseczki i ramoneski trafiłam na świetne promocje, obok których choć się starałam nie potrafiłam przejść obojętnie :) Mimo to uważam,że spisałam się całkiem nieźle, bo nie wróciłam do domu z całą górą kosmetyków jak to dotychczas bywało.
Czytaj dalej »

22 września 2014

Isana med urea krem na noc

Nigdy specjalnie nie inwestowałam w kremy na noc, zazwyczaj miałam takie, które można było używać  zarówno rano jak i wieczorem. Dałam się jednak ponieść i będąc w Rossmannie skusiłam się na ten krem, który był w promocyjnej cenie ok 5zł. Czy warto było?

Opakowanie:
Krem Isana med na noc zamknięty jest w estetycznym, szklanym słoiczku o pojemności 50 ml. Całość dodatkowo schowana jest w kartoniku, na którym znajdziemy wszystkie informacje na jego temat - przede wszystkim w języku niemieckim. Mnie uratowała jednak mała karteczka naklejona na pudełko z opisem producenta w naszym ojczystym języku.



Dzięki pazłotku, które znajduje się na słoiczku, mamy pewność,że nikt wcześniej nie grzebał w nim paluchem.



Opis producenta:


Skład:




Moja opinia:

Krem Isana med na noc ma gęstą konsystencję, która jednak pod wpływem ciepła zmienia się i staje się lekka. Pachnie delikatnie, zapach nie jest rażący i właściwie nie widzę w nim nic złego.



Krem łatwo się rozprowadza , wchłania się dość szybko, ale pozostawia po sobie taką dziwną warstewkę, która choć nie jest tłusta, to jednak czuć ją na twarzy. Można to porównać do nałożenia na twarz maseczki, z tą różnicą,że maseczkę się zmywa, a krem zostaje. Najdziwniejsze jest to,że przy porannym myciu miałam wrażenie,że właśnie zmywam ten krem - woda ślizgała się po twarzy, która wcześniej zdawała się być oblepiona.



Jeśli chodzi o działanie - nie zauważyłam żadnej rewelacji. Skóra była nawilżona i to chyba na tyle jeśli chodzi o plusy. Minusem jest to,że krem ten kompletnie  nie sprawdził się przy mojej mieszanej skórze - bardzo ją zapchał. Krem jest przeznaczony dla suchej i wrażliwej skóry, więc myślę,że u ich posiadaczek mógłby zadziałać tak jak powinien. Mimo,że jest tani to już w niego nie zainwestuję.


Moje poszukiwania dobrego kremu na noc nadal trwają. Może moglibyście polecić coś dobrego dla cery mieszanej 25+ ? Czekam na Wasze propozycję:)

Czytaj dalej »

19 września 2014

Filmowy weekend

 Jeszcze parę godzin i mamy weekend:)) Macie jakieś plany? Jeżeli chodzi o mój region - zapowiada się deszczowa pogoda. Zachęcam do odwiedzenia Multikina, gdzie w repertuarze znalazłam kilka ciekawych filmów.


źródło

Na początek polecam polską ekranizację "Miasto 44" - historia o Polakach,żyjących w czasach okupacji, którzy każdy dzień traktują tak jakby miał być ich ostatnim.

"Lucy" to opowieść o dziewczynie, która za namową swojego chłopaka, dostarcza pewnemu bizmesmenowi ważną teczkę. Zostaje ona uwięziona, a do jej ciała zostaje wszyta paczka z silną substancją przypominającą narkotyk. Co się stanie, kiedy substancja zacznie przenikać do organizmu kobiety? Trzeba to koniecznie zobaczyć.

Kolejnym filmem, który mnie zaintrygował jest dramat "Zanim zasnę". Christine cierpi na amnezję, którą wywołał wypadek sprzed lat. Kobieta za każdym razem, gdy budzi się rano nie pamięta kim jest. W odnalezieniu własnego ja pomaga jej troskliwy mąż, oraz notatki, które sporządza dziewczyna w swoim pamiętniku. W pewnym momencie zapiski kobiety coraz bardziej zaczynają odbiegać od tego co słyszy od męża, a Christine za wszelką cenę pragnie odkryć prawdę o swojej przeszłości.

Dla tych co lubią się bać polecam horror "Zbaw mnie od złego". Pewien policjant prowadzi dochodzenie w sprawie tajemniczych morderstw. Pomaga mu w tym ksiądz, który widzi w tym udział sił nieczystych ? Kto wywołał serię zabójstw, jak przebiegnie śledztwo? Tego się dowiecie z filmu.

Któż z nas nie lubi się pośmiać? W repertuarze kina znalazłam jedną komedię, która zwróciła moją uwagę. Mowa tu o "Sekstaśmie" - znudzona małżeńska para postanawia nagrać 3godzinny film, w którym wypróbują wszystkie pozycję z książki "Radość z seksu". W jakiś sposób film trafia w niepowołane ręce, a para zaczyna prowadzić śledztwo, w celu odzyskania video i ocalenia ich związku

Dla najmłodszych polecam bajki "Dzwoneczek i tajemnica piratów", oraz "Barbie i tajemnicze drzwi".

Czy zaciekawił Was któryś z tych filmów? A może mieliście okazję już jakiś oglądać? Jeśli jednak żadnego z nich nie widzieliście to czekam na Wasze filmowe propozycję na ten weekend:)
Czytaj dalej »

17 września 2014

Serum intensywnie wyszczuplające + ujędrniające extreme 3D Eveline Cosmetics

W kwietniu miałam wielki plan, a polegał on na zrzuceniu parę kilogramów, pomniejszeniu obwodu brzucha i ud o kilka centymetrów i ogólną poprawę formy. Zaglądając na niego możecie zobaczyć na czym polegał, m.in więcej ruchu,ćwiczenia, zmiana diety i zastosowanie kosmetyków, które pomagają uporać się z brakiem jędrności i cellulitem. Dzisiaj będzie o jednym z nich, a mianowicie przedstawię Wam serum intensywnie wyszczuplające + ujędrniające extreme 3D Eveline Cosmetics. Czy dało radę?

Opakowanie:
Plastikowa tuba o pojemności 200ml. Moje opakowanie ma + 50 ml gratis. Zamknięcie typu klik.



Opis producenta:




Sposób użycia / Skład:




Moja opinia:
Jak już wyżej wspomniałam opakowanie tego serum stanowi tuba. Tworzywo jest plastyczne, nie ma problemu z wydostaniem ze środka produktu, a jeśli pojawi się on przy końcu, to z łatwością można je rozciąć nożyczkami i wybrać serum do końca. Patrząc pod światło można również kontrolować poziom zużycia.

Serum ma dość specyficzny zapach, nie każdemu może się on podobać. Ni to mięta, ni eukaliptus. Trudno do czegoś go porównać.

Produkt ma konsystencje lekkiego kremu, dobrze się rozsmarowuje, szybko się wchłania. Co ważne nie pozostawia po sobie żadnej warstwy. Minusem jest to,że ten dość trudny zapach może zostawać na ubraniach jeśli od razu po aplikacji po nie sięgniemy.

Po nałożeniu i wmasowaniu serum w wybrane partie ciała - w moim wypadku były to uda, brzuch i pośladki, niemal natychmiast czuć intensywne uczucie chłodzenia. Po pierwszym razie byłam trochę tym przerażona (mimo,że producent wyraźnie napisał o tym efekcie), na każdy kolejny raz byłam już przygotowana i zaczęło mi się to nawet podobać (masochistka;p).

Co do działania właściwego. Przyznam się Wam,że brakuje mi systematyczności i ten cały mój plan był dobry jak się go pisało, w praktyce jednak wyszedł trochę inaczej. Owszem zaczęłam zwracać większą uwagę do tego co jem, czasami ćwiczyłam, jeździłam na rowerze, chodziłam na spacery. Ogólnie wiosna i lato dały mi dużą dawkę ruchu (jak co roku zresztą). Dlaczego o tym pisze? Otóż wygląda na to,że rzeczywiście trochę zrzuciłam tłuszczyku. Wyraźnie widzę to patrząc na mój brzuch, o wiele mniej jeśli chodzi o uda. Wydawałoby się,ze serum w jakimś stopniu działa. Jednak osobiście nie wierzę w takie kosmetyczne cuda, bo jakby można było tak łatwo pozbyć się zbędnych kilogramów to nie byłoby operacji plastycznych i otyłości, która jest chorobą cywilizacyjną. Co wiem na pewno - serum delikatnie nawilżyło moją skórę i lekko ją ujędrniło. Cellulitu się nie pozbyłam i trudno mi powiedzieć jakby się spisało solo, bez zmiany mojego trybu życia. Jeżeli więc chcecie kupić ten produkt to oprócz jego stosowania musielibyście zmienić co nieco w Waszym życiu, gdyż według mnie bez pracy nie ma kołaczy.
Czytaj dalej »

15 września 2014

Relacja ze spotkania blogerek zorhganizowanego przez firmę Apis w Bydgoszczy

W środę 10 września miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu blogerek zorganizowanym przez firmę Apis Natural Cosmetics. Na specjalne zaproszenie, które dostałam jeszcze w ostatnim tygodniu sierpnia wybrałam się do Bydgoszczy i odwiedziłam pierwszy firmowy gabinet kosmetyczny tej marki, który został otwarty w maju tego roku. Co robiliśmy? Jak się bawiłam? Czytajcie dalej.


Spotkanie rozpoczęło się o godzinie 17.00 i dokładnie wtedy wraz z Mileną przekroczyłam próg gabinetu. Drzwi otworzyła nam śliczna Pani Agnieszka, która jest córką właścicielki firmy, zapraszając do wspinaczki po schodach.


U góry czekała na nas już Pani Karolina, która jest PR & marketing manager. Bardzo miło było poznać osobiście osobę, z którą regularnie od sierpnia prowadziłyśmy mailowe rozmowy. Kiedy wszyscy się już zebraliśmy, do gabinetu wszedł nasz gość specjalny, a była nim Pani Beata Kawka, której chyba nie muszą nikomu przedstawiać. Gro z Was pamięta na pewno ją z takich seriali jak "Barwy szczęścia" i  "Na dobre i na złe". Pani Beata jest również aktorką filmową i teatralną. Zajmowała się również dubbingiem, jak również jego produkcją i reżyserią.

fot. Milena

Okazało się,że jest to bardzo wesoła i pozytywnie nastawiona do życia kobieta. Opowiadała nam,że swego czasu została zasypana kosmetykami marki Apis, więc nijako została "zmuszona" do tego by ich używać. Od pół roku produkty tej firmy towarzyszą Pani Beacie na co dzień i choć jak sama mówi jej pielęgnacja jest minimalna to darzy je wielkim zaufaniem.


Od rozmów o kosmetykach, aktorka gładko przeszła do rozmów o życiu, a głównym tematem życiowych ploteczek była przyjaźń. Pani Beata opowiadała, że warto selekcjonować sobie osoby, z którymi chcemy być w bliskim kontakcie. Nie warto bowiem otaczać się ludźmi, którzy, zarażają swym pesymizmem.

fot. Milena

fot. Natalia Babachanian

Największe wrażenie na tym spotkaniu zrobiła na mnie jednak Pani Krystyna Arcabowicz, która jest właścicielką firmy i twórcą kosmetyków.



Pani Krystyna zaimponowała mi swoją wiedzą i kosmetyczną pasją. Gdybyście widzieli z jakim zaangażowaniem opowiada o nowościach firmy. Nie mogłam oderwać oderwać od niej wzroku, a wiedzę, którą nam przekazywała chłonęłam każdą komórką ciała. Warto w tym miejscy wspomnieć,że jest to firma rodzinna, która istnieje na rynku już 26 lat i cieszy się coraz to większym uznaniem, wśród miłośników kosmetyków.


Jak już wspomniałam Pani Krystyna opowiadała nam o nowościach z oferty profesjonalnej, które właśnie 10 września zadebiutowały na rynku. Znalazła się w nich:

1. Seria z peptydami i polisacharydami - PERFECT SMOOTHING

fot. Milena

2. Rozświetlająca seria z perłą, złotą algą i kawiorem - EXCLUSIVE TERAPIS

fot. Milena

3. Extramalnie nawilżająca seria z gruszką i rabarbarem aquaxtrem (składnik ten jest opatentowany przez firmę Apis) - HYDRO EVOLUTION

4. Witalizująca seria z pietruszką, ogórkiem, pomidorem,dynią i kiełkami pszenicy - MOC 5 WARZYW


5. Seria regenerująca z olejem arganowym i masłem shea dla bardzo suchej skóry - REGENERATION


Uzupełnieniem nowości były mgiełki na bazie naturalnych hydrolizatów wodnych:

* Mgiełka z ekologiczną wodą z owoców pomarańczy i komórkami macierzystymi,|
* Mgiełka do twarzy z ekologiczną wodą z gałązek oliwnych i ekstraktem z oliwek,
* Mgiełka do twarzy z wodą różaną i ekstraktem z dzikiej róży.

W międzyczasie mogłyśmy pomacać, powąchać i wypróbować na sobie niektóre z nowości...

fot. Natalia Babachanian


...jak również delektować się słodkimi przekąskami, które zapewniła nam Restauracja Twardowski.

fot. Sandra


Po części wykładowej przeszłyśmy do gabinetu zabiegowego, aby podziwiać zdolności wykwalifikowanej kosmetyczki(a raczej magistra kosmetologii), która wykonywała godzinny zabieg odżywczo - wygładzający o nazwie "gruszkowa bomba witaminowa". Przyjemność tą miała okazję przeżyć jedna z dziewczyn reprezentujących portal hejtu.pl, który objął to spotkanie patronatem medialnym. Przyznam się szczerze,że po cichutku zazdrościłam tej dziewczynie i chciałam być na jej miejscu.

fot. Natalia Babachanian
fot. Natalia Babachanian

fot. Milena

Podczas wykonywania zabiegu kosmetyczka opowiadała nam o każdym swoim kroku. Nic nie umknęło mojej uwadze.

Na koniec były zdjęcia.. Miałam przyjemność stanąć do dwóch z nich u boku Pani Krystyny i jej córek, przy udziale Pani Beaty.

fot. Milena
fot Milena
fot. Katarzyna Czelusta

fot. Natalia Babachanian

Poniżej zdjęcia z moimi koleżankami po fachu. Od lewej Frozen malibu, Kosmetyczna obsesja , ja, Kosmetyki Emm, Peerfectlly.



Poniżej (od lewej) Sandicious, ja, Ania maluje, Essentia vita.


   W spotkaniu wzięły udział także feellogen, itysia, oraz red head rules.

Bardzo się cieszę,że zostało nam jeszcze trochę czasu na pytania, a przyznam,że miałam ich mnóstwo. Podziwiam Panią Krystynę, która wręcz z matczyną cierpliwością rozwiewała wszystkie moje wątpliwości, dzięki czemu miałam okazję poszerzyć swoją wiedzę z dziedziny kosmetologii.

Ekipa firmy Apis zadbała także o upominki dla nas, za co serdecznie dziękuję.


Każda z nas dostała garść nowości, a wśród nich :
*enzymatyczny peeling gruszkowy do twarzy z lawą wulkaniczną 2w1,
*krem witalizujący 5 warzyw,
*mgiełka z ekologiczną wodą z gałązek oliwnych i ekstraktem z oliwek,
*maska regenerująca z olejem arganowym i masłem shea,
oraz
Voucher na zabieg gruszkowa bomba witaminowa, z którego w ciągu miesiąca na pewno skorzystam - już się nie mogę doczekać:)

W Bydgoszczy spędziłam 3 wspaniałe godziny. Z całego serca dziękuję ekipie Apisu za zaproszenie, oraz dziewczyną za  wspólne rozmowy przy pączku.

Mam nadzieję,że spotkamy się jeszcze nie raz. Na blogu będą się systematycznie pojawiać recenzję produktów z paczki prezentowej, oraz relacja z zabiegu, na który otrzymałam voucher.

Patronat medialny spotkania objęły następujące portale:
hejtu.pl, bydgoszcz.com, uroda i zdrowie, bridelle, oraz megafon.
Czytaj dalej »